{"vars":{{"pageTitle":"Przeszukano banki i BIK. Porównywanie ofert mogło szkodzić klientom?","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["banki","bik","biuro-informacji-kredytowej","ing-bank-slaski","kredytobiorcy","kredyty","kredyty-hipoteczne","main","mbank","najnowsze","ocena-kredytowa","postepowanie-antymonopolowe","tomasz-chrostny","uokik","zdolnosc-kredytowa","zwiazek-bankow-polskich"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"8 lipca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"07","pagePostDateDay":"08","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746661}} }
300Gospodarka.pl

Urzędnicy przeszukali banki i BIK. Sprawdzają, czy porównywanie ofert mogło szkodzić klientom

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) sprawdza, czy zasady oceny zdolności kredytowej przy kredytach hipotecznych mogły ograniczać konkurencję między bankami. W ramach postępowania wyjaśniającego pracownicy Urzędu, za zgodą sądu i w asyście policji, przeszukali siedziby czterech podmiotów: Biura Informacji Kredytowej (BIK), ING Banku Śląskiego, mBanku oraz mBanku Hipotecznego. Sprawa może mieć znaczenie dla milionów osób, które porównują oferty kredytowe i nie chcą być za to „karane” niższą oceną punktową.

Postępowanie ruszyło w lutym 2025 r. Prezes UOKiK analizuje w nim, czy modele stosowane przez BIK i banki mogą być sprzeczne z zasadami konkurencji. Na razie Urząd prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom.

Sednem jest sposób, w jaki banki oceniają klienta starającego się o kredyt hipoteczny. Zdolność kredytowa pokazuje, czy dana osoba ma wystarczające dochody i stabilną sytuację finansową, by spłacać zobowiązanie. Przy hipotece mówimy zwykle o długu na wiele lat, więc banki biorą pod uwagę m.in. historię spłat, poziom zadłużenia, liczbę zobowiązań i rodzaj kredytów.

Czy klienci byli karani za porównywanie ofert?

UOKiK przygląda się także informacjom o liczbie zapytań kredytowych. To ślad po tym, że klient pytał bank o ofertę albo starał się o finansowanie. Problem pojawia się wtedy, gdy takie zapytania wpływają na ocenę punktową klienta.

W uproszczeniu może dojść do sytuacji, w której rozsądny konsument pyta kilka banków o warunki kredytu, porównuje koszty i szuka najkorzystniejszej oferty, ale przez samą aktywność dostaje niższą ocenę niż osoba, która idzie tylko do swojego banku. UOKiK sprawdza, czy takie rozwiązanie nie zniechęcało klientów do szukania lepszych ofert.

– Kwestie analizowane w postępowaniu są niezwykle ważne zarówno dla funkcjonowania rynku finansowego, jak i milionów konsumentów ubiegających się o kredyt, w szczególności hipoteczny. Wymaga to z naszej strony gruntownej analizy materiału dowodowego i wyjaśnienia tej budzącej wiele wątpliwości sprawy. Świadomy konsument nie może być w żaden sposób karany obniżeniem zdolności kredytowej za swoją aktywność w uzyskaniu najlepszej oferty i warunków kredytowych. Musimy zapewnić, aby wymiana informacji w sektorze bankowym służyła rynkowi i konsumentom, nie ograniczając konkurencji pomiędzy bankami – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

To mocny komunikat, bo uderza w sam mechanizm poszukiwania kredytu. Przy hipotece różnice między ofertami mogą oznaczać tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy złotych w całym okresie spłaty. Jeżeli klient boi się pytać w kilku bankach, jego pozycja negocjacyjna słabnie.

BIK ma szczególną rolę w systemie

Biuro Informacji Kredytowej to prywatny podmiot należący do dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich. BIK gromadzi, przetwarza i udostępnia dane o historii kredytowej klientów z całego rynku kredytowego w Polsce i jest jedyną tego rodzaju instytucją w kraju.

Banki korzystają z tych baz przy ocenie zdolności kredytowej i analizie ryzyka. Ryzyko kredytowe oznacza prawdopodobieństwo, że klient nie spłaci zobowiązania zgodnie z umową. Im większe ryzyko, tym trudniej o kredyt albo korzystne warunki.

Według UOKiK banki i BIK powinny przetwarzać oraz udostępniać wyłącznie te dane, które są istotne i rzeczywiście wpływają na ocenę zdolności do spłaty kredytów. Urząd bada więc, czy przekazywanie informacji o liczbie zapytań kredytowych za pośrednictwem BIK jest niezbędne do oceny, czy klient poradzi sobie ze spłatą wieloletniego zobowiązania.

Równolegle urzędnicy analizują, czy sposób gromadzenia, przetwarzania i udostępniania przez BIK informacji o zapytaniach kredytowych może być nadużywaniem pozycji dominującej. Pozycja dominująca nie jest sama w sobie zakazana. Prawo zabrania jednak jej wykorzystywania w sposób, który szkodzi kontrahentom, konsumentom albo konkurencji.

Przeszukano siedziby czterech instytucji

Przeszukanie w siedzibie firmy to jedno z mocniejszych narzędzi UOKiK. Urząd stosuje je wtedy, gdy podejrzewa, że w danym miejscu mogą znajdować się dowody naruszenia prawa ochrony konkurencji. Takie działanie wymaga zgody sądu. Przedsiębiorca musi wpuścić przeszukujących do budynków i lokali, a także udostępnić dokumenty oraz nośniki danych.

W tej sprawie przeszukania objęły cztery podmioty: Biuro Informacji Kredytowej, ING Bank Śląski, mBank i mBank Hipoteczny. Samo przeszukanie nie przesądza jednak, że doszło do naruszenia prawa.

Postępowanie wyjaśniające ma pozwolić Urzędowi ustalić, czy istnieją podstawy do dalszych działań. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, Prezes UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe.

Grozi kara do 10 proc. obrotu

Postępowanie antymonopolowe to etap, na którym Urząd bada już możliwe naruszenie reguł konkurencji przez konkretne podmioty. Jeżeli UOKiK stwierdzi praktyki ograniczające konkurencję, sankcja może sięgnąć do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy.

Urząd przypomina też o programie łagodzenia kar, czyli leniency. To mechanizm dla firmy lub menedżerów uczestniczących w niedozwolonym porozumieniu. W zamian za współpracę z UOKiK i przekazanie dowodów można obniżyć karę, a czasem uniknąć jej całkowicie. W praktyce działa to podobnie do instytucji „świadka koronnego”: uczestnik porozumienia ujawnia informacje o zmowie i pomaga organowi antymonopolowemu w jej wykazaniu.

Stawką jest konkurencja o klienta

Sprawa dotyczy technicznego mechanizmu oceny kredytowej, ale jej skutki mogą być bardzo konkretne dla konsumentów. Jeśli liczba zapytań kredytowych obniża ocenę klienta, porównywanie ofert może stać się ryzykowne. A wtedy bank, w którym klient ma już konto, zyskuje przewagę nad konkurencją.

Rynek kredytów hipotecznych działa lepiej, gdy klient może bez obaw sprawdzić kilka ofert. Banki muszą wtedy konkurować ceną, marżą, prowizją i warunkami umowy. Jeżeli sam proces porównywania ofert pogarsza ocenę klienta, konkurencja może słabnąć jeszcze zanim dojdzie do wyboru kredytu.

Na razie UOKiK nie przesądza wyniku sprawy. Urząd zbiera materiał dowodowy i sprawdza, czy wymiana informacji w sektorze bankowym służy ocenie ryzyka, czy mogła ograniczać wybór konsumentów. Dla osób planujących kredyt hipoteczny pytanie jest proste: czy za szukanie najlepszej oferty można było zapłacić gorszą oceną zdolności kredytowej?


Przeczytaj także: