{"vars":{{"pageTitle":"Kryptowaluty zostawiają ślad. Brakuje ludzi, którzy wiedzą, co z nim zrobić","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news","tylko-w-300gospodarce"],"pageAttributes":["amlr","banki","bezpieczenstwo-danych","blockchain","cyberataki","cyberbezpieczenstwo","cyberprzestepcy","gielda-kryptowalut","kryptoaktywa","kryptowaluty","najnowsze","najwazniejsze","oszustwa","pranie-pieniedzy","sledztwo","weryfikacja-kontrahentow"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"31 sierpnia 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"08","pagePostDateDay":"31","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":747176}} }
300Gospodarka.pl

Kryptowaluty zostawiają ślad, ale brakuje ludzi, którzy wiedzą, co z nim zrobić

Kryptowaluty coraz mocniej wchodzą do arsenału cyberprzestępców, a wraz z nimi rośnie zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią prześledzić przepływ cyfrowych aktywów i połączyć go z konkretnymi osobami oraz zdarzeniami. Według szacunków Chainalysis konta powiązane z nielegalną działalnością otrzymały w 2025 r. co najmniej 154 mld dolarów. Firmom, bankom i organom ścigania brakuje jednak ludzi, którzy łączyliby wiedzę o blockchainie, cyberbezpieczeństwie, finansach, OSINT i prawie.

Schemat może zacząć się od zaszyfrowania firmowych danych i żądania okupu. Innym razem pracownik księgowości wykonuje przelew na rachunek podstawiony przez oszustów, a pieniądze chwilę później trafiają na giełdę kryptowalut. Jeszcze ktoś inny inwestuje oszczędności za pośrednictwem platformy, która istnieje wyłącznie na ekranie.

W każdym z tych przypadków tradycyjne śledztwo może szybko okazać się niewystarczające. Przestępcy zamieniają pieniądze na kryptowaluty, przesyłają je między kolejnymi adresami, przenoszą na inne blockchainy i korzystają z mechanizmów, które mają utrudnić ustalenie dalszej drogi środków.

154 mld dolarów na kontach powiązanych z przestępczością

Chainalysis szacuje, że w 2025 r. adresy związane z nielegalną działalnością otrzymały co najmniej 154 mld dolarów. Jednocześnie transakcje uznawane za nielegalne stanowiły mniej niż 1 proc. całego wolumenu operacji kryptowalutowych.

Skala rynku sprawia jednak, że nawet niewielki procent przekłada się na ogromne kwoty. Wraz z rozwojem nowych metod oszustw powstaje więc zapotrzebowanie na specjalistów określanych jako crypto investigators.

– Rosnąca skala wykorzystania kryptowalut w oszustwach, praniu pieniędzy i cyberatakach tworzy zapotrzebowanie na nową grupę specjalistów. To specjaliści łączący analizę blockchaina z cyberbezpieczeństwem, OSINT, finansami i prawem. Kompetencji tych potrzebują nie tylko organy ścigania, lecz także banki, fintechy, kancelarie i zespoły compliance. Choć na rynku pojawiają się programy rozwijające takie umiejętności, nadal niewiele z nich łączy wszystkie te obszary i przygotowuje uczestników do pracy nad rzeczywistymi przypadkami – tłumaczy Michał Królik, ekspert ds. kryptowalut z Mediarecovery.

OSINT, czyli wywiad z otwartych źródeł, polega na pozyskiwaniu i analizowaniu publicznie dostępnych informacji. W śledztwie dotyczącym kryptowalut mogą to być między innymi dane ze stron internetowych, mediów społecznościowych czy publicznych rejestrów.

Blockchain zapisuje transakcje, ale nie nazwiska

Publiczne sieci blockchain zapisują historię transakcji, dlatego przepływ kryptowaluty można analizować. Sam rejestr nie odpowie jednak automatycznie na pytanie, kto kontroluje dany portfel i kto ostatecznie otrzymał pieniądze.

Dlatego śledczy musi połączyć dane z wielu źródeł. W jednej sprawie mogą pojawić się rachunki bankowe, giełdy kryptowalut, portfele niepowiernicze, komunikatory, fałszywe serwisy internetowe, profile w mediach społecznościowych oraz infrastruktura wykorzystana podczas cyberataku.

Portfel niepowierniczy to taki, nad którym użytkownik sprawuje bezpośrednią kontrolę za pomocą własnych kluczy kryptograficznych. Nie ma więc pośrednika, takiego jak giełda, który przechowywałby aktywa w jego imieniu.

Do tego dochodzą wymogi proceduralne. Materiał trzeba zabezpieczyć i udokumentować w sposób, który pozwoli później wykorzystać go podczas postępowania. Dlatego crypto investigations łączy elementy analizy blockchaina, informatyki śledczej, cyberbezpieczeństwa, finansów i prawa.

