{"vars":{{"pageTitle":"Adaptacja miast do zmian klimatu. Muszą szybciej zmienić plany w inwestycje","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["300klimat","news"],"pageAttributes":["adaptacja-do-zmian-klimatu","duze-miasta","ekstremalne-zjawiska-pogodowe","fale-upalow","imgw","infrastruktura-miejska","infrastruktura-wodna","koszty","miejskie-plany-adaptacji","najnowsze","najwieksze-polskie-miasta","podtopienia","powodzie","prognozy","rekordy-temperatur","susza-hydrologiczna","walka-z-susza","wysokie-temperatury","wyspy-ciepla","zdrowie-publiczne","zmiany-klimatu"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"12 czerwca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"06","pagePostDateDay":"12","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":746272}} }
300Gospodarka.pl

Polskie miasta czeka klimatyczny stres-test. Upał to dopiero początek

W tym roku lato może być cieplejsze niż zwykle, a polskie miasta będą musiały się na to przygotować – wynika z eksperymentalnej prognozy długoterminowej Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego (IMGW-PIB) na okres od czerwca do września 2026 roku. Po ekstremalnie ciepłym marcu i bardzo suchym kwietniu problemem nie będzie jednak wyłącznie upał.

Dla samorządów ważniejsze staje się to, że susze, intensywne opady, burze i lokalne podtopienia mogą kumulować się w krótkim czasie, a 85 proc. Polaków deklaruje, że osobiście odczuwa skutki zmian klimatu.

Wiosna pokazała, jak szybko pogoda może sprawdzić odporność miast. Według IMGW-PIB marzec 2026 roku był trzecim najcieplejszym marcem w Polsce od 1951 roku. Średnia obszarowa temperatura powietrza wyniosła 6,4 st. C i była o 3,3 st. C wyższa od normy z lat 1991-2020.

A przy tym marzec był skrajnie suchy. Suma opadów wyniosła 10,8 mm, czyli o 27 mm mniej niż norma. IMGW-PIB wskazuje, że był to trzeci najbardziej suchy marzec w historii regularnych pomiarów instrumentalnych. Dlatego tak ważna staje się adaptacja miast do zmian klimatu.

Kwiecień nie poprawił sytuacji z wodą

Kwietniowe ochłodzenie nie rozwiązało problemów z wodą. Według IMGW-PIB średnia obszarowa suma opadów wyniosła w kwietniu zaledwie 11 mm. To 30,2 proc. normy. Instytut wskazuje, że był to trzeci najsuchszy kwiecień w historii jednolitych pomiarów instrumentalnych w Polsce.

A to szczególnie ważne przed latem, bo niedobór opadów po zimie i wiosną może zwiększać ryzyko. Gleba może się przesuszyć, co ma znaczenie także dla rolnictwa. W mieście niedobór opadów wpływa na pogorszenie kondycji zieleni, a powierzchnie szybciej się nagrzewają.

Długoterminowa prognoza IMGW-PIB na okres od czerwca do września 2026 roku zakłada, że w czerwcu, lipcu i sierpniu średnia miesięczna temperatura powietrza w całej Polsce będzie powyżej normy wieloletniej z lat 1991-2020. Prognozowana suma opadów w tych trzech miesiącach ma mieścić się w normie.

Prognoza „cieplej niż zwykle” nie oznacza spokojnego lata

– Prognozy sezonowe trzeba czytać ostrożnie. Pokazują one najbardziej prawdopodobny kierunek zmian temperatury i opadów względem normy klimatycznej. Oznacza to, że „cieplej niż zwykle” nie musi oznaczać ciągłej fali upałów, a „opady w normie” nie wykluczają ani lokalnych ulew, ani długich przerw bez deszczu, tym bardziej że sezonowe prognozy opadów są znacznie mniej precyzyjne niż prognozy temperatur – mówi dr inż. Amadeusz Walczak, starszy konsultant ds. ochrony środowiska w Multiconsult Polska, specjalizujący się w opracowywaniu planów adaptacji miast do zmian klimatu.

Jak dodaje ekspert, lato 2026 roku może być nie tylko cieplejsze od normy, ale też zmienne i dynamiczne. Chodzi m.in. o okresowe fale upałów, fronty atmosferyczne, burze, intensywne opady i chwilowe ochłodzenia.

– To nie jest jeszcze zapowiedź problemów, ale dla miast i tak oznacza sezon podwyższonego ryzyka – dodaje dr inż. Amadeusz Walczak.

Miasto musi radzić sobie z suszą i ulewą naraz

Dla samorządów coraz większym problemem nie są pojedyncze zjawiska pogodowe, ale ich następstwo. Najpierw miasto może mierzyć się z długim okresem bez deszczu i wysokimi temperaturami. Potem w krótkim czasie może spaść intensywny deszcz.

W takiej sytuacji przesuszona i nagrzana przestrzeń miejska nie zawsze jest w stanie przyjąć wodę. Szczególnie dotyczy to miejsc silnie uszczelnionych, czyli takich, gdzie dominują beton, asfalt i zabudowa. Jeśli kanalizacja deszczowa lub system odwodnienia są przeciążone, rośnie ryzyko lokalnych podtopień i powodzi błyskawicznych.

