Intensywne opady śniegu i długotrwałe mrozy znacząco podniosły koszty utrzymania dróg, transportu publicznego i infrastruktury technicznej. To sprawdzian dla samorządów, który wykracza daleko poza sezonowe utrudnienia. Problemem nie jest sama zima, lecz brak przygotowania na jej ponadprzeciętny przebieg i niedoszacowanie ryzyk w budżetach jednostek samorządu terytorialnego (JST).
Samorządy, które wchodziły w sezon zimowy z ograniczonymi rezerwami i sztywnymi umowami, szybciej odczuły presję finansową. Tam, gdzie planowanie oparto na minimalnych założeniach, zima szybko przestała być „kosztem sezonowym”, a zaczęła generować długofalowe konsekwencje dla stabilności finansowej.
Zima nie kończy się wraz z roztopami
Choć największe wydatki pojawiają się w trakcie intensywnych opadów, skutki zimy dla budżetów JST ujawniają się także później. Po sezonie rosną koszty napraw nawierzchni, infrastruktury drogowej i technicznej, a także wydatki związane z awariami transportu publicznego.
Pęknięcia jezdni, zapadnięte studzienki czy przyspieszone zużycie sprzętu powodują, że rachunek za zimę bywa rozłożony w czasie. W praktyce oznacza to dodatkowe obciążenie budżetów już po zakończeniu okresu zimowego, często kosztem innych zaplanowanych wydatków.
– Z perspektywy finansów publicznych zima działa jak efekt domina. Jedno nieplanowane zdarzenie uruchamia kolejne koszty, które bardzo szybko zaczynają obciążać rezerwy budżetowe, szczególnie w sezonach o ponadprzeciętnej intensywności – zauważa mec. Bartłomiej Tkaczyk, partner w kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista ds. obsługi samorządów.
Umowy decydują o skali ryzyka
Dopiero tegoroczna zima pokazała, jak ważna jest konstrukcja umów na zimowe utrzymanie dróg i usług komunalnych. Różnica między sztywnym ryczałtem a elastycznym modelem rozliczeń, opartym na stawkach jednostkowych czy klauzulach pogodowych, często przesądza o tym, czy samorząd zachowuje kontrolę nad kosztami. Według dostępnych danych w sezonach o wyjątkowo intensywnych opadach wydatki na zimowe utrzymanie dróg w dużych miastach potrafią wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent.
– Zbyt ogólny opis przedmiotu zamówienia lub brak odniesienia do intensywności sezonu zimowego może prowadzić do niedoszacowania kontraktu. W praktyce oznacza to albo konieczność aneksowania umów, albo ryzyko sporów i przerw w realizacji usług – mówi mec. Tkaczyk.
Klimat nową zmienną budżetową
Ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak zimy o nieprzeciętnym przebiegu, przestają być anomalią. To nowy czynnik zmienny, który JST muszą uwzględniać w wieloletnim planowaniu finansowym. Tu kluczowa jest elastyczność, bo jej brak zwiększa ryzyko nagłych przesunięć środków, opóźnień inwestycji czy trudnych decyzji w roku budżetowym.
– Wyzwaniem nie jest śnieg. Wyzwaniem jest brak przygotowania na jego nadmiar. Samorządy, które traktują zimę wyłącznie jako zdarzenie losowe, zamiast element ryzyka budżetowego, same ograniczają swoją odporność finansową – dodaje mec. Bartłomiej Tkaczyk.
Dlatego potrzebne są rezerwy celowe, planowanie kosztów przewidujące różne scenariusze i wieloletnie podejście do usług sezonowych. To pozwala lepiej rozłożyć ryzyko w czasie i zwiększa przewidywalność wydatków JST.