Danone, Mondelez, Nestlé i Unilever znalazły się pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Wszczęto postępowania, w których urzędnicy sprawdzą, czy producenci odpowiednio informują klientów o zmniejszeniu gramatury lub liczby produktów, zwłaszcza gdy opakowanie i cena się nie zmieniają.
Chodzi o downsizing, nazywany też shrinkflacją – zjawisko, w którym konsument za tę samą cenę dostaje mniej produktu niż wcześniej. Tabliczka czekolady nadal kosztuje tyle samo i wygląda niemal identycznie, ale zamiast 100 g waży już 90 g. Kilogramowe opakowanie może skurczyć się do 900 g, litrowa butelka do 800 ml, a w paczce zamiast 20 ciastek może zostać 17.
Producent ma obowiązek podać na opakowaniu aktualną masę, objętość lub liczbę sztuk. Problem pojawia się wtedy, gdy klient zna produkt od lat i sięga po niego automatycznie. Jeśli opakowanie nadal wygląda tak samo, a cena się nie zmieniła, mniejszą gramaturę łatwo przeoczyć.
UOKiK sprawdza czterech dużych producentów
Postępowania wyjaśniające dotyczą Danone, Mondelez, Nestlé i Unilever. To duzi producenci żywności, środków czystości i artykułów pielęgnacyjnych działających na polskim rynku. UOKiK chce ustalić, czy te firmy rzetelnie komunikują zmniejszenie ilości produktów i czy sposób ich prezentowania może wprowadzać kupujących w błąd. Urząd przyjrzy się m.in. wyglądowi, rozmiarowi i szacie graficznej opakowań.
– Zmniejszenie ilości czy gramatury produktu musi być uczciwie komunikowane. Jeżeli wygląd opakowania nie sugeruje zmian, konsumenci mogą nie zauważyć różnicy. Zmniejszenie gramatury bez zmiany ceny oznacza w rzeczywistości, że za produkt płacimy więcej. To utrudnia konsumentom porównywanie cen oraz osłabia ich zaufanie do przedsiębiorców – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Jeżeli urząd uzna, że sposób prezentacji produktu albo informowania o zmianach może mylić klientów, Prezes UOKiK może postawić przedsiębiorcom zarzuty.
Mniejsza gramatura może być podana prawidłowo, a problem i tak zostaje
Nowy wymiar sprawie nadało kwietniowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-301/25. TSUE potwierdził, że prawidłowa informacja o masie lub objętości produktu nie zamyka tematu.
Nawet jeśli producent spełnia wymagania prawa żywnościowego i podaje na opakowaniu nową gramaturę, jego działania mogą zostać ocenione także pod kątem przepisów o nieuczciwych praktykach rynkowych. Liczy się więc również sposób, w jaki zmianę przedstawiono klientowi.
– Downsizing nie jest nowym zjawiskiem. Nowe jest natomiast orzeczenie TSUE, które jednoznacznie potwierdziło możliwość oceny takich praktyk również z perspektywy ochrony konsumentów. Przedsiębiorcy powinni informować o zmianach gramatury produktów w sposób jasny i czytelny. Sprawdzamy, czy komunikują takie zmiany rzetelnie, tak by konsumenci wiedzieli nie tylko, ile płacą, ale również ile produktu otrzymują po zmianie. To niezbędne, by mogli podejmować świadome decyzje zakupowe – dodaje Prezes UOKiK.
Shrinkflacja najczęściej kojarzy się z żywnością
Downsizing nie jest dla konsumentów zjawiskiem nowym. W badaniu przeprowadzonym na zlecenie UOKiK w 2023 r. ankietowani najczęściej wskazywali, że spotykają się z nim w przypadku artykułów spożywczych. Głównie chodziło o nabiał i słodycze. Było to szczególnie widoczne w czasach wysokiej inflacji.
Ten mechanizm pozwala producentowi zmniejszyć ilość towaru bez bezpośredniej podwyżki ceny widocznej na półce. Jeśli czekolada kosztuje tyle samo co wcześniej, ale waży mniej, rośnie cena za 100 g produktu – nawet jeśli kwota na etykiecie cenowej się nie zmieniła.
To właśnie dlatego UOKiK skupia się na sposobie komunikowania takich zmian. Konsument powinien móc zorientować się, że kupuje mniejszy produkt, zanim trafi on do koszyka, a nie dopiero po otwarciu opakowania w domu.
Europa też bierze downsizing na celownik
Polska nie jest jedynym krajem, który zajmuje się shrinkflacją. Szczególne rozwiązania dotyczące informowania konsumentów o zmniejszaniu ilości produktów zostały już wprowadzone lub są wdrażane we Francji, na Węgrzech i w Austrii. Sprawy dotyczące downsizingu trafiały też do sądów w Austrii i Niemczech. Polski UOKiK dopiero bada praktyki czterech przedsiębiorców i na tym etapie nie przesądza, czy doszło do naruszenia prawa.