Fale upałów, susze i intensywne opady są elementami tego samego problemu – zaburzonego obiegu wody i ciepła w mieście.

Adaptacja miast do zmian klimatu musi opierać się na lokalnych danych

Analizy Multiconsult Polska pokazują, że skutki zmian klimatu mają lokalny charakter. Rzeszów, Gdańsk i Opole mierzą się ze wspólnym trendem wzrostu temperatur, ale skala i typ zagrożeń różnią się między miastami.

W Opolu i Rzeszowie liczba dni gorących, czyli dni z temperaturą maksymalną powyżej 25 st. C, przekracza nawet 60 rocznie. W Gdańsku utrzymuje się na poziomie ok. 21-24 dni.

Różnice widać także w opadach. W ostatniej analizowanej dekadzie sumy opadów w Rzeszowie i Opolu spadły odpowiednio do ok. 564 mm i 550 mm rocznie. W Gdańsku poziom ten stabilizował się na nieco ponad 600 mm. Jednocześnie Opole osiągnęło w ostatniej dekadzie średnio 275 dni bez opadu w roku. To może wskazywać na rosnącą częstotliwość okresów suchych.

– Nie ma jednej uniwersalnej recepty na odporność klimatyczną miasta, ponieważ zmiany klimatu i ich skutki nie przebiegają identycznie w całej Polsce. Inne trendy i zagrożenia obserwujemy w miastach nadmorskich, inne w centralnej Polsce, gdzie coraz większym problemem stają się susze i deficyt wody, a jeszcze inne w południowej części kraju, potencjalnie częściej narażonej na intensywne opady, wezbrania i gwałtowne zjawiska burzowe – wyjaśnia dr inż. Amadeusz Walczak, starszy konsultant ds. ochrony środowiska w Multiconsult Polska.

Jak tłumaczy, z tego powodu priorytety będą się różnić w zależności od lokalizacji. Część miast będzie musiała ograniczać miejskie wyspy ciepła, czyli zjawiska, w których zabudowane części miasta są wyraźnie cieplejsze niż tereny podmiejskie lub zielone. Tam beton, asfalt i budynki pochłaniają i oddają ciepło, co w czasie upałów może się odbić na zdrowiu mieszkańców.

Inne miejscowości będą musiały zwiększać retencję – zatrzymywanie wody tam, gdzie spada. W tym celu powstaną m.in. ogrody deszczowe, zbiorniki, rozszczelnianie nawierzchni czy bardziej zielone i efektywne projektowanie przestrzeni, aby deszczówka nie odpływała do kanalizacji. W niektórych miastach potrzebne będzie też wzmocnienie procedur reagowania w czasie kryzysów związanych z pogodą.

Miejskie plany adaptacji mają przełożyć dane na inwestycje

Od 2025 roku miasta powyżej 20 tys. mieszkańców mają obowiązek przygotować miejskie plany adaptacji. Dokumenty te powinny opierać się m.in. na analizie lokalnych zjawisk meteorologicznych i hydrologicznych.

Chodzi o wskazanie działań, które zwiększą odporność miasta na skutki zmian klimatu. Mogą to być inwestycje w zieleń, zwiększanie retencji, zagospodarowanie deszczówki, przebudowa systemów odwodnienia, ograniczanie skutków upałów oraz lepsze procedury reagowania kryzysowego.

Plan adaptacji nie powinien więc być tylko dokumentem strategicznym. Jego znaczenie zależy od tego, czy przełoży się na konkretne decyzje inwestycyjne i organizacyjne – i jak szybko się to stanie.

Mieszkańcy już odczuwają zmiany klimatu

Badanie Biostat przeprowadzone w czerwcu 2025 roku na zlecenie Multiconsult Polska na próbie 1001 osób pokazuje, że skutki zmian klimatu są dla wielu Polaków codziennym doświadczeniem. 85 proc. badanych deklaruje, że odczuwa je osobiście.

Najczęściej respondenci wskazują na cieplejsze zimy i bardziej suche lata. Taką odpowiedź podało 73 proc. badanych. 48 proc. mówi o gwałtownych zjawiskach pogodowych, takich jak burze, silne wiatry czy powodzie. Z kolei 31 proc. dostrzega zmiany w przyrodzie.

Kosztowne zapobieganie? Bez tego skutki będą jeszcze droższe

– Konieczność adaptacji miast to wyzwanie infrastrukturalne, społeczne i finansowe. Fale upałów są ryzykiem dla zdrowia mieszkańców, obciążeniem systemu energetycznego, susza pogarsza warunki zieleni, a intensywne opady ujawniają słabe punkty sieci kanalizacyjnych i przestrzeni publicznych. Dobrze przygotowany plan pozwala ograniczać koszty, zanim pojawi się kryzys – podsumowuje dr inż. Amadeusz Walczak.

Adaptacja miast do zmian klimatu nie jest wyłącznie tematem środowiskowym. Dotyczy zdrowia publicznego, energetyki, transportu, kanalizacji, zieleni, planowania przestrzennego i finansów samorządów. Jeśli miasta nie przygotują się na cieplejsze i bardziej zmienne lata, koszty będą pojawiały się później: w postaci awarii, podtopień, strat w zieleni, wyższych wydatków na energię i większego ryzyka dla mieszkańców.


Przeczytaj także: