Ostatni tydzień stycznia okazał się wyjątkowo trudny dla branży transportowej. Silny mróz, sięgający nawet -14 stopni Celsjusza, długotrwała gołoledź i intensywne opady śniegu sparaliżowały część krajowych i lokalnych dróg. Eksperci rynku TSL przyznają, że takich problemów nie było od wielu lat, a skutki arktycznej pogody szczególnie mocno odczuli przewoźnicy drogowi.
Najtrudniejszy tydzień od lat
Jak komentuje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, tegoroczna zima znacząco różni się od poprzednich sezonów.
– Każda zima przynosi nam śnieżyce czy trudniejsze warunki dla transportu, ale ten sezon jest wyjątkowo trudny. Niskie temperatury utrzymują się od kilkunastu dni. Transportów w pierwszych tygodniach roku jest zwykle mniej niż np. w listopadzie czy w grudniu, to jeszcze większy problem, jeżeli trudniej jest obsłużyć tą relatywnie mniejszą liczbę zleceń. Trudna zima może spowodować, że mniejsi przewoźnicy mocno ją odczują i będą musieli wykorzystywać finansowe nadwyżki wypracowane w ostatnim kwartale roku 2025 – mówi.
Szczególnie dotkliwy okazał się poniedziałek 26 stycznia. Gołoledź uniemożliwiła wyjazd z baz wielu firm transportowych. Samochody ciężarowe przez długie godziny zostawały na parkingach, czekając na poprawę warunków drogowych. Problemy pojawiały się także podczas załadunku i rozładunku towarów.
Logistyka na końcu kolejki
Dużym wyzwaniem okazał się dojazd do magazynów i centrów logistycznych, które zazwyczaj zlokalizowane są poza dużymi miastami.
– Cały miniony tydzień był dla przewoźników drogowych trudnym wyzwaniem – mówi Dariusz Matulewicz. Jak dodaje, służby odpowiedzialne za odśnieżanie i odladzanie koncentrowały się przede wszystkim na głównych arteriach, a drogi dojazdowe oraz tereny przemysłowe były zabezpieczane w dalszej kolejności.
W praktyce oznaczało to liczne opóźnienia. Przewoźnicy sygnalizowali problemy nie tylko z dojazdem do hal magazynowych, ale także z wyjazdem z ramp promowych i terminali, gdzie nawierzchnie były wyjątkowo śliskie.
Wyrozumiałość klientów
W ostatnich dniach stycznia najważniejsza okazała się postawa kontrahentów. Jak wskazują przedstawiciele branży, klienci w dużej mierze wykazywali zrozumienie dla opóźnień, zdając sobie sprawę z ekstremalnych warunków pogodowych.
– Przewoźnicy drogowi robili wszystko, co w ich mocy, żeby transporty trafiały do klientów tak szybko, jak było to możliwe – zaznacza prezes ZSPD.
Jednocześnie firmy transportowe musiały zachować szczególną ostrożność. Oblodzone drogi i place manewrowe zwiększały ryzyko wypadków, a utrzymanie reżimu czasu pracy kierowców przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa stawało się coraz trudniejsze.
Sezon pełen napięć
Zdaniem ekspertów zima 2025/2026 to jeden z najbardziej wymagających okresów dla transportu drogowego w ostatnich latach.
– To ciężka zima i musimy prosić naszych klientów o wyrozumiałość. Przewoźnicy drogowi robią wszystko, by transporty docierały na czas. Zachowujemy wszelkie standardy, by w trudnych warunkach atmosferycznych relacje między samochodami osobowymi a ciężarowymi na drogach poza miastem były możliwie jak najbardziej harmonijne – mówi Dariusz Matulewicz.
Styczeń i luty tradycyjnie są miesiącami o mniejszym natężeniu przewozów. Jednak realizowane zlecenia – często o charakterze międzynarodowym – są kluczowe dla kondycji sektora. Dodatkowym utrudnieniem bywają zatory na europejskich granicach, np. w Zgorzelcu. W województwie zachodniopomorskim ruch, mimo trudnych warunków, odbywał się stosunkowo płynnie.