{"vars":{{"pageTitle":"Polskie miasta się kurczą. Demografia i odpływ młodych zmieniają mapę kraju","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["demografia","duze-miasta","dzietnosc","kryzys-demograficzny","main","male-i-srednie-miasta","male-miasta","mlodzi-ludzie","najnowsze","rynek-pracy","samorzady","starzenie-sie-spoleczenstwa","strategia-rozwoju"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"10 marca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"03","pagePostDateDay":"10","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":744649}} }
300Gospodarka.pl

Polskie miasta się kurczą. Demografia i odpływ młodych zmieniają mapę kraju

Polskie miasta stoją w obliczu poważnych zmian demograficznych. Malejąca liczba urodzeń, migracje młodych mieszkańców oraz starzenie się społeczeństwa sprawiają, że część ośrodków może w kolejnych dekadach znacząco się wyludnić. Z analiz Związku Miast Polskich wynika, że aż 70 spośród 1020 miast ma tak niski wskaźnik dzietności, że w perspektywie dwóch pokoleń mogą zniknąć z mapy kraju.

Problem dotyczy całego systemu osadniczego w Polsce. W żadnym z polskich miast współczynnik dzietności nie osiąga poziomu 2,1, który zapewnia zastępowalność pokoleń.

– Siedemdziesiąt spośród 1020 miast nie ma wskaźnika dzietności, który pozwoliłby utrzymać je za dwa pokolenia na mapie Polski, a żadne z polskich miast nie ma wskaźnika dzietności, który pozwala na zastępowalność pokoleń. Mamy do czynienia z dużą grupą miast, w których liczba mieszkańców zmniejszy się o jedną czwartą – mówi Janusz Szewczuk, doradca strategiczny Związku Miast Polskich.

Coraz mniej urodzeń w miastach

Zmiany demograficzne już dziś widać w wielu lokalnych społecznościach. Według analiz zaprezentowanych podczas konferencji „Perspektywy rozwojowe samorządów – Wskaźnik Aktywności Rozwojowej Samorządów WARS”, w pierwszej połowie 2025 roku w 72 miastach urodziło się mniej niż dziesięcioro dzieci. W części z nich nie odnotowano ani jednego urodzenia.

W efekcie konsekwencje będą widoczne szczególnie w systemie edukacji. Prognozy wskazują, że do 2035 roku w 25 miastach liczba dzieci nie będzie wystarczająca nawet do utworzenia jednego oddziału szkolnego.

Odpływ młodych osłabia lokalne gospodarki

Drugim czynnikiem wpływającym na przyszłość miast są migracje młodych ludzi. Coraz częściej opuszczają mniejsze ośrodki, w których nie widzą przyszłości zawodowej i rozwojowej.

– Liczba osób młodych odchodzących z obszarów, w których nie widzą dla siebie perspektyw życiowych, sprawia, że nie tylko pogarsza się tam arytmetycznie demografia, ale również dochodzi do zmian jakościowych. Wyjeżdżają bowiem ci bardziej aktywni, przedsiębiorczy, poważnie myślący o swojej przyszłości. Odpływ młodych powoduje problemy nie tylko czysto demograficzne, ale także przekłada się na całe życie społeczne i ekonomiczne lokalnej społeczności – mówi Janusz Szewczuk.

Sytuację dodatkowo pogłębia ograniczona dostępność mieszkań. W 2025 roku w 516 miastach nie oddano ani jednego mieszkania w zabudowie wielorodzinnej. Natomiast w 620 miastach nie wydano pozwolenia na nową zabudowę. Brak nowych inwestycji mieszkaniowych zmniejsza atrakcyjność wielu miejsc dla młodych mieszkańców i utrudnia przyciąganie pracowników.

Jednocześnie sytuacja poszczególnych ośrodków jest bardzo zróżnicowana. Największe miasta, ośrodki metropolitalne oraz miejscowości dobrze skomunikowane z większymi aglomeracjami wciąż przyciągają mieszkańców i inwestycje.

– Są samorządy wiejskie, które są w bardzo trudnej sytuacji. Podobnie jak małe ośrodki miejskie w głębi regionów. Mamy ośrodki miejskie, które są na węzłach komunikacyjnych, bardzo dobrze ulokowane, atrakcyjne inwestycyjnie i tam już jest inna sytuacja. Podobnie w subregionach metropolii oraz w miastach metropolitalnych – mówi ekspert.

Starzenie się społeczeństwa zmienia rynek pracy

Trzecim istotnym procesem jest starzenie się społeczeństwa. Coraz większy udział osób starszych w populacji wpływa zarówno na lokalne rynki pracy, jak i na strukturę wydatków samorządów.

– W 2025 roku jedna trzecia polskich miast ma więcej niż 33 proc. osób powyżej 50. roku życia na swoim rynku pracy. Czyli proces starzenia dotyczy nie tylko całej społeczności, ale również rynku pracy – ocenia Janusz Szewczuk.

Te trzy procesy: niska dzietność, migracja młodych i starzenie się społeczeństwa, zmienią demografię Polski w kolejnych dekadach.

Samorządy stoją przed nowymi wyzwaniami

Badanie „Perspektywy rozwojowe samorządów – Wskaźnik Aktywności Rozwojowej Samorządów WARS” pokazuje, że kwestie demograficzne i rynek pracy stają się jednym z najważniejszych wyzwań dla samorządów. W perspektywie najbliższych 12 miesięcy wskazało je 28 proc. jednostek samorządu terytorialnego.

Jednocześnie w bieżącej ocenie największym problemem są finanse i budżet – wskazało je 54 proc. respondentów. Kolejne miejsca zajęły inwestycje i infrastruktura (47 proc.), oświata i edukacja (32 proc.). Co więcej, dla około jednej czwartej samorządów wyzwaniem jest obrona cywilna i bezpieczeństwo (27 proc.) oraz demografia (23 proc.).

Zmiany demograficzne mogą wymusić także modyfikację systemu finansowania samorządów.

– Zmiany demograficzne przekładają się na zmiany gospodarcze i dochody mieszkańców, a te – na podatki dla samorządu. Spadek dzieci przekłada się na udział bardzo poważnego czynnika w kształtowaniu transferów finansowych, jakim jest zapotrzebowanie na usługi. To sprawia, że ten system nie wytrzyma próby czasu, nie wytrzyma zmierzenia się ze zmieniającą się sytuacją demograficzną i społeczno-ekonomiczną. Nie wiem, w jakiej perspektywie, ale będziemy musieli mówić o zupełnie nowym systemie finansowania samorządów – prognozuje Janusz Szewczuk.

Mniej infrastruktury, więcej usług społecznych

Malejąca liczba mieszkańców zmienia także sposób planowania rozwoju miast i gmin. W wielu miejscach konieczne będzie dostosowanie skali infrastruktury i usług publicznych do nowych realiów demograficznych.

– W wydatkach samorządu stopniowo powiększa się udział wydatków na usługi społeczne kosztem inwestycji infrastrukturalnych. To wynika z kilku czynników. Po pierwsze, dużo tej infrastruktury już zbudowaliśmy. Po drugie, spada liczba mieszkańców. Zatem trzeba skorygować programy rozwoju infrastruktury do zmieniającej się sytuacji demograficznej – tłumaczy ekspert Związku Miast Polskich.

Rząd stawia na średnie miasta

W projekcie „Strategii Rozwoju Polski do 2035 roku” rząd zakłada wzmocnienie policentrycznej struktury osadniczej kraju. Kluczową rolę mają odgrywać średnie miasta regionalne i subregionalne, które zapewniają dostęp do usług publicznych w swoich regionach.

Dokument wskazuje sieć 78 miejskich ośrodków funkcjonalnych – od metropolii po miasta subregionalne – które mają być objęte szczególnym wsparciem rozwojowym.

– Potrzebna będzie bardzo aktywna polityka państwa i to nawet w odniesieniu do listy miast, które są w średniookresowej strategii rozwoju kraju wyznaczone jako miasta, które mają stanowić oś struktury osiedleńczej. To miasta subregionalne, które będą odpowiadały za dostarczenie usług w swoim otoczeniu. Wiele z nich ma problemy z utrzymaniem swojego potencjału, a co dopiero mniejsze ośrodki. Będzie tu więc potrzebna,  z poziomu krajowego i regionalnego, aktywna polityka interwencji i wsparcia dla tych samorządów – mówi Janusz Szewczuk.


Polecamy także: