{"vars":{{"pageTitle":"Co szósty dorosły Polak jest w strachu przed zwolnieniem z pracy","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["dobrostan","koszty-pracy","main","miejsca-pracy","najnowsze","oferty-pracy","pracodawcy","pracownicy","rozwoj-technologiczny","rynek-pracy-w-polsce","sytuacja-finansowa","zwolnienia-grupowe","zwolnienie-z-pracy"],"pagePostAuthor":"Emilia Siedlaczek","pagePostDate":"11 marca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"03","pagePostDateDay":"11","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":744669}} }
300Gospodarka.pl

Co szósty dorosły Polak jest w strachu przed zwolnieniem z pracy

16,5 proc. Polaków obawia się, że w tym roku straci pracę. Przeciwnego zdania jest 71,6 proc. Z kolei 11,9 proc. pracujących rodaków nie potrafi się określić w tej kwestii. To wyniki niedawno opublikowanego badania współautorstwa platformy ePsycholodzy.pl. Eksperci zauważają, że poczucie strachu o utrzymanie zatrudnienia nie rozkłada się równomiernie.

W większym stopniu dotyczy osób mieszkających w regionach zmagających się z bezrobociem. Szczególnie zagrożone mogą czuć się osoby zatrudnione w branżach przechodzących intensywne zmiany technologiczne lub organizacyjne oraz pracownicy z krótkim stażem pracy.

Do tego eksperci nie spodziewają się fali zwolnień w 2026 roku. W ich ocenie poważne redukcje dotyczyć będą konkretnych dużych firm, zakładów i procesów wymagających optymalizacji.

Niepewność na rynku pracy może przełożyć się na gospodarkę

Rafał Mróz, ekspert rynku pracy w Manpower, przypomina, że w skali makro Polska ma jeden z najniższych poziomów bezrobocia w UE. To sugeruje względnie zdrowy rynek pracy. Jednocześnie sytuacja, w której co szósty pracujący Polak odczuwa niepewność, wpływa na konsumpcję, zdrowie psychiczne i plany zawodowe.

– Ocena zależy od kontekstu. W wielkomiejskich ośrodkach z dużą liczbą ofert i niskim bezrobociem ten odsetek najpewniej jest niski. Natomiast w subregionach z dwucyfrowym bezrobociem skala obaw statystycznie jest zapewne wyższa, bo może oznaczać realne ryzyko długotrwałego bezrobocia. Co ważne, znakomita większość nie obawia się utraty pracy. To tonuje odbiór wyniku, mimo że 11,9 proc. niezdecydowanych wskazuje na dość znaczną grupę podatną na zmianę nastrojów przy pogorszeniu koniunktury – dodaje Rafał Mróz.

Michał Murgrabia, psycholog z platformy ePsycholodzy.pl, zaznacza, że odsetek osób obawiających się utraty pracy jest umiarkowany. To dlatego, że nie dotyczy większości pracowników. Jednak jest na tyle wyraźny, że pokazuje realne napięcie części społeczeństwa. O tym, czy uznamy go za wysoki lub niski, decyduje kilka czynników. Chodzi o kontekst gospodarczy, tempo zmian w firmach oraz doświadczenie z poprzednich lat. Jeśli przez dłuższy czas poziom obaw utrzymuje się lub rośnie, może to wpływać na decyzje życiowe pracowników. Jest większe prawdopodobieństwo, że w takiej sytuacji będą odkładać większe wydatki i rezygnować z planów rozwojowych.

– Szczególnie zagrożone mogą czuć się osoby zatrudnione w branżach przechodzących intensywne zmiany technologiczne lub organizacyjne oraz pracownicy z krótkim stażem pracy. Większe obawy mogą też dotyczyć osób na umowach mniej stabilnych, które mają słabsze poczucie kontroli nad swoją sytuacją zawodową. W porównaniu z początkiem roku można zauważyć, że lęk coraz częściej dotyczy nie tylko stanowisk niskopłatnych, ale także specjalistów w sektorach podlegających automatyzacji. To pokazuje, że poczucie zagrożenia przesuwa się do centrum rynku pracy – komentuje Michał Murgrabia.

Koszty, konkurencja, zmiany technologiczne

Wyniki badania komentuje także Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy. Przez podwyżki płac minimalnych, ogólny wzrost wynagrodzeń oraz zapowiedzi usztywnienia rynku pracy firmy przesuwają zatrudnienie do krajów o niższych kosztach. Widać to w branży IT oraz centrów usług wspólnych. W wielu branżach, np. motoryzacyjnej, mediach i usługach pocztowych, przegrupowanie i zmiany struktur, w tym redukcje, są wynikiem zmian technologicznych i rosnącej konkurencji.

– W większości firm trwa usprawnianie pracy, by podwyższać efektywność i wyrównywać wzrosty wynagrodzeń. Firmy zauważają, że pracownicy potrafiący korzystać z narzędzi AI są często o 30 proc. bardziej sprawni niż ci, którzy pracują po staremu. Naturalne jest więc doszkalanie tam, gdzie zatrudnieni są chętni, lub rozglądanie się za tymi, którzy zrozumieli to już dawno. Ta rotacja może się nasilać, jeśli niechęć pracowników do nowych narzędzi stanie się przeszkodą do wzrostu produktywności – uważa ekspertka BCC.

Niezależnie od wszystkich zmian na rodzimym rynku pracy, Rafał Mróz uważa, że pozostaje on relatywnie silny. W ocenie eksperta w 2026 roku należy się spodziewać raczej selektywnych zwolnień niż masowych fal. Duże redukcje dotyczyć będą konkretnych dużych firm, zakładów i procesów wymagających optymalizacji. Natomiast dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, podkreśla, że w najtrudniejszej sytuacji są firmy, które oparły swoją przewagę konkurencyjną głównie na niskim koszcie pracownika w Polsce. Gdy przestaje on taki być, presja na konkurencyjność całej firmy staje się bardzo duża.

– Jeśli chodzi o perspektywę sektorową, pod presją wciąż znajduje się budownictwo mieszkaniowe, choć tutaj jest szansa poprawy, związana ze spadkiem stóp procentowych i ewentualnym ożywieniem popytu, wspieranego kredytem bankowym. Strukturalnie pod presją jest część przemysłu ciężkiego, w tym hutnictwo i wydobycie, oraz tradycyjne górnictwo i energetyka oparta na paliwach kopalnych – podsumowuje dr Marcin Mrowiec.


Przeczytaj także: