Sierpień przyniósł mocne odbicie cen złota. Notowania kruszcu wzrosły w skali miesiąca o około 9,4 proc., choć końcówka miesiąca i początek września przyniosły korektę. Wzrostom pomagały słabsze dane z amerykańskiej gospodarki, osłabienie dolara, zmiana oczekiwań wobec polityki Fed oraz napływ pieniędzy do funduszy ETF opartych na złocie. Długoterminowo rynek wspierają także banki centralne, które kupują kruszec, by dywersyfikować rezerwy i zmniejszać zależność od dolara.
Złoto znów korzysta z niepewności. Gdy inwestorzy zaczynają zakładać, że amerykański bank centralny może wolniej podnosić stopy procentowe, dolar zwykle traci część siły, a kruszec odzyskuje atrakcyjność. Złoto nie wypłaca odsetek ani dywidendy, więc jego cena często rośnie wtedy, gdy koszt trzymania go zamiast oprocentowanych aktywów staje się mniej dotkliwy.
– Perspektywy złota są obiecujące. Wynika to przede wszystkim z tego, że banki centralne, dywersyfikując swoje rezerwy i zmniejszając zależność od dolara, starają się zabezpieczać finanse właśnie w złocie – mówi agencji informacyjnej Newseria Paweł Mazurek, prezes i dyrektor ds. rozwoju Mennicy Mazovia. – W związku z tym kupują bardzo duże ilości kruszcu. Podobnie postępują inwestorzy indywidualni. Fundamenty inwestowania w złoto pozostają więc niezachwiane i pod tym względem na rynku niewiele się zmienia.
Słabszy dolar pomógł złotu
Według Światowej Rady Złota już w pierwszych dwóch tygodniach sierpnia cena LBMA Gold Price PM wzrosła o 9 proc., do 4391 dolarów za uncję. LBMA Gold Price PM to popołudniowy benchmark ceny złota ustalany na londyńskim rynku, który jest punktem odniesienia dla wielu transakcji na świecie.
Za odbiciem stało kilka czynników naraz. Światowa Rada Złota wymienia zmianę oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej w USA, słabszego dolara oraz powrót kapitału do funduszy ETF inwestujących w złoto. ETF to fundusz notowany na giełdzie, który pozwala inwestować w dany rynek bez samodzielnego kupowania pojedynczych aktywów.
Słabsza inflacja, niższa sprzedaż detaliczna i gorsze nastroje konsumentów w USA zmniejszyły oczekiwania na szybkie podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. To ważne, bo decyzje Fed wpływają na dolara, obligacje i globalne przepływy kapitału.
Po korekcie przyszło odbicie
Kontrakty na złoto także ruszyły w górę po kilku słabszych miesiącach. W sierpniu zyskały ponad 9,3 proc., a cena uncji kruszcu momentami zbliżała się do 4700 dolarów. Ten ruch nie przyszedł jednak po spokojnym okresie. Wcześniej rynek przeszedł mocną korektę: od szczytu z końcówki stycznia do dołka w czerwcu kontrakty spadły o blisko 25 proc.
– Fizyczne złoto jest nadal pożądane przez rynek. Ostatnie wahania cen wynikały w dużej mierze z zachowania rynku finansowego i spekulacji na notowaniach złota, a nie ze zmian dotyczących samego fizycznego kruszcu – ocenia prezes Mennicy Mazovia. – Jeżeli inwestujemy w fizyczne złoto i patrzymy na nie długoterminowo, to pozostaje ono pożądanym aktywem. Złota nie da się po prostu wyprodukować w dowolnej ilości, dlatego jego podstawowe fundamenty się nie zmieniają.
Fizyczne złoto oznacza sztabki i monety, a nie instrument finansowy oparty na cenie kruszcu. Dla części inwestorów różnica jest istotna, bo właściciel sztabki ma bezpośrednio aktywo, a nie tylko zapis zależny od pośrednika.
NBP był największym raportowanym kupującym
Najmocniejszy sygnał popytowy płynie od banków centralnych. Według Światowej Rady Złota w II kwartale 2026 r. ich zakupy netto wyniosły 289 ton. To o 62 proc. więcej niż rok wcześniej i pięć razy więcej niż w słabym pod tym względem I kwartale.
Największym raportowanym nabywcą był Narodowy Bank Polski, który zwiększył rezerwy o 51 ton. Ludowy Bank Chin dokupił w tym czasie 33 tony. W całej pierwszej połowie roku zakupy netto banków centralnych wyniosły 345 ton. To co prawda mniej niż w rekordowych poprzednich latach, ale II kwartał przyniósł wyraźne przyspieszenie.
To nie był jednorazowy zryw. W lipcu Ludowy Bank Chin poinformował o zwiększeniu rezerw o 20 ton. Był to największy miesięczny zakup od końca 2023 r. i 21. z rzędu miesiąc powiększania oficjalnych zasobów złota przez Chiny. Światowa Rada Złota jako główne motywy takich działań wymienia dywersyfikację rezerw, zabezpieczenie przed ryzykiem geopolitycznym i finansowym oraz traktowanie złota jako nośnika wartości.
Banki centralne nadają ton rynkowi
Zakupy banków centralnych mają znaczenie nie tylko dlatego, że są duże. Działają też jak sygnał dla reszty rynku. Gdy instytucje odpowiedzialne za rezerwy państw zwiększają udział złota, to inwestorzy indywidualni, fundusze i firmy uważniej patrzą na ten sam kierunek.
– Banki centralne nadają trend i wyznaczają kierunek, w którym podążają również inni inwestorzy. Kupują fizyczne złoto jako element zabezpieczenia swoich rezerw, a ich działania są obserwowane przez inwestorów indywidualnych, fundusze oraz duże firmy. Dlatego kierunek nadawany przez banki centralne jest dla całego rynku bardzo ważny. Obecnie ich aktywność pozostaje jednym z istotnych czynników wspierających zainteresowanie złotem – mówi Paweł Mazurek.
Ten popyt nie znosi krótkoterminowych wahań cen. Może jednak tworzyć solidniejsze tło dla rynku, bo banki centralne zwykle nie kupują złota z myślą o szybkim zysku. Traktują je jako część zabezpieczenia rezerw, bo kursy walut, obligacje i napięcia geopolityczne potrafią szybko zmieniać układ sił.
Inwestorzy indywidualni też kupują sztabki i monety
Zainteresowanie złotem nie kończy się na instytucjach, co pokazują dane Światowej Rady Złota. W II kwartale globalny popyt na sztabki i monety przekroczył 307 ton. Ten wynik był zbliżony do wyniku z analogicznego okresu poprzedniego roku. Producenci odpowiadają na ten popyt, wprowadzając produkty dla osób, które nie chcą od razu angażować dużych kwot. Chodzi m.in. o mniejsze sztabki i monety, pozwalające zacząć od niższego progu wejścia.
– Oprócz popularnych jednouncjowych sztabek i monet oferują coraz szerszy wybór produktów o mniejszej masie, np. półgramowych czy półuncjowych sztabek oraz monet o masie 1/20 lub 1/10 uncji – mówi przedstawiciel Mennicy Mazovia. – Są to produkty typowo inwestycyjne, przeznaczone między innymi dla klientów indywidualnych, którzy nie chcą od razu angażować dużych kwot.
Dla części kupujących atutem fizycznego kruszcu jest niezależność od pośrednika finansowego. W przeciwieństwie do instrumentów opartych na cenie złota właściciel sztabki lub monety jest bezpośrednim posiadaczem aktywa.
Złoto nie daje odsetek, ale może chronić majątek
Przy złocie ważne są też zasady podatkowe. Zgodnie z informacjami Ministerstwa Finansów prywatna sprzedaż rzeczy ruchomej po upływie pół roku, liczonego od końca miesiąca zakupu, nie podlega PIT. Dotyczy to sprzedaży poza działalnością gospodarczą.
Złoto nie działa jednak jak lokata czy obligacja. Nie daje regularnych odsetek ani dywidendy, więc nie jest aktywem dochodowym. Jego rola polega na zabezpieczaniu części majątku, zwłaszcza w okresach większej niepewności gospodarczej, osłabienia walut, napięć geopolitycznych i zmian w polityce pieniężnej.
Sierpniowe zachowanie rynku pokazało przy tym drugą stronę medalu. W krótkim terminie ceny złota potrafią mocno reagować na komunikaty banków centralnych, zmiany rentowności obligacji i oczekiwania dotyczące stóp procentowych. To aktywo uchodzące za bezpieczną przystań, ale nie oznacza to braku wahań.
– Złoto jest bardzo popularną formą inwestycji dla inwestorów indywidualnych. Nie jest to aktywo, które bezpośrednio przynosi odsetki czy dywidendę, ale w długim terminie jego podstawową funkcją jest zabezpieczenie finansów – podsumowuje Paweł Mazurek.