Samo śledzenie przelewów to za mało

Specjalista zajmujący się takimi postępowaniami musi rozumieć kilka obszarów jednocześnie. Musi mieć wiedzę m.in. na temat technologii i cyberbezpieczeństwa, informatyki śledczej, finansów oraz przepisów dotyczących prania pieniędzy, sankcji i regulacji. Ustalenie, że aktywa przeszły z jednego adresu na drugi, to dopiero początek. Analityk powinien potrafić ocenić sens ekonomiczny transakcji, możliwe źródło pieniędzy i rolę poszczególnych uczestników przepływu.

– Najtrudniejsze nie jest samo prześledzenie transakcji w publicznym rejestrze. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się wtedy, gdy trzeba ustalić, kto kontroluje poszczególne portfele, połączyć przepływy z konkretnymi zdarzeniami i przygotować analizę, która będzie zrozumiała dla prawników, instytucji finansowych lub organów ścigania – mówi ekspert ds. rynku kryptowalut.

I właśnie na styku tych dziedzin pojawia się luka kompetencyjna. Na rynku są specjaliści od cyberbezpieczeństwa, AML, czyli przeciwdziałania praniu pieniędzy, OSINT, prawa czy śledztw finansowych. Znacznie trudniej znaleźć osobę, która potrafi wykorzystać wszystkie te kompetencje w ramach jednej sprawy.

Europejskie służby chcą szkolić ludzi

Problem dostrzegają europejskie instytucje. W analizie potrzeb szkoleniowych Agencji UE ds. Szkolenia w Dziedzinie Ścigania, czyli CEPOL, 88 proc. przedstawicieli organów ścigania uznało metody analizy finansowej, w tym kryptowaluty i financial forensics, za najpilniejszy obszar kształcenia dotyczący walki z przestępczością finansową.

Financial forensics, czyli finansowa analiza śledcza, służy między innymi do odtwarzania przepływu pieniędzy i badania transakcji pod kątem oszustw lub innych nadużyć.

Kolejne 83 proc. respondentów wskazało potrzebę rozwijania wiedzy dotyczącej nowoczesnych technologii i zaawansowanych metod prowadzenia postępowań finansowych.

Banki i firmy też potrzebują takich specjalistów

Crypto investigations nie ogranicza się do policji, prokuratury czy służb skarbowych. Podobnych kompetencji potrzebuje sektor prywatny.

Banki i instytucje płatnicze muszą oceniać źródła środków i wychwytywać transakcje, które mogą mieć związek z praniem pieniędzy, oszustwami albo obchodzeniem sankcji. Analityków zatrudniają także dostawcy usług związanych z kryptoaktywami, w tym giełdy, które monitorują przepływy i prowadzą własne postępowania. Analiza blockchaina może też trafić do firm doradczych i audytorskich badających nadużycia, zgodność z przepisami lub próbujących odzyskać aktywa. Takich kompetencji mogą potrzebować kancelarie prawne oraz ubezpieczyciele.

Nawet przedsiębiorstwo, którego na co dzień kryptowaluty nie obchodzą, może nagle znaleźć się w sytuacji wymagającej podobnej wiedzy. Wystarczy atak ransomware, podczas którego przestępcy szyfrują dane i żądają okupu, albo oszustwo, po którym pieniądze zostają szybko zamienione na cyfrowe aktywa. Im wcześniej firma odtworzy ich dalszy przepływ, tym większą ma szansę na podjęcie działań zmierzających do odzyskania środków.

– W praktyce crypto investigator może wspierać proces weryfikacji kontrahentów, ocenę ryzyka sankcyjnego, analizę źródła środków lub majątku, wewnętrzne postępowania wyjaśniające oraz działania prawne służące zabezpieczeniu i odzyskiwaniu aktywów – tłumaczy Michał Królik.

Nisza, w której może długo brakować ludzi

Crypto investigations prawdopodobnie nie stanie się masowym zawodem. Wszystko przemawia jednak za tym, że będzie to specjalizacja wymagająca stosunkowo niewielkiej grupy osób o bardzo rozbudowanych kompetencjach. Dla firm może mieć znaczenie nie sama liczba zatrudnionych analityków, lecz możliwość szybkiego uruchomienia śledztwa po wykryciu nadużycia, współpracy z organami ścigania i zabezpieczenia aktywów, zanim przestępcy przeniosą je dalej.

Narzędzia analityczne i sztuczna inteligencja mogą przyspieszać przeglądanie danych oraz szukanie powiązań. Nadal potrzebny jest jednak człowiek, który oceni kontekst, połączy techniczne ślady z wydarzeniami poza blockchainem i wyjaśni, co właściwie wydarzyło się z pieniędzmi.


Przeczytaj również: