{"vars":{{"pageTitle":"Studenci ruszają na rynek najmu. Pokój za 1 tys. zł kosztuje dużo więcej","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["koszt-wynajmu-mieszkania","koszty-mieszkaniowe","koszty-zycia","main","mieszkania","mieszkania-na-wynajem","mzuri","najemcy","najnowsze","otodom","pokoje-na-wynajem","rynek-mieszkaniowy","rynek-najmu","studenci","wlasciciele-mieszkan","wynajem-dlugoterminowy"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"25 września 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"09","pagePostDateDay":"25","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747412}} }
300Gospodarka.pl

Zanim student wprowadzi się do pokoju, potrzebuje 2,6 tys. zł. Przy mieszkaniu koszty na start rosną

Przed startem roku akademickiego rynek najmu znów przyspieszył. Na koniec sierpnia w serwisie Otodom dostępnych było 24,3 tys. aktywnych ogłoszeń, o 6 proc. więcej niż miesiąc wcześniej, a 70 proc. całej oferty skupiało się w siedmiu największych ośrodkach. Jednocześnie student, który chce wynająć pokój, powinien przygotować na początek średnio około 2,6 tys. zł – wynika z danych Mzuri. W Warszawie sam koszt wejścia w najem pokoju przekracza już 3,2 tys. zł.

Sierpniowe odbicie podaży było najmocniejsze w tym roku. Spośród 24,3 tys. ofert aż 16,9 tys. przypadało na Łódź, Katowice, Kraków, Poznań, Trójmiasto, Wrocław i Warszawę. Rynek skupia się więc tam, gdzie studenci i pracownicy migrują za nauką oraz zatrudnieniem.

Siedem miast przejęło 70 proc. ofert

– Popyt rośnie przede wszystkim tam, gdzie ludzie przyjeżdżają z innych miejsc, a więc na studia czy do pracy. W ślad za nim szybko pojawia się i podaż. Dlatego rynek najmu koncentruje się głównie w dużych ośrodkach – mówi Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.

Najmocniej oferta zwiększyła się w sierpniu w Trójmieście – o 37 proc. miesiąc do miesiąca. W samym Sopocie liczba ogłoszeń wzrosła aż o 93 proc., a w Gdańsku o 36 proc. Część mieszkań wróciła na rynek długoterminowy po sezonie najmu krótkoterminowego.

Więcej ofert pojawiło się też w Poznaniu, gdzie miesięczny wzrost wyniósł 14 proc., oraz w Łodzi i Białymstoku – po 12 proc. Kraków zanotował wzrost o 5 proc. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w Olsztynie, gdzie podaż skurczyła się o 34 proc. W Opolu spadek wyniósł 18 proc., a w Katowicach i Zielonej Górze po 13 proc.

Student potrzebuje średnio 2,6 tys. zł na start

Większa liczba ogłoszeń nie rozwiązuje jednak problemu kosztów. Dane Mzuri pokazują, że student szukający pokoju w jednym z siedmiu największych ośrodków akademickich powinien mieć przygotowane przeciętnie około 2,6 tys. zł jeszcze przed podpisaniem umowy.

Najdrożej jest w Warszawie. Pierwszy miesiąc najmu pokoju – po doliczeniu czynszu, opłat, kaucji i ubezpieczenia – kosztuje tam średnio 3280 zł. W Gdańsku trzeba przygotować 2962 zł, we Wrocławiu 2666 zł. Student w Lublinie na start musi mieć 2510 zł, a w Krakowie 2392 zł. Najtańsze w zestawieniu siedmiu największych miast są Poznań (2268 zł) oraz Łódź (2138 zł).

Sama cena widoczna w ogłoszeniu potrafi być myląca, bo często obejmuje wyłącznie czynsz dla właściciela. Administracja i media dokładają w największych miastach od niespełna 400 do ponad 500 zł miesięcznie.

Do tego dochodzi kaucja. Przy wynajmie pokoju Mzuri przyjęło równowartość miesięcznego czynszu wraz z opłatami. W Łodzi przekracza ona 1 tys. zł, w Gdańsku 1,4 tys. zł, a w Warszawie zbliża się do 1,6 tys. zł. Pieniądze wracają do najemcy po zakończeniu umowy, jeśli lokal jest w odpowiednim stanie i nie ma zaległości za media.

Całe mieszkanie? Budżet rośnie nawet do ponad 10 tys. zł

Jeszcze większej gotówki na początku wymagają kawalerki i mieszkania dwupokojowe. Przy całych lokalach częściej pojawia się prowizja pośrednika. Mzuri w swoich wyliczeniach przyjęło ją na poziomie 70 proc. miesięcznego czynszu wraz z opłatami.

Na start przy wynajmie kawalerki trzeba mieć od około 5 tys. zł w Łodzi do około 7,5 tys. zł w Warszawie. Dwupokojowe mieszkanie podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej: około 7-8 tys. zł potrzeba w Łodzi, Lublinie czy Poznaniu, ponad 9 tys. zł we Wrocławiu i Gdańsku, a w Warszawie najemca musi mieć już ponad 10 tys. zł.

Część tej kwoty jest zwrotna, bo stanowi kaucję. Na części wydatków można też zaoszczędzić, wynajmując bez pośrednika, czyli wprost od właściciela lokalu. Według Mzuri w zależności od miasta może to zostawić w kieszeni przeciętnie od prawie 1,3 tys. do ponad 2,6 tys. zł.

Czynsze stabilne, ale Warszawa daleko przed resztą

Sierpień nie przyniósł gwałtownego skoku stawek za całe mieszkania. Średni czynsz liczony dla 16 miast wojewódzkich wyniósł 2711 zł, czyli o 0,5 proc. więcej niż miesiąc wcześniej i o 1 proc. mniej niż rok temu. Gdy jednak uwzględnimy różną wielkość lokalnych rynków, średnia rośnie do 3573 zł.

Rozpiętość między miastami jest ogromna. W stolicy przeciętny miesięczny czynsz wynosił 4900 zł, podczas gdy w Kielcach 2082 zł. Różnica sięga więc około 2,8 tys. zł – mniej więcej tyle, ile kosztuje miesięczny najem w Szczecinie.

Najmocniej rok do roku podrożał Olsztyn – o 8,1 proc. W Krakowie i Rzeszowie stawki spadły natomiast o 5,1 proc. W samym sierpniu wzrost cen zanotowały m.in. Białystok i Wrocław, a spadki Szczecin i Trójmiasto.

Pokoje doganiają całe mieszkania pod względem zainteresowania

Zmieniają się też preferencje najemców. W 2020 r. ogłoszenia całych mieszkań generowały średnio trzykrotnie więcej odpowiedzi niż oferty pokoi. Dziś zainteresowanie obiema formami najmu jest już porównywalne.

W Otodom dostępnych jest obecnie około 2,2 tys. ofert pokoi. W przypadku osób mieszkających samotnie i studentów taka opcja staje się alternatywą dla całego mieszkania, bo różnica w miesięcznych kosztach może sięgać około 2 tys. zł. Jednocześnie w żadnym mieście wojewódzkim najpopularniejszym filtrem przy wyszukiwaniu mieszkania dwupokojowego nie jest już cena do 2 tys. zł.

Rynek najmu właśnie wchodzi w najgorętszy moment sezonu akademickiego. Według Mzuri, przy tempie zawierania umów obserwowanym w ostatnich dwóch tygodniach, dostępna oferta wystarczyłaby na około 14,5 dnia. W kolejnych dniach wskaźnik może spaść poniżej 10 dni, choć część lokali wraca jednocześnie na rynek po zakończeniu wcześniejszych umów.


Przeczytaj także: