{"vars":{{"pageTitle":"Nie tylko pyłki. Alergikom może szkodzić także własne mieszkanie","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["alergie","astma","budynki","efektywnosc-energetyczna","europejska-agencja-srodowiskowa","gf","hvac","instalacja-grzewcza","instalacje-wodne","main","mieszkania","najnowsze","nieruchomosci","ogrzewanie","sektor-hvac","termomodernizacja","termomodernizacja-domu","warunki-mieszkaniowe","wilgotnosc-powietrza","zakup-mieszkania"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"5 czerwca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"06","pagePostDateDay":"05","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746159}} }
300Gospodarka.pl

Alergia w domu: usunięcie kurzu to za mało, bo liczy się cały mikroklimat mieszkania

W Polsce z alergią mierzy się ok. 12 mln osób, a ponad 4 mln choruje na astmę – wynika z danych NFZ. Problem nie kończy się jednak wraz z sezonem pylenia, bo objawy mogą nasilać się także w domu. Alergia w domu może mieć związek nie tylko z kurzem, ale też z wilgocią, pleśnią i źle działającą wentylacją.

Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej szacuje, że w Europie z przewlekłymi chorobami alergicznymi żyje ok. 150 mln osób. Jednocześnie Europejska Agencja Środowiska (EEA) wskazuje, że wilgoć i pleśń należą do niedocenianych czynników ryzyka dla układu oddechowego.

Według danych Europejskiego Badania Warunków Życia Ludności (EU-SILC) odsetek mieszkańców UE żyjących w lokalu z przeciekającym dachem, wilgotnymi ścianami, podłogami lub fundamentami albo gnijącą stolarką wzrósł z 12,7 proc. w 2019 roku do 15,5 proc. w 2023 roku. EEA przytacza też szacunek mówiący o 2,2 mln przypadków astmy w Europie związanych z pleśnią.

Alergia w domu nie zawsze zaczyna się od kurzu

Sezon pylenia jest dla alergików szczególnie trudny, ale pyłki nie są jedynym problemem. W mieszkaniu objawy mogą nasilać kurz, roztocza, zarodniki pleśni, wilgoć i zanieczyszczone powietrze. Dlatego kichanie, kaszel, zatkany nos albo duszności po nocy nie zawsze muszą wynikać wyłącznie z tego, co dzieje się na zewnątrz.

Uponor zwraca uwagę, że dom jest ekosystemem, w którym znaczenie mają instalacja wodna, ogrzewanie, wentylacja i wilgotność powietrza. Jeśli któryś z tych elementów nie działa prawidłowo, w mieszkaniu mogą powstawać warunki sprzyjające rozwojowi pleśni i roztoczy. Pleśń rozwija się m.in. w wilgotnych, słabo wentylowanych miejscach. Jej zarodniki mogą unosić się w powietrzu i podrażniać układ oddechowy, skutkując nasileniem objawów u alergików i osób z astmą.

Wilgoć często zaczyna się od drobnej usterki

Związek między budynkiem a alergią często zaczyna się w miejscach, które trudno zauważyć. Może to być mikronieszczelność instalacji, skraplanie się pary wodnej na źle zaizolowanych rurach, niedrożny odpływ albo zbyt słaba wentylacja łazienki.

Przez dłuższy czas ściana może wyglądać normalnie. Jednak wewnątrz przegrody może rozwijać się środowisko sprzyjające mikroorganizmom. To szczególnie problematyczne, ponieważ mieszkańcy mogą nie widzieć źródła kłopotów, a jednocześnie odczuwać ich skutki zdrowotne.

Europejska Agencja Środowiska wskazuje, że pleśń może być skutkiem niedostatecznej wentylacji, szkód wodnych, błędów projektowych, przeciekających rur, zalania, nieszczelnych okien albo dachu. W takich warunkach do powietrza wewnątrz przestrzeni mieszkalnych trafiają nie tylko zarodniki grzybów, ale też alergeny, endotoksyny i lotne związki mikrobiologiczne.

Endotoksyny to cząstki pochodzące z bakterii, które mogą wywoływać reakcję organizmu i podrażniać układ oddechowy. Natomiast lotne związki mikrobiologiczne to substancje powstające m.in. przy rozwoju mikroorganizmów i mogą wpływać na zapach powietrza i komfort oddychania.

Szczelny budynek potrzebuje sprawnej wentylacji

Nowoczesne budynki są coraz szczelniejsze, co pomaga ograniczać straty ciepła i zmniejszać rachunki za energię. Tyle że większa szczelność wymaga sprawnej wentylacji. Bo jeśli po wymianie okien, dociepleniu ścian i zamknięciu nawiewników wentylacja nadal działa słabo, wilgoć z gotowania, kąpieli, prania i oddychania zostaje w środku. Najpierw widać ją jako parę na szybach. Potem mogą pojawić się ciemne punkty przy silikonie, zapach stęchlizny w szafie albo ślady pleśni za meblami.

– W takim domu alergik może sprzątać perfekcyjnie, prać pościel w wysokiej temperaturze i kupować kolejne filtry, a mimo to przegrywać, bo problem nie leży wyłącznie w kurzu. Leży w bilansie wilgoci, temperatury i wymiany powietrza – ostrzega Piotr Serafin, ekspert ds. systemów instalacyjnych w Uponor (będący częścią GF).

Instalacje też wpływają na komfort oddychania

O instalacjach wodnych myślimy zwykle wtedy, gdy dochodzi do awarii, przecieku albo pogorszenia jakości wody. Tymczasem system wodny, ogrzewanie i wentylacja pracują na komfort mieszkańców każdego dnia. A ich odpowiednie działanie sprawia, że alergia w domu staje się mniejszym ryzykiem.

– W przypadku alergii szczególnie ważne są trzy rzeczy: ograniczenie ryzyka zawilgoceń, stabilna temperatura powierzchni i przewidywalna praca ogrzewania – mówi Piotr Serafin.

Ekspert tłumaczy, że poprawne prowadzenie i izolowanie rur oraz stabilna praca ogrzewania pomagają utrzymać warunki mniej sprzyjające pleśni i roztoczom. Duże wahania temperatury, przegrzewanie pomieszczeń albo wychładzanie ścian mogą natomiast zwiększać ryzyko kondensacji pary wodnej, czyli jej skraplania się na chłodnych powierzchniach. Może pojawiać się np. na szybach, ścianach, rurach albo w narożnikach. Jeśli takie miejsca pozostają wilgotne, łatwiej rozwija się tam pleśń.

– Jeżeli rury są prowadzone i izolowane poprawnie, a system grzewczy nie powoduje dużych wahań temperatury, łatwiej utrzymać w domu warunki, które nie sprzyjają pleśni i roztoczom. Dlatego przy modernizacji warto pytać nie tylko o koszt źródła ciepła, ale też o to, jak system wpłynie na wilgotność, temperaturę przegród, możliwość regulacji w poszczególnych pomieszczeniach i długoterminowe bezpieczeństwo instalacji. Dla alergika to mogą być różnice odczuwalne codziennie, zwłaszcza w sypialni i łazience – dodaje Piotr Serafin.

Co można sprawdzić w mieszkaniu?

Podstawowa domowa diagnostyka nie wymaga specjalistycznego laboratorium. Pierwszym krokiem może być zakup higrometru, czyli prostego urządzenia do pomiaru wilgotności powietrza. Warto przez kilka tygodni obserwować wskazania w sypialni, łazience i salonie.

Jeśli wilgotność regularnie przekracza 50-60 proc., trzeba szukać przyczyny. Może nią być słaba wentylacja, suszenie prania w mieszkaniu, nieszczelność, zbyt niska temperatura ścian lub mostki termiczne. Te ostatnie to miejsca, przez które budynek szybciej traci ciepło, np. narożniki, okolice okien albo źle zaizolowane fragmenty ścian.

Zbyt niska wilgotność też nie jest korzystna. Jeśli spada poniżej 30 proc., może pojawić się suchość śluzówek, podrażnienie gardła i większy dyskomfort oddychania. Nawilżanie powietrza powinno być jednak kontrolowane, ponieważ nadmiar wilgoci może pogłębić problem pleśni.

Miejsca „mokrego ryzyka” są często ukryte

Drugim krokiem jest przegląd miejsc, w których najłatwiej o wilgoć. Chodzi m.in. o okolice pralki, zmywarki, syfonów, szafek pod zlewem, zabudowy WC, silikonów przy wannie, pionów instalacyjnych, ścian za meblami i narożników zewnętrznych.

Warto też ocenić sposób ogrzewania mieszkania. Przegrzewanie salonu do 24-25 stopni Celsjusza i jednoczesne wychładzanie sypialni do kilkunastu stopni może sprzyjać dyskomfortowi i kondensacji pary wodnej. Stabilniejsze warunki są korzystniejsze zarówno dla budynku, jak i mieszkańców.

Instalacja wodna i ogrzewanie nie są więc neutralne dla jakości powietrza. Rury mogą stać się źródłem problemu, jeśli przeciekają albo jeśli skrapla się na nich para. Ogrzewanie może pomagać, gdy utrzymuje stabilne warunki, ale może też szkodzić, gdy przegrzewa powietrze, przesusza śluzówki i wprawia kurz w ruch.

Alergia w domu to także temat dla projektantów i zarządców

Pytanie o to, czy dom nasila alergię, warto postawić szerzej. Nie chodzi tylko o to, jak często sprzątamy i czy korzystamy z oczyszczacza powietrza. Ważniejsze może być to, czy budynek dobrze zarządza wodą, temperaturą i powietrzem.

To istotne nie tylko dla samych mieszkańców. W czasach, gdy alergie i astma należą do coraz częstszych problemów zdrowotnych, jakość środowiska wewnętrznego powinna interesować projektantów, deweloperów, zarządców budynków oraz osoby planujące remont lub zakup mieszkania.


Polecamy również: