Przeciętny dochód rolnika wzrósł w rok aż o 21,4 proc. Brzmi jak finansowy przełom, dopóki nie spojrzy się na medianę – ta realnie nieznacznie spadła. Podobną, choć mniej spektakularną rozbieżność widać w całym społeczeństwie: dochody Polaków rosną, ale najbardziej korzystają na tym zamożniejsi.
Dochody gospodarstw domowych w 2025 roku zachowały umiarkowane tempo wzrostu, dotrzymując kroku zmianom w gospodarce. Badanie budżetów gospodarstw domowych GUS (BBGD GUS) pokazuje, że mediana dochodu rozporządzalnego w przeliczeniu na osobę w zeszłym roku wzrosła realnie o 4,8 proc., do 3064 zł, a średnia o 6,7 proc., do 3500 zł. W 2024 roku średnia wzrosła o 14,1 proc.
Podobne tempo co płace wykazywały inne wskaźniki. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 roku zwiększyło się realnie o 5,3 proc. PKB wzrosło o 3,6 proc., a konsumpcja gospodarstw domowych – o 3,7 proc.
Zdaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) te różne źródła pokazują ten sam kierunek. Wzrost dochodów gospodarstw domowych w 2025 roku był umiarkowany, niższy niż w poprzednim roku i zbliżony do tempa wzrostu gospodarczego.
Średnia ucieka medianie
Nie u wszystkich domowe budżety rosły tak samo szybko. Szybciej bogaciła się zamożniejsza część społeczeństwa – ich dochody w 2025 roku rosły szybciej niż dochody ogółem. Dane BBGD pokazują, że relacja mediany do średniej spadła z 89,2 proc. do 87,5 proc. Oznacza to, że dochody typowego gospodarstwa nie nadążają za zmianą średniej. Natomiast udział najzamożniejszych 10 proc. społeczeństwa w dochodach wzrósł z 23,5 proc. do 24,6 proc.
Polski Instytut Ekonomiczny przypuszcza jednak, że badanie ma istotne ograniczenie. Dane zebrane przez GUS, zdaniem PIE, nie doszacowują skali nierówności dochodowych w Polsce. Badanie łączące dane ankietowe z danymi podatkowymi dla lat 2000-2018 pokazuje, że najbogatsze 10 proc. populacji odpowiadało za 37,4 proc. całego dochodu. To wskazuje na znacznie wyższy poziom nierówności, niż wynika z danych BBGD.
Rolnicy z rekordowym wzrostem tylko na papierze
Skąd wynikają tak duże różnice w sytuacji ekonomicznej Polaków? Wynikają głównie ze źródeł utrzymania. Mediana dochodów emerytów wzrosła realnie o 2,1 proc. Tymczasem ten sam wskaźnik dla rencistów spadł o 5,8 proc. Największy wzrost dochodów zaobserwowały osoby pracujące na etacie (o 5,4 proc.) i samozatrudnione (o 3,8 proc.).
W 2025 roku jedna grupa osiągnęła spektakularny wzrost dochodów – rolnicy. W BBGD GUS wyliczył, że przeciętny dochód rozporządzalny na osobę w takich gospodarstwach wyniósł 4159 zł, czyli 21,4 proc. więcej, niż rok wcześniej. Z dogłębnej analizy, jak informuje PIE, trudno wnioskować o radykalnej poprawie sytuacji rolników.
Dlaczego? Mediana dochodu wzrosła z 2200 zł do 2246 zł, czyli realnie nieznacznie spadła. Spadła też relacja mediany do średniej; wcześniej wynosiła 66,5 proc., a w 2025 roku – 54 proc. Oznacza to, że na wzrost średniej przełożyły się większe dochody nielicznych rolników, którzy osiągnęli bardzo wysokie dochody. Natomiast dochód typowego rolnika, mierzony medianą, realnie się nie zmienił.
Polska goni Unię, ale dystans pozostaje
Mimo że w ostatnich latach dochody Polaków dynamicznie rosły, nadal nie nadążamy za unijną średnią. Pokazują to dane Eurostatu za lata 2004-2024. Realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych na mieszkańca, łącznie z bezpłatnymi usługami publicznymi, zwiększył się w Polsce o 91 proc. Ten wskaźnik w całej UE wzrósł o 22 proc. Polaków wyprzedzili tylko Rumuni (wzrost dochodów o 134 proc.) i Litwini (o 95 proc.).
Doganianie nie wyhamowało także w ostatnich latach: od 2019 r. dochody w Polsce wzrosły realnie o 16 proc., ponad dwukrotnie więcej niż średnio w UE. Złożyły się na to: szybki wzrost płac przy niskim bezrobociu, a od 2016 r. również rozbudowa transferów socjalnych, najpierw 500+, a od 2024 r. 800+.
Mimo to, po uwzględnieniu różnic w cenach, w 2024 r. dochód na mieszkańca był w Polsce wciąż niższy niż średnia unijna, a podobny do tego na Węgrzech, Słowacji czy w Chorwacji, natomiast daleki od Niemiec i Austrii. Ze względu na istotny wzrost deficytu budżetowego Polski w ostatnich latach, pogłębiające starzenie się polskiego społeczeństwa oraz związane z tym mniejsze możliwości podnoszenia wysokości świadczeń i transferów, dalsze zmniejszanie tego dystansu do średniej unijnej będzie zależeć przede wszystkim od wzrostu wydajności pracy i dynamiki płac w gospodarce.