Młodzi pracownicy i osoby zatrudnione w nauce coraz wyraźniej płacą zdrowiem za presję, tempo pracy i brak skutecznej profilaktyki. Z raportu LongLife wynika, że osoby do 25. roku życia najgorzej ze wszystkich grup wiekowych oceniają swój stan zdrowia, a blisko trzy czwarte z nich w ciągu ostatniego roku skorzystało przynajmniej raz z dnia wolnego z powodu choroby. Z kolei raport Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) pokazuje, że w środowisku akademickim wypalenie zawodowe częściej dotyka m.in. kobiety, osoby opiekujące się zależnymi bliskimi oraz pracowników badawczo-dydaktycznych.
To ważny sygnał dla pracodawców, bo problem coraz częściej widać już u osób wchodzących na rynek pracy. Wypalenie zawodowe, według definicji Światowej Organizacji Zdrowia, wynika z przewlekłego stresu w miejscu pracy, z którym człowiek nie poradził sobie skutecznie. Objawia się m.in. wyczerpaniem, psychicznym dystansem wobec pracy i poczuciem, że własne działania nie przynoszą efektu.
W danych LongLife i OPI widać wspólny mianownik. Obciążenie nie jest wyłącznie sprawą indywidualnych nawyków. Dużą rolę odgrywa organizacja pracy, kultura dostępności po godzinach, administracja, presja wyników i słaba profilaktyka.
Najmłodsi pracownicy wcale nie czują się najzdrowsi
Intuicja podpowiada, że pracownicy przed 25. rokiem życia powinni być w najlepszej kondycji. Mają za sobą mniej lat pracy, stresu i zdrowotnych zaniedbań niż starsze grupy. Dane z raportu LongLife pokazują jednak odwrotny obraz.
Średni Indeks Zdrowia, wskaźnik stworzony przez Medonet, wynosi w tej grupie tylko 60 proc. i rośnie wraz z wiekiem badanych. Najmłodsi pracownicy najgorzej oceniają zarówno swoje zdrowie fizyczne, jak i psychiczne.
– Najmłodsza grupa dorosłych wykazuje gorsze nawyki zdrowotne niż starsze pokolenia. Osoby te rzadziej jedzą owoce i warzywa, za to częściej spożywają napoje słodzone i energetyczne, a także fastfoody. Choć obiektywnie przeciętny 25-latek jest zdrowszy niż przeciętny 55-latek, skłonność do niezdrowych nawyków dzisiaj może przełożyć się na stan zdrowia za kilka czy kilkanaście lat. Do tego dochodzi także obciążenie psychiczne – młodzi dorośli oceniają swój dobrostan psychiczny zdecydowanie gorzej, niż starsi – tłumaczy Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny w LongLife.
Jeśli młody pracownik zaczyna karierę z pogorszonym zdrowiem, gorszą regeneracją i słabszymi nawykami, firma może szybko zobaczyć to w rosnącej absencji i kosztach związanych z pogarszającym się zdrowiem oraz wypaleniem.
Wypalenie jeszcze przed końcem pierwszego zawodowego etapu
Z raportu Hays „Młodzi redefiniują pracę”, przywoływanego przez LongLife, wynika, że 46 proc. pracowników z pokolenia Z ma za sobą wypalenie zawodowe. Jednocześnie tylko 32 proc. firm w ogóle dostrzega ten problem, a połowa menedżerów nie widzi u młodszych pracowników żadnych objawów.
Jeszcze mocniejszy rozdźwięk widać w korzystaniu ze zwolnień. Aż 79 proc. Zetek, mimo pogorszonego samopoczucia, nigdy nie skorzystało z L4 z tego powodu.
– Zwykle mówimy, że wypalenie to efekt wielu lat pracy w stresie. Tymczasem coraz częściej obserwujemy je u osób w pierwszym czy drugim roku pracy. Łatwo w tym miejscu sięgnąć po utarty skrót myślowy o „roszczeniowym pokoleniu” czy niskiej odporności psychicznej młodych. Dane każą jednak spojrzeć na to inaczej – to nie młodzi zawodzą system, tylko system ich zawodzi, nakładając zbyt dużą presję i ignorując sygnały pogarszającego się zdrowia – tłumaczy Paulina Werczyńska z LongLife.
Problem dotyczy pracowników fizycznych i biurowych, korporacji i małych firm. Wspólny jest moment: początek kariery, kiedy człowiek dopiero uczy się granic, rytmu pracy i tego, że zdrowia nie da się stale odkładać na później.
Profilaktyka często zaczyna się za późno
LongLife przekonuje, że firmy powinny wcześniej wychwytywać oznaki przeciążenia psychicznego i biologicznego. Jednym z narzędzi mogą być badania profilaktyczne organizowane w miejscu i czasie pracy. Chodzi o rozwiązania, które nie wymagają od pracownika dodatkowej logistyki i pozwalają budować nawyk kontroli zdrowia od pierwszych dni zatrudnienia.
Dziś taki dostęp ma zaledwie co piąty pracownik w Polsce, niezależnie od wieku. To oznacza, że większość zatrudnionych nadal korzysta z profilaktyki dopiero wtedy, gdy sama znajdzie czas, motywację i pieniądze.
– Pracownikom potrzebne są proste ścieżki profilaktyczne: przypomnienia o terminach badań, pomoc w interpretacji wyników i jasno wskazane kolejne kroki. Dzięki temu młodzi pracownicy mogliby uczyć się traktować profilaktykę jako stały element dbania o zdrowie, a nie coś, co robi się przy okazji wizyty u lekarza. Same badania nie wystarczą – równie ważne jest wsparcie w zmianie nawyków, edukacja zdrowotna, dbałość o regenerację, zdrowie psychiczne i równowaga między pracą a życiem prywatnym – mówi Paulina Werczyńska.
Dla pracodawcy to nie jest wyłącznie temat benefitowy. Absencja, wypalenie i spadek efektywności kosztują, nawet jeśli nie zawsze łatwo przypisać je do jednej pozycji w budżecie.
Uczelnie też mają problem z wypaleniem
Drugi obraz przeciążenia pokazuje raport Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) „Wypalenie zawodowe wśród osób pracujących w systemie szkolnictwa wyższego i nauki”. Badanie przeprowadzono w 2025 r. na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Objęło reprezentatywną ankietę CAWI na próbie 1160 osób, 20 indywidualnych wywiadów pogłębionych oraz analizę literatury i rozwiązań wspierających dobrostan pracowników nauki.
Wnioski są niewygodne dla sektora, który zwykle kojarzy się z autonomią i prestiżem. Objawy wypalenia częściej obserwowano u kobiet, a kobiety pracujące w szkolnictwie wyższym i nauce częściej niż ich koledzy po fachu deklarowały wyczerpanie oraz dystres psychologiczny. Dystres to taki rodzaj stresu, który nie mobilizuje, lecz przeciąża i utrudnia normalne funkcjonowanie.
Podwyższone wskaźniki wypalenia odnotowano także u osób sprawujących opiekę nad osobami zależnymi, pracowników badawczo-dydaktycznych oraz przedstawicieli nauk medycznych, nauk o zdrowiu, nauk rolniczych i weterynaryjnych.
Naukowcy lubią pracę, ale trudno im od niej odpocząć
– Wyniki badania pokazują pozorny paradoks. Z jednej strony 57 proc. respondentów deklaruje ogólne zadowolenie z pracy, a aż 67 proc. jest zadowolonych z harmonogramu pracy. Z drugiej strony za satysfakcją zawodową kryje się duże przeciążenie – mówi Joanna Mirosław, badaczka OPI i jedna ze współautorek raportu.
Ponad połowa badanych jest niezadowolona z proporcji między pracą a życiem prywatnym. Aż trzy czwarte z nich regularnie pracuje w czasie wolnym. Niemal tyle samo (74 proc.) odbiera służbowe telefony lub odpisuje na wiadomości po godzinach. Ponad połowa często martwi się sprawami zawodowymi już po zakończeniu pracy.
To szczególnie ważne w nauce, gdzie granica między pracą a życiem prywatnym bywa rozmyta. Napisanie artykułu naukowego, zaplanowanie pojektów grantowych czy przygotowanie zajęć łatwo zabrać do domu, a presja publikacji i ewaluacji nie kończy się wraz z wyjściem z uczelni.
– Jednym z wniosków płynących z raportu jest skala przeciążenia obowiązkami administracyjnymi. Aż 83 proc. badanych uważa, że poświęca zbyt dużo czasu na zadania administracyjne, podczas gdy 63 proc. deklaruje niedobór czasu na prowadzenie badań, a 58 proc. na przygotowywanie publikacji naukowych – mówi Agata Roguz, badaczka OPI i współautorka raportu.
Ponad połowa respondentów czuje też przeciążenie obowiązkami dydaktycznymi. W wypowiedziach uczestników badania powtarzały się rozbudowana biurokracja, nadmierna sprawozdawczość i skomplikowane procedury administracyjne. Naukowcy często wykonują wiele zadań naraz: prowadzą badania, publikują, piszą wnioski o granty, uczą studentów, rozliczają projekty i obsługują administrację. Kumulacja tych obowiązków może prowadzić do przeciążenia i wzrostu poziomu stresu.
Samo hobby nie naprawi źle zorganizowanej pracy
Wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk komentuje w raporcie OPI, że ryzyko wypalenia pracowników nauki wiąże się z organizacją pracy i funkcjonowaniem systemu. Aktywność fizyczna, terapia, hobby czy nauka zarządzania czasem mogą pomóc w radzeniu sobie ze stresem, ale nie usuną jego źródeł.
– Konieczne są działania instytucjonalne obejmujące ograniczenie biurokracji, zwiększenie wsparcia administracyjnego, elastyczne formy organizacji czasu pracy oraz zapewnienie pomocy psychologicznej. Pamiętajmy, że poprawa warunków pracy i dobrostanu psychicznego pracowników nauki nie jest wyłącznie kwestią indywidualnego komfortu. To warunek utrzymania wysokiej jakości badań, kształcenia oraz rozwoju polskiej nauki – dodaje wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego.
Ten sam wniosek odnosi się do młodych pracowników poza środowiskiem akademickim. Zdrowe nawyki są ważne, ale nie zastąpią środowiska pracy, które nie ignoruje sygnałów przeciążenia.
Dane z obu raportów układają się więc w jedną diagnozę. Wypalenie zawodowe przestało być problemem ludzi po wielu latach kariery i nie dotyczy wyłącznie pojedynczych branż. Widać je tam, gdzie system oczekuje dużej dyspozycyjności, samodzielnego radzenia sobie ze stresem i pracy ponad zasoby człowieka.