Średni limit kupiecki dla firm w Polsce wynosi 38 tys. zł, ale w zależności od branży różnica sięga 96,5 tys. zł – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Najwyższy średni limit mają przedsiębiorstwa z handlu hurtowego (ponad 116 tys. zł) oraz przemysłu (blisko 94 tys. zł). Na drugim końcu są firmy z sektora HoReCa, gdzie rekomendowana bezpieczna transakcja z odroczonym terminem płatności wynosi niespełna 20 tys. zł.
Zaufanie jest bardzo ważne w relacjach między firmami. Towar albo usługa trafiają do kontrahenta wcześniej, a zapłata przychodzi dopiero po czasie. Tak działa sprzedaż z odroczonym terminem płatności, powszechna w wielu branżach.
Limit kupiecki określa maksymalną rekomendowaną kwotę takiej sprzedaży. Im wyższy, tym większą transakcję można uznać za względnie bezpieczną. Przy jego wyznaczaniu znaczenie ma m.in. wiarygodność płatnicza firmy, czyli ocena tego, czy przedsiębiorstwo reguluje zobowiązania terminowo.
Mapa zaufania ma lidera
Pod względem regionów najwyżej wypada Mazowsze. Średni limit kupiecki wynosi tam 43,9 tys. zł. Dalej są Wielkopolska i Śląsk z takim samym wynikiem, po 40,7 tys. zł, oraz województwo opolskie, gdzie średnia sięga 39,7 tys. zł.
Na dole zestawienia jest Lubelszczyzna ze średnim limitem 31 tys. zł. Niewiele wyżej znalazły się Warmia i Mazury z wynikiem 31,5 tys. zł oraz województwo zachodniopomorskie, gdzie średni limit wynosi 32,6 tys. zł.
Różnica między województwem o najwyższym i najniższym limicie sięga więc blisko 13 tys. zł. W praktyce oznacza to, że lokalizacja firmy też wpływa na ocenę ryzyka, choć nie przesądza o sytuacji konkretnego kontrahenta.
Hurt i przemysł mogą liczyć na najwięcej
Jeszcze większy rozstrzał widać między sektorami. Handel hurtowy ma średni limit kupiecki na poziomie 116,3 tys. zł. W przemyśle jest to 93,8 tys. zł. Potem wartości spadają bardzo mocno, bo trzeci w zestawieniu handel detaliczny ma limit 35,4 tys. zł.
Na pierwszy rzut oka można byłoby uznać, że najwyższe limity dostają branże o najlepszej wiarygodności płatniczej. Dane pokazują jednak coś bardziej złożonego. W handlu hurtowym do kategorii A-C w Analizie Wiarygodności Płatniczej należy 67,9 proc. firm, a w przemyśle 68,8 proc. To mniej niż w całej populacji polskich przedsiębiorstw, gdzie w tych kategoriach jest 85,3 proc. firm.
AWP, czyli Analiza Wiarygodności Płatniczej, przypisuje przedsiębiorstwom kategorie od najwyższej A do H. Jednak sama kategoria wiarygodności nie wystarcza, by przewidzieć średni limit kupiecki dla całej branży.
– Sam fakt, że firma działa w branży, w której średni limit kupiecki jest wysoki, nie oznacza jeszcze, że każdemu przedsiębiorstwu można bezpiecznie sprzedać towar za taką kwotę z odroczonym terminem płatności. I odwrotnie – niski średni limit dla sektora nie przesądza o ocenie konkretnej firmy. Dlatego dane branżowe są dobrym punktem odniesienia, ale decyzja o udzieleniu kredytu kupieckiego powinna uwzględniać sytuację konkretnego kontrahenta – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Dobra wiarygodność nie zawsze daje wysoki limit
Kontrast widać w informacji i komunikacji oraz finansach i ubezpieczeniach. To właśnie tam udział firm z kategoriami A-C jest najwyższy spośród ośmiu analizowanych sektorów. W informacji i komunikacji wynosi 87,6 proc., a w finansach i ubezpieczeniach 84,8 proc.
Tymczasem średnie limity są dużo niższe niż w hurcie i przemyśle. W finansach i ubezpieczeniach to 31,3 tys. zł, a w informacji i komunikacji 27,9 tys. zł. Dla porównania handel hurtowy, mimo niższego udziału firm z najlepszymi kategoriami AWP, przekracza 116 tys. zł. Zatem limit kupiecki przypomina ocenę, jak duże ryzyko można przyjąć przy sprzedaży z odroczoną płatnością w konkretnym modelu biznesowym.
– Zaufanie w biznesie nie jest abstrakcyjnym pojęciem, bo przekłada się na konkretne decyzje przedsiębiorców: z kim podejmą współpracę, na jakich warunkach i jakie ryzyko będą gotowi zaakceptować. Z badania „Kapitał społeczny i zaufanie w polskim biznesie 2025” wynika, że aż 85 proc. przedsiębiorców uważa, że prowadząc firmę, trzeba stale uważać, by nie zostać oszukanym. To pokazuje skalę ostrożności w relacjach B2B. Dlatego wiarygodność trzeba nie tylko budować, ale też umieć ją potwierdzić. Dla rzetelnej firmy dobra reputacja i transparentność mogą być argumentem w rozmowie z kontrahentem o warunkach współpracy – mówi Alicja Łacina, ekspertka Rzetelnej Firmy.
HoReCa i transport z największym udziałem słabszych ocen
Najniższy udział firm w kategoriach A-C mają HoReCa i transport. W pierwszym sektorze wynosi on 39,6 proc., w drugim 44,3 proc. Niemal co czwarte przedsiębiorstwo z tych branż trafiło do kategorii F-H: odpowiednio 23,6 proc. i 23,4 proc.
HoReCa ma przy tym najniższy średni limit kupiecki w całym zestawieniu – 19,8 tys. zł. Transport wygląda inaczej. Mimo podobnego udziału firm z niższymi kategoriami AWP średni limit wynosi tam 33,7 tys. zł, czyli jest zbliżony do handlu detalicznego i budownictwa.
Dla kontrahentów to ważna informacja. Dane sektorowe mogą sygnalizować poziom ryzyka, lecz nie zastępują sprawdzenia konkretnej firmy przed udzieleniem kredytu kupieckiego.
Spółki i JDG grają w innej lidze
Limity wyglądają też inaczej, gdy rozdzieli się spółki prawa handlowego i jednoosobowe działalności gospodarcze. W przypadku firm, dla których dostępne są sprawozdania finansowe, model pozwala wyznaczyć limit do 3 mln zł. W modelu niewykorzystującym takich sprawozdań, czyli m.in. dla JDG, maksymalna wartość to 50 tys. zł. Tych wyników nie należy więc porównywać bezpośrednio.
Wśród spółek najwyższe średnie limity mają przedsiębiorstwa przemysłowe – 699,7 tys. zł. Dalej jest handel hurtowy z kwotą 598,4 tys. zł i handel detaliczny z wynikiem 349,5 tys. zł. Najniżej są budownictwo (288,5 tys. z)ł, oraz HoReCa (168,7 tys. zł).
W JDG rozpiętość jest znacznie mniejsza. Najwyższy średni limit ponownie ma przemysł, ale wynosi on 22,8 tys. zł. W handlu hurtowym jest to 21 tys. zł, w detalicznym 20,4 tys. zł. Najniższe wartości dotyczą HoReCa oraz informacji i komunikacji – po 9,4 tys. zł.
Limit nie kończy ryzyka
Limit kupiecki pomaga oszacować, jaką kwotę sprzedaży z odroczonym terminem płatności można uznać za bezpieczną. Nie rozwiązuje jednak całego problemu płynności, bo nawet wiarygodny kontrahent może zapłacić dopiero za kilka tygodni, a firma w tym czasie musi regulować własne zobowiązania.
To szczególnie dotkliwe dla mniejszych przedsiębiorstw, które mają cieńszy bufor finansowy. Jeśli duża część pieniędzy jest zamrożona w fakturach, firma może mieć problem z bieżącymi płatnościami, nawet gdy sprzedaż formalnie wygląda dobrze.
– Sprzedaż z odroczonym terminem płatności jest dla wielu przedsiębiorców standardem współpracy z kontrahentami, ale oznacza też zamrożenie własnych pieniędzy do czasu zapłaty za fakturę. Ma to szczególne znaczenie dla mniejszych firm, które dysponują mniejszym buforem finansowym. Dlatego obok oceny kontrahenta ważne jest odpowiednie zarządzanie należnościami i płynnością. Faktoring pozwala zamienić wystawioną fakturę na środki dostępne wcześniej, bez konieczności czekania do terminu jej płatności – mówi Emanuel Nowak, ekspert NFG.