{"vars":{{"pageTitle":"Centra danych dostaną etykiety jak lodówki. Polska może wypaść na nich zaskakująco dobrze","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["300klimat","centra-danych","chlodzenie","cieplo","dane-gus","data-center","efektywnosc-energetyczna","infrastruktura-it","komisja-europejska","main","najnowsze","najwazniejsze","niedobory-wody","polski-zwiazek-centrow-danych","przemysl","system-cieplowniczy","sztuczna-inteligencja","unia-europejska","woda","zmiany-klimatu","zuzycie-wody"],"pagePostAuthor":"Emilia Malec","pagePostDate":"13 października 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"10","pagePostDateDay":"13","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747560}} }
300Gospodarka.pl

Nad Wisłą mamy mało wody, ale dobry klimat dla centrów danych. AI komplikuje rachunek

Od 2027 r. duże centra danych w Unii Europejskiej dostaną etykiety przypominające te znane z lodówek czy pralek. Przyjęte przez Komisję Europejską rozporządzenie ma w ten sposób pokazać, jak efektywnie obiekty zużywają energię i wodę oraz z jakiego prądu korzystają. Zmiana przychodzi w momencie gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji, która zwiększa zapotrzebowanie na moc obliczeniową i chłodzenie serwerów. Dla Polski temat ma jeszcze jeden wymiar: nasz chłodniejszy klimat sprzyja oszczędniejszemu chłodzeniu, ale krajowe zasoby wody należą do ograniczonych.

Pierwsze etykiety mają pojawić się do 15 sierpnia 2027 r. System obejmie centra danych, których zainstalowane zapotrzebowanie mocy IT wynosi co najmniej 500 kW. Skala A-G ma ułatwić porównywanie obiektów działających w różnych państwach UE.

Nie wystarczy jednak spojrzeć na jedną literę. Centrum danych jest znacznie bardziej skomplikowanym obiektem niż domowy sprzęt AGD, a na jego wynik wpływają m.in. sposób chłodzenia, klimat, obciążenie serwerów, źródło energii i zużycie wody.

Serwerownia dostanie własny „paszport”

Jednym z parametrów będzie PUE, czyli Power Usage Effectiveness. Wskaźnik pokazuje, ile energii zużywa całe centrum danych w stosunku do energii wykorzystywanej bezpośrednio przez serwery i pozostały sprzęt IT. Prąd jest potrzebny także do chłodzenia, zasilania awaryjnego czy działania pozostałej infrastruktury technicznej. Im mniej energii pochłania ta dodatkowa obsługa, tym lepiej, a wartość PUE zbliża się do 1.

Osobną ocenę dostanie woda. Do jej pomiaru służy WUE, czyli Water Usage Effectiveness. Tutaj sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo dwa centra danych wykonujące podobną pracę mogą mieć zupełnie inne zapotrzebowanie na wodę zależnie od zastosowanego chłodzenia.

Niektóre technologie ograniczają zużycie energii dzięki odparowywaniu wody. Inne niemal eliminują jej pobór, ale mogą potrzebować więcej prądu. W europejskich warunkach wiele obiektów korzysta też z całkowicie suchych systemów chłodzenia.

– Samo raportowanie nie jest dla sektora nowością. Istotna zmiana polega na tym, że informacje, które dotąd pozwalały przede wszystkim zobaczyć efektywność centrów danych w skali całego kraju, zaczną być przekładane na czytelną informację o konkretnych obiektach. To zwiększy możliwości porównywania, ale jednocześnie będzie wymagało właściwego odczytywania poszczególnych wskaźników – mówi Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych.

AI podkręca zapotrzebowanie na chłodzenie

Temat wody nabiera znaczenia wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej potrzebnej sztucznej inteligencji. Europejskie Stowarzyszenie Centrów Danych prognozuje, że zapotrzebowanie europejskiej infrastruktury IT na moc będzie rosło średnio o 17 proc. rocznie do 2031 r. Jednym z głównych motorów tego wzrostu jest właśnie AI.

Im więcej mocy skupia się w jednej szafie serwerowej, tym więcej ciepła trzeba z niej odprowadzić. To zwiększa znaczenie chłodzenia cieczą, ale nie musi jednak automatycznie prowadzić do dużego zużycia wody. Duże zużycie pojawia się przede wszystkim w systemach, które odprowadzają ciepło przez odparowanie.

– Rozwój AI zwiększa gęstość mocy w szafach serwerowych, dlatego coraz większe znaczenie będzie miało bezpośrednie chłodzenie cieczą. Samo użycie cieczy nie oznacza jednak ciągłego zużywania wody. W prawidłowo zaprojektowanym systemie może ona krążyć w szczelnym, zamkniętym obiegu. To pokazuje, że zużycie wody nie jest cechą nieodłączną centrum danych jako takiego, lecz konsekwencją konkretnych wyborów projektowych dopasowanych do gęstości mocy obsługiwanej infrastruktury IT – mówi Andrzej Bocheński, dyrektor Działu Data Center w Polcom.

Potrzebne są miliardy litrów przepustowości

Skalę potencjalnego obciążenia infrastruktury wodnej pokazują Stany Zjednoczone. Według opublikowanej w marcu 2026 r. analizy „Small Bottle, Big Pipe” amerykańskie centra danych mogą do 2030 r. potrzebować od około 2,6 do 5,5 mld litrów nowej przepustowości wodociągowej dziennie.

Nie chodzi o tyle samo wody zużywanej każdego dnia. Sieci musiałyby jednak być zdolne dostarczyć takie ilości w momentach największego zapotrzebowania, np. podczas fal upałów. Autorzy oszacowali koszt potrzebnej infrastruktury wodnej na około 10 mld dolarów, a w scenariuszu szybkiego wzrostu nawet na 58 mld dolarów. Badanie ma status preprintu, więc jego wyniki są scenariuszem modelowym, a nie gotową prognozą.

Co może się wydarzyć, gdy duży odbiorca pojawi się w miejscu z ograniczoną infrastrukturą, pokazuje przypadek hrabstwa Fayette w Georgii. Kompleks centrów danych pobrał tam w ciągu około 15 miesięcy około 110 mln litrów wody. Tak duże zapotrzebowanie wyszło na jaw po skargach mieszkańców na spadki ciśnienia w sieci w regionie, który jednocześnie zmagał się z suszą.

Polska ma chłodniejszy klimat, ale mało wody

Pod jednym względem Polska może na rozwoju centrów danych skorzystać. Niższe temperatury przez dużą część roku pozwalają szerzej wykorzystywać tzw. free cooling, czyli chłodzenie przy pomocy zimnego powietrza zewnętrznego. Zmniejsza to potrzebę uruchamiania bardziej zasobochłonnych systemów.

Według PLDCA średnia roczna temperatura w Warszawie wynosi około 8,9°C. Dla porównania w Madrycie jest to 12,89°C, a w Atenach 17,65°C. W najcieplejszych częściach Europy różnica w zużyciu energii potrzebnej na chłodzenie może sięgać nawet 100 proc. względem Polski.

Chłodniejszy klimat nie rozwiązuje jednak problemu zasobów wodnych. Według danych GUS średnie zasoby wody w Polsce wynoszą około 60 mld m³, a podczas suszy mogą spaść poniżej 40 mld m³. Francja dysponuje dla porównania 206 mld m³, Szwecja 184 mld m³, a Niemcy 173 mld m³. W przeliczeniu na mieszkańca Polska znajduje się w dolnej części zestawienia wybranych państw UE.

Presja na ten zasób już dziś pochodzi z wielu stron. W 2024 r. wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną oraz gorącą wodę odpowiadało za 4765 hm³ pobranej wody, czyli 88 proc. jej zużycia w polskim przemyśle. Jednocześnie do lipca 2026 r. 625 gmin apelowało do mieszkańców o ograniczanie wykorzystania wody wodociągowej do celów innych niż podstawowe lub wprowadzało związane z tym zakazy.

Nowe centra danych będą więc wchodziły na rynek, na którym dostęp do wody już jest przedmiotem konkurencji między gospodarstwami domowymi, energetyką, przemysłem, rolnictwem i przyrodą.

Gdy przemysł konkuruje z mieszkańcami

Jak daleko może zajść taki konflikt? To pokazuje przykład Indii. W 2025 roku pisaliśmy, że tamtejszy rząd planuje wydać niemal 80 mld dolarów na nowe elektrownie cieplne, choć 37 z 44 analizowanych inwestycji ma powstać w regionach z deficytem wody.

W Solapur jeszcze dekadę temu mieszkańcy mieli wodę w kranach co drugi dzień. Obecnie zdarza się, że czekają na nią nawet tydzień. W tym samym regionie od 2017 r. działa elektrownia węglowa o mocy 1320 MW. Reuters informował, że zakład zużywa wodę mniej efektywnie niż wiele innych elektrowni w kraju i na świecie.

Centra danych i elektrownie to oczywiście zupełnie inne obiekty. Indyjski przykład pokazuje jednak szerszy mechanizm: gdy duża infrastruktura powstaje w miejscu z ograniczonymi zasobami wodnymi, pytanie o technologię i lokalizację szybko przestaje być wyłącznie sprawą inwestora.

Jedna litera nie wystarczy, by ocenić inwestycję

Nowe unijne etykiety mają właśnie ułatwić ocenę takich różnic. Oprócz PUE i WUE mają pokazywać m.in. źródła energii, współpracę centrum danych z systemem elektroenergetycznym oraz możliwości wykorzystania ciepła odpadowego.

To ostatnie może stać się dodatkowym atutem obiektów powstających w miastach. Serwery generują duże ilości ciepła, które przy odpowiedniej infrastrukturze można skierować do lokalnych sieci ciepłowniczych. Warunkiem jest jednak obecność odbiorcy znajdującego się wystarczająco blisko centrum danych.

Znaczenie takich informacji będzie rosło razem z sektorem. Według planów Komisji Europejskiej europejska infrastruktura obliczeniowa ma zwiększyć się trzykrotnie w ciągu najbliższych 5-7 lat. Więcej serwerowni oznacza większy popyt na energię, grunt, przyłącza i – zależnie od technologii – wodę.

Etykieta A-G nie rozstrzygnie więc jednym symbolem, czy konkretne centrum danych jest „dobre” albo „złe”. Ma raczej działać jak paszport efektywności: pokazać, ile zasobów obiekt potrzebuje i w jaki sposób je wykorzystuje. W Polsce, gdzie chłodny klimat daje sektorowi przewagę, ale zasoby wodne są ograniczone, właśnie ta druga część informacji może z czasem okazać się równie istotna jak liczba megawatów.


Polecamy również: