Na północnym wschodzie Czech dobiega końca historia, która przez ponad 250 lat napędzała rozwój przemysłowy Europy Środkowej. Z końcem stycznia – a więc już za dwa tygodnie – zostanie zamknięty ostatni szyb wydobywczy węgla kamiennego w Czechach: kopalnia CSM w Stonavie, tuż przy granicy z Polską. To definitywny koniec głębinowego górnictwa węglowego w tym kraju – informuje Reuters.
Jeszcze w tym miesiącu z kilometrowej głębokości wyjadą ostatnie tony węgla. Decyzja o zamknięciu kopalni to efekt niskich cen surowca, rosnących kosztów wydobycia oraz postępującej transformacji energetycznej i przemysłowej w Europie – podaje Reuters.
Koszty wygrywają z tradycją
Państwowa spółka OKD przygotowywała się do zamknięcia kopalni już trzy lata temu. Plan ten został jednak czasowo zawieszony po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, która wywindowała ceny energii i na krótko poprawiła opłacalność wydobycia.
Jak podkreśla dyrektor OKD Roman Sikora, o losie kopalni przesądziła jej głębokość.
– Globalne ceny węgla są niskie, a nasze koszty wydobycia rosną wraz z coraz większą głębokością eksploatacji – powiedział Sikora, cytowany przez Reutersa.
To prosta ekonomia: im głębiej trzeba zejść, tym więcej kosztuje wydobycie. A ceny surowca na światowych rynkach nie pozwalają już tego finansować.
Region, który zbudował przemysł
Wydobycie węgla w regionie Ostrawy rozpoczęło się pod koniec XVIII wieku. W ciągu kilku dekad rolnicze zaplecze monarchii Habsburgów przekształciło się w jedno z kluczowych centrów przemysłu ciężkiego w Europie Środkowej.
Kapitał, należący do m.in. rodziny Rothschildów, finansował budowę hut, kolei i infrastruktury, przyciągając dziesiątki tysięcy pracowników. Ostrava stała się potęgą przemysłową. Kolejny impuls przyniosła nacjonalizacja przemysłu po 1948 roku. W latach 80. w zagłębiu pracowało ponad 100 tys. górników, a OKD wydobywała nawet 25 mln ton węgla rocznie. Ten świat zaczął się jednak gwałtownie rozpadać po 1989 roku, wraz z upadkiem przemysłu ciężkiego i zamykaniem kolejnych kopalń – podaje Reuters.
Mniej węgla, mniej miejsc pracy
Wraz z upadkiem komunizmu w 1989 roku załamał się czeski przemysł ciężki. Kopalnie zamykano jedną po drugiej, a dziesiątki tysięcy górników traciło pracę.
Po bankructwie sprywatyzowanej spółki OKD dekadę temu państwo przejęło firmę z jednym celem: stopniowo wygasić jej działalność. Do października ubiegłego roku OKD wydobyła zaledwie 1,1 mln ton węgla, a liczba pracowników spadła do 2,3 tys. osób. W najbliższych miesiącach kolejne 1,55 tys. osób straci pracę – wynika z danych przytaczanych przez Reutersa.
Ekonomista Jan Belardi z Uniwersytetu Technicznego w Ostrawie zwraca uwagę, że najtrudniejszy okres region przeżył w latach 90. i na początku XXI wieku, kiedy masowe zwolnienia wyprzedzały napływ nowych inwestycji.
Dziś stopa bezrobocia wynosi 6,6 proc. To wciąż powyżej średniej krajowej, ale znacznie poniżej poziomów z okresu transformacji ustrojowej. Jak przetrwano najgorszy czas transformacji? Regionowi pomogły programy przekwalifikowania. Natomiast po wejściu Czech do UE w 2004 roku przyciągnął znaczący napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych, w tym południowokoreańskiego koncernu Hyundai.
W transformacji pomogą pieniądze z UE
Dziedzictwem górnictwa są nie tylko zamknięte szyby, ale też poważne szkody środowiskowe. Zanieczyszczone zbiorniki wodne, zapadliska terenu i opuszczona infrastruktura kopalniana – to wszystko wymaga kosztownej rekultywacji. Region Ostrawy ma jednak otrzymać 19 mld koron czeskich, czyli blisko 908 mln dolarów, z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który wspiera obszary dotknięte dekarbonizacją.
W Polsce górnictwo węgla kamiennego wciąż zatrudnia około 70 tys. osób, a związki zawodowe wywalczyły utrzymanie wydobycia do 2049 roku. Z kolei w zachodnich Czechach odkrywkowe wydobycie węgla brunatnego ma potrwać jeszcze kilka lat – informuje Reuters.
OKD szuka przyszłości nad ziemią
Zamknięcie kopalni w Stonavie symbolicznie zamyka epokę, która przez 250 lat ukształtowała gospodarczy krajobraz Czech i całego regionu. Przed Ostrawą stoi teraz wyzwanie, które dobrze znają inne poprzemysłowe regiony Europy: jak zbudować nową tożsamość po węglu.
– Mamy dość ambitne plany dotyczące przyszłości OKD – zapowiada Roman Sikora, cytowany przez Reutersa. Firma stawia na handel węglem, park bateryjny, centrum danych i elektrownię zasilaną metanem z dawnych szybów.