Niemal 6 na 10 Polaków uważa, że szkoła nie przygotowała ich do wejścia na rynek pracy – wynika z badania InterviewMe przeprowadzonego na grupie 701 osób. Jednocześnie 61 proc. respondentów uważa, że to właśnie szkoła powinna odpowiadać za przygotowanie młodych do życia zawodowego. Część uczniów próbuje zdobywać potrzebne kompetencje poza tradycyjnymi lekcjami, m.in. poprzez projekty społeczne i mentoring pracowników firm.
Tylko 35 proc. uczestników badania InterviewMe ocenia, że szkoła dobrze przygotowała ich do pracy, a 13 proc. jest o tym całkowicie przekonanych. Jeszcze bardziej wymowny jest inny wynik. Zaledwie 8 proc. badanych uznało, że edukacja szkolna dała im wszystko, czego później potrzebowali zawodowo.
Największe braki nie dotyczą przy tym obsługi nowych technologii. 48 proc. respondentów po zakończeniu edukacji najbardziej brakowało wiedzy o finansach i sprawach urzędowych, takich jak podatki, domowy budżet czy prawa pracownika. 36 proc. wskazało na problemy z wejściem na rynek pracy: planowaniem kariery, pisaniem CV i negocjowaniem wynagrodzenia. 35 proc. miało problemy z odpornością psychiczną i radzeniem sobie ze stresem.
Szkolne nawyki nie zawsze działają w firmie
Pierwsza praca wymaga od części absolwentów czegoś więcej niż uzupełnienia brakującej wiedzy. Czasem trzeba również porzucić zachowania, które wcześniej były premiowane w szkole.
Tylko 9 proc. badanych przez InterviewMe uważa, że szkolne nawyki dobrze sprawdziły się później w pracy. 32 proc. musiało zmienić podejście do błędów i zaakceptować, że pomyłka może być częścią nauki, a nie odpowiednikiem złej oceny.
Podobny odsetek – 32 proc. – musiał nauczyć się wykazywać własną inicjatywę zamiast czekać na gotowe instrukcje. Z kolei 29 proc. respondentów przestawiało się z samodzielnego wykonywania zadań na współpracę i korzystanie z pomocy zespołu.
– Szkoła często wykształca w nas przekonanie, że najlepszy uczeń to ten, który potrafi samodzielnie wykonać zadanie, a błąd oznacza karę. Tymczasem w pracy równie ważna jest umiejętność powiedzenia: „nie wiem, potrzebuję pomocy” albo „popełniłem błąd”. To nie oznaka braku kompetencji, tylko dojrzałości zawodowej – mówi Dominika Kowalska, redaktorka InterviewMe.
Pierwsze doświadczenie można zdobyć jeszcze przed pierwszą pracą
Problem polega na tym, że młodzi kandydaci często słyszą podczas rekrutacji o potrzebie posiadania doświadczenia, choć nie mieli jeszcze okazji pracować zawodowo. Jednym ze sposobów na przełamanie tego błędnego koła mogą być własne projekty społeczne.
W takim modelu uczniowie sami wybierają problem, którym chcą się zająć, budują zespół, planują budżet, szukają partnerów i prowadzą komunikację. Muszą też reagować, gdy część planów nie działa.
Taki sposób nauki rozwija kompetencje, których – według innych badań – szkoła nie zawsze dostarcza w wystarczającym stopniu. W badaniu Ipsos „Ipsos Education Monitor” 66 proc. respondentów stwierdziło, że szkoła nie rozwija krytycznego myślenia i kompetencji miękkich, takich jak komunikacja czy organizacja. Z kolei w badaniu przywołanym w raporcie Fundacji Zwolnieni z Teorii i ING Banku Śląskiego tylko co trzeci ankietowany uznał, że szkoła uczy młodych inicjowania działań.
Projekt społeczny można wpisać do CV
Doświadczenie zdobyte poza etatem może później przydać się podczas pierwszej rekrutacji i wejścia na rynek pracy. Zamiast deklarować, że potrafi się pracować zespołowo albo działać pod presją czasu, kandydat może opowiedzieć o konkretnej sytuacji, w której rzeczywiście musiał wykorzystać takie umiejętności.
