{"vars":{{"pageTitle":"Energetyka wiatrowa nadal z problemami. Eksperci: Na efekty zmian zasady 10h długo poczekamy","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news"],"pageAttributes":["10h","300klimat","energetyka-wiatrowa","energia-odnawialna","main","najnowsze","oze","psew"],"pagePostAuthor":"Kamila Wajszczuk","pagePostDate":"21 czerwca 2023","pagePostDateYear":"2023","pagePostDateMonth":"06","pagePostDateDay":"21","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":587595}} }
300Gospodarka.pl

Energetyka wiatrowa nadal z problemami. Eksperci: Na efekty zmian zasady 10h długo poczekamy

Na efekty liberalizacji zasady 10h dla farm wiatrowych na lądzie poczekamy nawet kilka lat, oceniają eksperci Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Branża mierzy się dziś także z problemem dostępu do sieci czy finansowania inwestycji.

W marcu prezydent podpisał nowelizację ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe. Wcześniej turbiny można było postawić w odległości od zabudowań równiej dziesięciokrotności ich wysokości. Teraz obowiązuje minimalna odległość 700 metrów, ale tylko na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Niewielki wpływ liberalizacji

Najnowszy raport Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przewiduje, że ta zmiana nie spowoduje szybkiego i znaczącego przyrostu nowych instalacji wiatrowych. PSEW prognozuje, że liberalizacja pozwoli jedynie na budowę dodatkowych 4 gigawatów mocy wobec obecnych ponad 8 gigawatów.

Limit 700 metrów nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego, a dodatkowo ogranicza o 50 proc. tereny dostępne pod nowe inwestycje wiatrowe. Ponadto eliminuje możliwość wykorzystania istniejących już miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, w których odległości rzędu 700 metrów występują rzadko, co oznacza konieczność przeprowadzenia od nowa całej procedury planistycznej, a to wydłuży proces przygotowania istniejących już projektów farm wiatrowych do budowy o kolejne lata – czytamy w opracowaniu.


Czytaj też: Prezes URE: Zieloną transformację trzeba finansować tak, by nie było gwałtownego wzrostu cen [WYWIAD]


Mimo wszystko, nowelizacja ustawy doprowadziła do uruchomienia nowych inwestycji.

Rynek lądowej energetyki wiatrowej na nowo będzie mógł się rozwijać i systematycznie zwiększać swoje znaczenie w systemie elektroenergetycznym, aczkolwiek, jak wspomniano powyżej, nie w takiej skali i tempie, jak w przypadku minimalnej odległości 500 metrów – czytamy dalej.

Efekty dopiero za kilka lat

Eksperci obecni na Konferencji PSEW zwracali uwagę, że na efekty liberalizacji przyjdzie poczekać. Najwcześniej za 2 lata powstaną farmy, dla których proces inwestycyjny już trwa.

– Jeszcze nie ma efektów liberalizacji zasady 10h, jest jeszcze za wcześnie. To co się zadzieje teraz, będzie miało skutek najwcześniej za 2 lata. Nowych projektów jest stosunkowo niewiele – mówił Paweł Łączkowski, radca prawny z Deloitte Legal w trakcie panelu dyskusyjnego.

Jego zdaniem nie ma powodu martwić się o popyt na projekty wiatrowe. Energetyka wiatrowa jest potrzebna w miksie energetycznym między innymi jako uzupełnienie fotowoltaiki, dostępnej tylko przez część dnia..

Natomiast Olga Sypuła z firmy European Energy zaznaczyła, że w przypadku zupełnie nowych projektów konieczny jest długi proces przygotowań i uzyskiwania pozwoleń.

W przypadku projektów greenfield realizacja zajmuje około siedmiu lat. To znaczy, że te farmy wiatrowe będą podłączone do sieci za osiem lat – wskazała.

Wynika to w dużej mierze z czasu potrzebnego na wykonanie wymaganych prawem procedur. Przykładowo uzyskanie koncesji na wytwarzanie zajmuje osiem miesięcy.

Zdaniem prezesa PSEW Janusza Gajowieckiego przyspieszenie procedur jest konieczne, by pierwsze efekty liberalizacji były widoczne w ciągu 2-3 lat. Stowarzyszenie planuje działać na rzecz zmian w tym kierunku.

– Już po wakacjach zabieramy się do pracy na rzecz przyspieszenia tych procesów – zapowiedział.

Ograniczenia sieciowe

To nie jedyne wyzwania, z jakimi mierzą się firmy, które chcą budować wiatraki.

– W roli pierwszego problemu zamiast 10h pojawiają się ograniczenia przyłączeniowe. Cable pooling i linia bezpośrednia to przykłady rozwiązań – mówił Wojciech Sztuba z firmy doradczej TPA Poland.

Cable pooling oznacza korzystanie z jednego przyłącza energetycznego przez różne źródła wytwórcze i magazyny. Według deklaracji Ministerstwa Klimatu i Środowiska, ustawa regulująca tę kwestię ma zostać przyjęta przed końcem kadencji Sejmu. Z kolei linia bezpośrednia umożliwi bezpośredni odbiór energii ze źródła OZE przykładowo przez zakład produkcyjny, z pominięciem sieci dystrybucyjnej.


Interesuje cię energetyka i ochrona klimatu? Zapisz się na 300Klimat, nasz cotygodniowy newsletter


Olga Sypuła podkreśliła też rolę inwestycji w sieci elektroenergetyczne. Branża czeka na uchwalenie specustawy, która ma te inwestycje ułatwić.

Problem finansowania inwestycji

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę także na problem opłacalności inwestycji. Według nich ustawa wprowadzająca ceny maksymalne energii elektrycznej negatywnie wpłynęła na rozmowy z bankami o finansowaniu.

Kryzys wywołany agresją Rosji na Ukrainę musiał być zaadresowany tak, by odbiorcy czuli się bezpiecznie. Ustawa ma charakter czasowy – tłumaczył jednak dyrektor Departamentu Źródeł Odnawialnych w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Łukasz Tomaszewski.

Dodał, że jego zdaniem dobrym rozwiązaniem jest finansowanie w formie kontraktów CPPA. To umowy na dostarczanie energii z OZE do konkretnego przedsiębiorstwa.

Przypomniał też, że w wyniku rozstrzygniętych już aukcji OZE ma powstać 4 gigawaty mocy w lądowej energetyce wiatrowej.

– Kolejne 3 gigawaty zakładamy, że zamówimy w aukcjach do 2027 roku – dodał.

Polecamy także: