Polskie place budowy są słabiej zabezpieczone niż przed rokiem – ubyło ochrony, ogrodzeń i systemów alarmowych, mimo że zaczyna się ryzykowny okres. Aż 56,1 proc. firm, które doświadczyły kradzieży lub wtargnięć, wskazuje jesień i zimę jako czas największego zagrożenia – wynika z BauWatch Crime Report 2026.
Jesienią problem narasta z prostego powodu: dzień staje się krótszy, a po zakończeniu pracy teren przez wiele godzin stoi pusty. Dla złodzieja to wręcz wymarzone warunki na działanie.
– Od października plac budowy przez większą część doby stoi pusty i pogrążony w ciemności. Sprawca ma więcej czasu i mniejsze ryzyko, że zostanie zauważony. Tymczasem poziom zabezpieczeń zmierza w przeciwnym kierunku. Efektem może być nie tylko strata materiału, ale też przesunięty termin realizacji i koszt, którego nikt wcześniej nie uwzględnił w budżecie inwestycji – mówi Kinga Nowakowska, dyrektor zarządzająca BauWatch Polska.
Budowy tną wydatki na ochronę
Najmocniej zmniejszyła się obecność ochrony na miejscu. W ciągu roku odsetek budów korzystających z tego rozwiązania spadł o 11,6 pkt proc. Obecnie ochroniarzy ma co czwarty plac budowy, podczas gdy wcześniej korzystała z nich mniej więcej co trzecia inwestycja.
O blisko 10 pkt proc. zmniejszyło się też wykorzystanie ogrodzeń i systemów alarmowych. Firmy ograniczają również oświetlenie terenu, choć właśnie jesienią i zimą nabiera ono większego znaczenia.
Nowocześniejsze rozwiązania na razie nie wypełniają tej luki. Wieże monitorujące i systemy kontroli dostępu są w Polsce stosowane rzadziej niż średnio w Unii Europejskiej. Rezultat? Zabezpieczenia oparte latem na świetle dziennym, ogrodzeniu i obecności pracowników po zmianie pory roku nie zawsze dostają dodatkowe wsparcie.
Złodzieje zabierają materiał i czas
Stal i paliwo – to najczęściej pada łupem złodziei na placach budów. W obu przypadkach zdarza się to częściej, niż wynosi średnia unijna. Sama wartość skradzionych rzeczy może być jednak tylko początkiem rachunku, bo elektronarzędzia można stosunkowo szybko zastąpić.
Inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kradzieże stali zbrojeniowej, okablowania lub części potrzebnych do pracy maszyn. Brak tych elementów może zatrzymać część robót do czasu dostarczenia zamiennika. Tymczasem firma nadal musi zapłacić pracownikom, właścicielom maszyn i utrzymać zaplecze. Opóźnienie na jednym etapie powoduje przesunięcie kolejnych i skutkiem tego inwestycja może skończyć się później, niż zakładał harmonogram.
Koszty pośrednie mogą przewyższyć wartość samego skradzionego mienia. Niemal połowa badanych w BauWatch Crime Report po incydencie musiała ponownie kupić materiał, który zniknął z placu budowy. Czterech na dziesięciu respondentów odnotowało opóźnienie projektu, a co czwarty przekroczył zakładany budżet inwestycji.
Zagrożenie bywa już za bramą
Nie wszystkie kradzieże zaczynają się jednak od przecięcia ogrodzenia. Najczęściej zgłaszanym rodzajem incydentu w Polsce są kradzieże dokonywane przez osoby, które mają legalny dostęp do terenu budowy, czyli pracowników lub podwykonawców.
W takim przypadku płot czy alarm na granicy terenu rozwiązują tylko część problemu. Osoba znajdująca się już wewnątrz ma informacje, które mogą pomóc w dokonaniu przestępstwa. Ponad jedna czwarta badanych spotkała się dodatkowo z pracownikami bez dokumentów albo osobami korzystającymi z cudzej tożsamości.
– Osoba z legalnym dostępem zna procedury, układ placu i wie, gdzie przechowywany jest materiał. Takie zdarzenia często wykrywa się później niż klasyczne włamanie, a część z nich w ogóle nie trafia do statystyk. Dlatego kontrola dostępu i weryfikacja podwykonawców powinny mieć w budżecie ochrony taką samą wagę jak zabezpieczenie granicy placu – komentuje Kinga Nowakowska.
Firmy oszczędzają, choć znają skutki
„To wszystko przez ograniczenia finansowe” – tak tłumaczą słabsze zabezpieczenia polskie firmy. Takie wyjaśnienie pojawia się częściej niż w przypadku przedsiębiorstw z innych krajów Unii Europejskiej. Ale jednocześnie te znad Wisły rzadziej wskazują na niedoszacowanie ryzyka.
Firmy często wiedzą, że zagrożenie istnieje, ale decydują się ograniczyć wydatki na minimalizowanie skutków kradzieży jeszcze na etapie planowania inwestycji. 7 na 10 badanych przyznaje, że presja kosztowa prowadzi do oszczędności na bezpieczeństwie.
Rozbieżność widać też w ocenie skali przestępczości. W całej Unii Europejskiej aż 6 na 10 specjalistów dostrzega wzrost przestępczości na budowach. Natomiast w Polsce zauważa ją jedynie co trzeci specjalista, chociaż trzy czwarte polskich firm zgłasza kradzieże.
Dopiero po incydencie widać koszt decyzji o ograniczeniu środków bezpieczeństwa. Jesienią może być dodatkowo trudniejszy do odrobienia, bo krótszy dzień roboczy i pogoda ograniczają możliwości szybkiego nadgonienia opóźnień.
Kradzieżom można zapobiegać
BauWatch Crime Report 2026 zwraca uwagę, że sezonowość kradzieży daje firmom możliwość wcześniejszego przygotowania ochrony. Jesień i zima pojawiają się przecież w kalendarzu co roku, więc dodatkowe zabezpieczenia można uwzględnić jeszcze przy planowaniu harmonogramu i kosztów inwestycji.
– Sezonowość jest jednym z tych elementów ryzyka, które można przewidzieć z wyprzedzeniem i odpowiednio uwzględnić w planowaniu ochrony. Firmy, które wzmacniają zabezpieczenia jeszcze przed pierwszym incydentem, ograniczają ryzyko strat i przestojów. Technologia nie zastępuje przy tym operatora, lecz wspiera jego ocenę sytuacji – analityka odsiewa nieistotne sygnały, aby człowiek mógł skupić się na tym, co rzeczywiście dzieje się na placu – mówi Kinga Nowakowska.