– Realizację projektu społecznego można potraktować jak pierwsze doświadczenie zawodowe. Podczas rekrutacji nie wystarczy powiedzieć, że potrafimy pracować w zespole czy działać pod presją czasu. Trzeba pokazać konkretną sytuację: jak zbudowaliśmy zespół, pozyskaliśmy partnera, rozwiązaliśmy problem albo zareagowaliśmy, gdy coś nie poszło zgodnie z planem. Projekt daje młodym takie przykłady, a jednocześnie pomaga im lepiej zrozumieć, co lubią, w czym są dobrzy i w jakim kierunku chcą się rozwijać – mówi Honorata Bołoz, ekspertka ING Banku Śląskiego zajmująca się rozwojem ludzi i talentów, doradczyni kariery i mentorka.
W CV można później opisać własną odpowiedzialność za projekt: przygotowanie budżetu, kampanię, pozyskanie partnera czy rozwiązanie konfliktu w zespole. Przydatnym doświadczeniem może być również niepowodzenie, jeśli kandydat potrafi wyjaśnić, co zrobił i czego się dzięki temu nauczył.
Mentor nie robi projektu za ucznia
Drugim elementem takiego modelu jest mentoring. Pracownik firmy nie przejmuje kierowania projektem. Pomaga za to uczniom uporządkować pomysły, spojrzeć na problem z innej perspektywy i samodzielnie dojść do rozwiązania.
Na tej zasadzie działa m.in. program „Krok do przodu”, czyli tematyczna ścieżka Olimpiady Zwolnieni z Teorii prowadzona wspólnie z ING Bankiem Śląskim. Uczestnicy przygotowują projekty dotyczące m.in. edukacji finansowej i cyberbezpieczeństwa, a podczas ich realizacji mogą korzystać ze wsparcia pracowników banku przygotowanych do roli mentorów.
W edycji 2025/2026 80 mentorek i mentorów ING wspierało 71 młodzieżowych zespołów. Pracowali z nimi od stycznia do końca kwietnia, pomagając m.in. przy zdobywaniu budżetu, komunikacji, zarządzaniu zespołem i sytuacjach kryzysowych.
Mentoring działa także w drugą stronę
Korzyści nie kończą się na uczniach. Pracownicy pełniący funkcję mentorów ćwiczą udzielanie informacji zwrotnej, budowanie zaufania, komunikację i wspieranie samodzielności innych osób. Kontakt z młodszym pokoleniem może też działać jak mentoring odwrócony. Pracownik przekazuje własne doświadczenie, ale jednocześnie poznaje sposób, w jaki młodzi komunikują się, współpracują i patrzą na problemy.
– Mentoring jest relacją, w której każda ze stron coś wnosi i każda może się czegoś nauczyć. Młodzi korzystają z doświadczenia pracowników, ale mentorzy również zyskują dzięki kontaktowi z ich energią, perspektywą i sposobem myślenia. Dla organizacji jest to nie tylko forma wolontariatu, lecz także sposób budowania relacji, rozwoju pracowników i wzmacniania kultury współpracy – mówi Joanna Dymna-Oszek, dyrektorka Departamentu Kultury Organizacyjnej w ING Banku Śląskim i prezeska Fundacji ING Dzieciom.
Firmy też mierzą się z lukami po szkole
Braki kompetencyjne młodych kandydatów nie kończą się po podpisaniu pierwszej umowy. Część odpowiedzialności przejmują później pracodawcy.
Żaneta Spadło, ekspertka kariery InterviewMe i autorka badania, zwraca uwagę, że firmy mogą uzupełniać wiedzę podczas onboardingu, czyli procesu wdrażania nowego pracownika. Trudniejsze jest przełamanie lęku przed pytaniem, przyznaniem się do błędu czy samodzielnym podejmowaniem decyzji.
– Wyniki badania pokazują, że młodzi wchodzą na rynek pracy z podwójnym obciążeniem: brakiem fundamentalnej wiedzy życiowej i nawykami, które w biznesie są wręcz szkodliwe – komentuje Żaneta Spadło.
Polecamy także:
- „Tylko umawiali spotkania”. UOKiK uznał, że to telemarketing i nałożył wysoką karę
- Europa chce mniej zależeć od Chin, ale import nadal rośnie. Deficyt pobił rekord
- Co trzeci Polak zmienia bank, gdy znajdzie lepsze oprocentowanie
- Godzina dojazdu może kosztować 16 minut snu. A młodzi Polacy i tak śpią już za krótko