Inflacja CPI w lipcu wzrosła do 3,0 proc. rok do roku z 2,5 proc. w czerwcu – wynika z szybkiego szacunku GUS. Odczyt był bliski oczekiwaniom rynku, ale szczegóły są mniej spokojne niż sam główny wskaźnik. Ceny paliw wyraźnie podbiły inflację, a ekonomiści ostrzegają, że napięcia na Bliskim Wschodzie mogą utrudnić powrót do dyskusji o obniżkach stóp procentowych.
Na pierwszy rzut oka lipcowe dane nie wyglądają jak szok. Inflacja wróciła do poziomu 3 proc. Nadal mieści się w dopuszczalnym przedziale wahań wokół celu NBP. Cel inflacyjny banku centralnego wynosi 2,5 proc., a dopuszczalne odchylenie to 1 pkt proc. w górę lub w dół.
Pod spodem widać jednak kilka napięć. Najmocniej rzuca się w oczy paliwowy impuls, który przyszedł po wygaśnięciu programu CPN, czyli rządowej tarczy obniżającej ceny paliw. Do tego doszły droższe surowce energetyczne, związane z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Paliwa wróciły na pierwszy plan
Bank Millennium podaje, że w ujęciu miesięcznym inflacja CPI wyniosła 0,8 proc. Głównym źródłem wzrostu były paliwa, których ceny zwiększyły się o 13,9 proc. miesiąc do miesiąca. Jednocześnie żywność taniała trzeci miesiąc z rzędu, co częściowo ograniczyło skalę wzrostu całego wskaźnika.
Ekonomiści banku zwracają też uwagę na inflację bazową, czyli wskaźnik liczony bez cen żywności i energii. To ważna miara, bo pokazuje bardziej trwałą presję cenową w gospodarce. Według szacunków Millennium inflacja bazowa wzrosła w lipcu do ok. 3,2 proc. rok do roku z 3,0 proc. miesiąc wcześniej.
W kolejnych miesiącach inflacja CPI ma utrzymać się powyżej 3 proc. rok do roku, choć przy cenach ropy poniżej 100 dolarów za baryłkę powinna pozostać w paśmie celu NBP. Bank Millennium uznaje stabilizację stóp procentowych za najbardziej prawdopodobny scenariusz.
„W takich uwarunkowaniach Rada Polityki Pieniężnej nie powinna spieszyć się z luzowaniem polityki pieniężnej” – ocenia Biuro Analiz Makroekonomicznych Banku Millennium. – „W naszej ocenie przestrzeń do nieznacznego poluzowania polityki pieniężnej pojawi się w 2027 r.”.
PZU: niespodzianka była w strukturze danych
PZU dodaje, że sam odczyt był zgodny z prognozami, ale ciekawsze okazały się jego składniki. Monika Siergiejuk, ekonomistka Biura Analiz Makroekonomicznych PZU, zwraca uwagę na paliwa i żywność. To dwie kategorie mocno widoczne w domowych budżetach.
– Wstępny szacunek inflacji CPI za lipiec był zgodny z oczekiwaniami rynku i naszymi prognozami, choć pewnym zaskoczeniem okazała się struktura odczytu – mówi Monika Siergiejuk.
Ekonomistka PZU mówi, że ceny paliw rosły z powodu napięć geopolitycznych i wyższych cen ropy, ale ich wzrost był nieco niższy, niż sugerowały monitorowane przez PZU dane. Z kolei żywność spadła mocniej, niż zakładała instytucja.
– To pokazuje, że presja cenowa w wybranych kategoriach pozostaje ograniczona – dodaje ekspertka.
Dla gospodarstw domowych ta mieszanka jest niejednoznaczna. Tankowanie mogło mocniej zaboleć, ale część zakupów spożywczych działała w przeciwną stronę. Dlatego główny odczyt inflacji nie oddaje w pełni tego, co konsumenci mogli odczuwać przy różnych rodzajach wydatków.
Nie tylko ropa. Liczą się też rafinerie
PZU zwraca uwagę jeszcze na jeden wątek: rynek paliw gotowych. Sama cena ropy Brent lekko się obniżyła, ale doniesienia o atakach na Bliskim Wschodzie oraz uderzeniach dronowych w rosyjską infrastrukturę rafineryjną podbiły marże rafinerii dla diesla i innych destylatów do historycznych maksimów.
To ważne, bo paliwo na stacji nie zależy wyłącznie od ceny baryłki ropy. Liczy się też to, czy rafinerie mogą bez zakłóceń produkować gotowe paliwa i dostarczać je na rynek.
– Istotnym elementem układanki na najbliższe miesiące może być więc nie tyle dostępność ropy jako surowca, ale też dostępność produktów gotowych w rafineriach – tłumaczy ekonomistka PZU.
Bank Millennium podobnie akcentuje ryzyka surowcowe, ale więcej miejsca poświęca gazowi. Według ekonomistów tego banku cena kontraktu na gaz jest obecnie ok. 80 proc. wyższa niż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie. To może uderzać w koszty energii w 2027 r., a także w ceny nawozów – a w konsekwencji również żywności.
„Głównym czynnikiem niepewności w najbliższych miesiącach pozostaje kształtowanie się cen paliw oraz ewentualne decyzje dotyczące działań osłonowych w obszarze cen paliw. Rząd nie wyklucza przywrócenia działań osłonowych i obniżki podatku VAT na paliwa, w sytuacji negatywnych trendów na rynkach surowców energetycznych” – uważają ekonomiści Millennium.
Erste: ceny paliw podbiły wskaźnik, żywność hamowała
Erste Bank Polska ocenia, że lipcowy odczyt był zgodny z konsensusem rynkowym, ale wyższy od prognozy banku, która wynosiła 2,8 proc. rok do roku. Różnica wynikała głównie z cen żywności, które spadły słabiej, niż zakładali ekonomiści Erste.
Bank wylicza, że roczna dynamika cen paliw wzrosła do 15,8 proc. z 5,3 proc. miesiąc wcześniej. Ceny żywności obniżyły się natomiast o 0,8 proc. miesiąc do miesiąca, podczas gdy Erste spodziewał się spadku o 1,3 proc. W ujęciu rocznym inflacja cen żywności zmniejszyła się do -0,4 proc.
Ekonomiści Erste wyliczają, że inflacja bazowa wyniosła najprawdopodobniej 3,0-3,1 proc. rok do roku wobec 3,0 proc. w czerwcu. Wiążą prognozę stabilnych stóp z oczekiwanym wzrostem inflacji do górnej części pasma celu w IV kwartale 2026 r. Według analityków stanie się tak z powodu wzrostu cen żywności.
„W oparciu o prognozowaną przez nas ścieżkę inflacji, podtrzymujemy nasze oczekiwania utrzymania stóp procentowych bez zmian w latach 2026-2027” – podaje Erste Bank Polska.
RPP dostaje argument za ostrożnością
Lipcowy odczyt nie przekreśla celu inflacyjnego NBP, ale utrudnia proste założenie o szybkim końcu problemu inflacji. Paliwa pokazały, jak mocno jeden zewnętrzny impuls może zmienić dane w ciągu miesiąca. Inflacja bazowa, według szacunków części ekonomistów, też nie daje pełnego komfortu.
Dla RPP najważniejsze pytanie brzmi teraz nie tylko, czy inflacja mieści się w paśmie celu, ale czy może tam zostać bez kolejnych tarcz i bez spokojniejszej sytuacji na rynku surowców. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal będzie podbijała ceny energii i paliw, bank centralny może mieć mniej miejsca na łagodzenie polityki pieniężnej. Nie bez znaczenia jest też dalsze wyhamowanie dynamiki płac.
Dla konsumentów lipcowe dane oznaczają bardziej przyziemną rzecz. Presja cenowa wróciła przez stacje paliw, ale nie rozlała się równomiernie po całym koszyku zakupowym. Najbliższe miesiące pokażą, czy był to początek dłuższego okresu droższej energii i bardziej nerwowych decyzji przy stopach procentowych.
Polecamy także:
- Rakiety, pociski i samoloty pod jednym dachem. Polska uruchomiła wyjątkowe laboratorium
- USA podniosły cła, ale Polska może na tym zyskać względem konkurentów
- Zmiany klimatu uderzą w PKB. Problem w tym, że modele pokazują zupełnie różne rachunki
- Wykształcenie wyższe i doświadczenie zawodowe nadal pomaga na rynku pracy, ale ich finansowa siła słabnie