{"vars":{{"pageTitle":"Przez ceny uprawnień do emisji CO2 drożeje prąd. Ale budżet państwa świetnie na nich zarabia","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["budzet","budzet-2021","co2","deficyt","dochody","emisje-gazow-cieplarnianych","ets","eu-ets","finanse-publiczne","handel-emisjami-co2"],"pagePostAuthor":"Marek Chądzyński","pagePostDate":"26 sierpnia 2021","pagePostDateYear":"2021","pagePostDateMonth":"08","pagePostDateDay":"26","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":180517}} }
300Gospodarka.pl

Przez ceny uprawnień do emisji CO2 drożeje prąd. Ale budżet państwa świetnie na nich zarabia

Ponad 14 mld zł wpłynęło już w tym roku do państwowej kasy ze sprzedaży uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. To nie tylko więcej niż zakładał budżetowy plan na cały rok – tak wysokich wpływów jeszcze nie było.

Tworząc budżet na 2021 r. Ministerstwo Finansów założyło, że w tym roku uzyska z aukcji niespełna 10,4 mld zł. Kwota miała być niższa, niż rok wcześniej, kiedy to handel emisjami przyniósł budżetowi rekordowe 12,1 mld zł.

Ale resort nie doszacował wzrostu ceny uprawnień. Na ostatniej aukcji, która odbyła się 25 sierpnia, Polska sprzedała ponad 1,3 mln uprawnień po 56,63 euro. To znacznie drożej, niż rok temu, kiedy to uprawnienia sprzedawano po około 28 euro.

Ceny rosną z wielu powodów. Jednym z nich są unijne programy ograniczania emisji, innym wzrost cen surowców na rynkach światowych, z którymi kurs uprawnień jest skorelowany, jeszcze inny to rosnące zainteresowanie rynkiem ze strony dużych inwestorów finansowych.


Polecamy: EU-ETS: po co nam system handlu emisjami i jak się zmieni w przyszłości?


Dla dochodów polskiego budżetu dodatkowy ważny czynnik to kurs złotego do euro. Średnio w I półroczu tego roku euro było wyceniane na 4,54 zł, tymczasem średni kurs za cały 2020 r. to 4,45 zł (według fixingu NBP). Złoty jest więc słabszy, co zwiększa wpływy ze sprzedaży uprawnień, w przeliczeniu na krajową walutę.

Kwota 14,2 mld zł, która już jest w budżecie, nie uwzględnia ostatniej sierpniowej aukcji. I z pewnością do końca roku rząd znacznie ją jeszcze zwiększy, bo przed nami jeszcze szesnaście przetargów, na każdym z nich Polska będzie sprzedawała powyżej 2 mln uprawnień.

Pieniądze, które państwo pozyskuje z tej sprzedaży , częściowo są „znaczone” – co najmniej połowa wpływów powinna być przeznaczana na cele sprzyjające redukcji emisji gazów cieplarnianych i adaptacji do skutków zmian klimatu.

Ministerstwo Finansów nie ukrywa, że rajd cen na aukcjach to jeden z powodów dużo lepszych, niż oczekiwano, wyników w budżecie. Tegoroczne dochody mogą być – w sumie – większe o około 70 mld zł wobec planu z ustawy, co przełoży się na duży spadek deficytu budżetowego. Resort szacuje, że wyniesie on około 13 mld zł, a nie 82,3 mld zł, jak zaplanowano.


Polski Ład nie taki kosztowny dla budżetu. MF pokazało pierwszy projekt


Ale wysokie ceny uprawnień to coraz wyższe koszty firm, które – jako emitenci CO2 – zobowiązane są je kupować. W Polsce dotyczy to m.in. firm energetycznych, wytwarzających energię z węgla.

Wyższe koszty przedsiębiorcy starają się przerzucić na ceny. W przypadku cen energii nie jest to takie proste, bo na cenniki musi co roku zgodzić się Urząd Regulacji Energetyki. „Dziennik Gazeta Prawna” podawał w połowie sierpnia, że firmy będą wnioskowały o podwyżkę ceny sprzedażowej prądu o 20-30 proc. Oznaczałoby to wyższe rachunki za prąd dla gospodarstw domowych o około 10-15 proc.

WIĘCEJ O TYM PRZECZYTASZ TUTAJ: Ceny emisji CO2 w Europie mocno w górę – prognozuje ważny bank. To spowoduje wzrost cen prądu