Unia Europejska szuka nowych źródeł finansowania wieloletniego budżetu na lata 2028-2034. Wśród rozważanych propozycji są m.in. podatki od usług cyfrowych, gier hazardowych online i zysków kapitałowych z kryptowalut. Według szacunków takie rozwiązania mogłyby przynieść prawie 11 mld euro rocznie. Jednak część polityków ostrzega, że nowe podatki ostatecznie mogą zapłacić konsumenci.
Dyskusja o nowych dochodach UE toczy się w momencie, gdy Wspólnota ma coraz więcej wydatków. Chodzi m.in. o finansowanie obronności, spłatę pożyczek zaciągniętych na krajowe plany odbudowy oraz utrzymanie programów unijnych w kolejnym wieloletnim budżecie.
Wieloletni budżet UE, czyli wieloletnie ramy finansowe, określa maksymalne wydatki Unii na kilka lat. To z niego finansuje się m.in. fundusze spójności, polityka rolna, inwestycje, programy badawcze i wsparcie dla państw członkowskich.
Budżet UE ma mniej zależeć od składek państw
W projekcie nowego wieloletniego budżetu UE, przedstawionym przez Komisję Europejską w lipcu 2025 roku, znalazły się propozycje ustanowienia nowych dochodów własnych Wspólnoty. Dochody własne to pieniądze wpływające bezpośrednio do budżetu Unii, a nie tylko składki przekazywane przez państwa członkowskie.
Komisja Europejska wskazała kilka możliwych źródeł. Wśród nich są wpływy z pozwoleń na emisję dwutlenku węgla w systemie ETS, mechanizmu CBAM, podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych, opłat za niezebrane odpady elektroniczne oraz składek od dużych przedsiębiorstw.
System ETS to unijny system handlu uprawnieniami do emisji. Firmy z wybranych sektorów muszą posiadać pozwolenia na emisję dwutlenku węgla, a koszt tych pozwoleń ma zachęcać do ograniczania emisji. CBAM to mechanizm dostosowywania cen na granicach z tytułu emisji dwutlenku węgla. W uproszczeniu ma wyrównywać koszty między produktami wytwarzanymi w UE i importowanymi z krajów o słabszych regulacjach klimatycznych.
Komisja Europejska szacuje, że nowe źródła mogłyby wygenerować ok. 58,5 mld euro rocznie w cenach z 2025 roku.
Parlament Europejski popiera szukanie alternatyw
Podczas majowej sesji plenarnej europosłowie dyskutowali o alternatywnych sposobach finansowania długoterminowego budżetu UE. W stanowisku przyjętym w kwietniu europosłowie poparli plan Komisji Europejskiej dotyczący wprowadzenia nowych źródeł dochodów.
Celem ma być ograniczenie zależności budżetu Unii od składek państw członkowskich. To ważne, bo im większe są potrzeby finansowe UE, tym silniejszy staje się spór o to, czy pieniądze powinny pochodzić z krajowych budżetów, nowych opłat czy ograniczenia wydatków.
Parlament Europejski zaznaczył, że jeśli państwa członkowskie odrzucą propozycje Komisji, należy rozważyć inne rozwiązania. Wśród nich wymieniono podatek od usług cyfrowych, podatek od gier hazardowych online i rozszerzenie CBAM oraz podatek od zysków kapitałowych z kryptowalut. Oprócz tego zaproponowano też opodatkowanie zysków z transakcji na rynku kryptowalut.
Prawie 11 mld euro z nowych podatków
Jak podaje Euronews, Komisja Europejska szacuje, że następny budżet UE mógłby uzyskać prawie 11 mld euro dodatkowych rocznych przychodów z nowych podatków od usług cyfrowych, gier hazardowych i kryptowalut.
Takie propozycje wpisują się w szerszą debatę o tym, kto powinien finansować nowe priorytety Unii. Zwolennicy nowych dochodów wskazują, że budżet UE nie powinien opierać się głównie na składkach krajowych. Przeciwnicy ostrzegają, że nowe daniny mogą uderzyć w firmy, inwestorów i konsumentów.
Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, ocenia, że propozycje nowych podatków są dopiero na wstępnym etapie i budzą duże kontrowersje.
– Wszystkie propozycje dotyczące nowych podatków w Unii Europejskiej są w proszku i są mocno dyskutowane. W tej chwili widzę więcej ich przeciwników niż zwolenników. To jest ogromny problem dla nowych, wieloletnich ram finansowych, które są obarczone nowymi priorytetami związanymi z przesuwaniem pieniędzy na obronność Unii, również z koniecznością spłaty pożyczki, która została zaciągnięta na krajowe plany odbudowy – mówi agencji Newseria Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Kto zapłaci za nowe daniny?
Jednym z głównych punktów sporu jest to, czy nowe podatki rzeczywiście obciążą tylko wybrane sektory, czy ostatecznie zapłacą za nie konsumenci. W praktyce firmy często próbują przerzucać część nowych kosztów na ceny produktów i usług.
– Nowe źródła dochodu uderzą w wyborców w poszczególnych krajach do Parlamentu Europejskiego. Ci, którzy głosują, nie będą zadowoleni z nowych podatków, więc ta debata musi przybrać bardziej rzeczywisty kształt. Raczej powinniśmy rozmawiać o oszczędnościach, a nie o nowych podatkach – uważa europoseł PiS.
Jak dodaje, jeśli pojawi się nowy podatek, trudno zakładać, że nie odczuje go przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej. Według Bogdana Rzońcy z nowych obciążeń nie będą zadowoleni ani producenci, ani konsumenci.
To klasyczny problem polityki podatkowej. Podatek formalnie może być nakładany na firmę, platformę albo operatora usług, Tylko że jego ekonomiczny koszt może zostać przeniesiony dalej – np. w cenach, opłatach albo prowizjach.
Część polityków chce szukać oszczędności
Bogdan Rzońca uważa, że zanim UE zdecyduje się na nowe podatki, powinna przejrzeć dotychczasowe wydatki. Według europosła w budżecie można znaleźć oszczędności, zwłaszcza w programach, które jego zdaniem nie łączą się bezpośrednio z gospodarką.
– Uważam, że propozycje Komisji Europejskiej nie są jeszcze sprecyzowane. Natrafią na protest, a jaki będzie finał, o tym zadecyduje już Parlament Europejski i Rada UE. Jestem przekonany, że w tym dwubilionowym budżecie można poszukać oszczędności – mówi Bogdan Rzońca.
Europoseł wskazuje m.in. na wydatki związane z Zielonym Ładem, który jego zdaniem jest kosztowny dla poszczególnych krajów, producentów i konsumentów. Kosztowne są też programy zewnętrzne wspólnoty, np. wsparcie krajów w Afryce. Kolejny budżet UE zakłada 200 mld euro na program „Globalny wymiar Europy”, który ma finansować wsparcie m.in. dla państw kandydujących do UE.
Zielony Ład to pakiet unijnych działań, które mają prowadzić do ograniczenia emisji i transformacji gospodarki w kierunku niższej zależności od paliw kopalnych. Jego koszty i tempo wdrażania są jednak przedmiotem politycznego sporu w wielu krajach członkowskich.
Big techy też w centrum dyskusji
Osobnym elementem debaty jest opodatkowanie dużych firm technologicznych. Unia od lat dyskutuje o tym, jak sprawić, aby firmy zarabiające na europejskim rynku płaciły podatki w sposób uznawany za sprawiedliwy przez państwa członkowskie.
Bogdan Rzońca nie wyklucza opodatkowania big techów, ale podkreśla, że zasady powinny być wspólne dla całego rynku UE. W jego ocenie zbyt punktowe i nadmierne regulacje mogą zniechęcać inwestorów.
– Każdy, kto funkcjonuje i zarabia na rynku Unii Europejskiej, powinien być w jakiś sposób obarczony podatkami. Ale to wszystko powinno być uzgodnione i funkcjonować w ramach wspólnego europejskiego rynku. Jeśli będziemy tylko wyjmować z poszczególnych rynków takie lub inne przedsięwzięcia gospodarcze, to inwestorzy będą uciekać. Mówmy raczej o równych warunkach dla inwestorów we wszystkich krajach członkowskich, a później konsument odpowie, czy dany produkt jest mu potrzebny, czy nie. Unikałbym więc nadregulacji i wymyślania zakazów dotyczących inwestowania w ten czy inny obszar – dodaje europoseł.
To pokazuje kolejne napięcie w rozmowie o dochodach UE. Wspólnota chce zwiększać własne wpływy, ale jednocześnie musi uważać, aby nowe przepisy nie pogorszyły warunków inwestowania na europejskim rynku.
Budżet UE będzie zatwierdzony po długim sporze
Ostateczny kształt nowych źródeł dochodów UE będzie zależał od decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady UE. To oznacza negocjacje między instytucjami unijnymi i państwami członkowskimi.
Według Bogdana Rzońcy dyskusja będzie „gorąca i długotrwała”, a decyzje dotyczące dochodowej strony nowych wieloletnich ram finansowych mają zapaść pod koniec przyszłego roku. Do tego czasu propozycje podatków od usług cyfrowych, hazardu online i zysków z kryptowalut będą jednym z elementów szerszej debaty o przyszłości budżetu UE.
Spór będzie dotyczył nie tylko tego, skąd wziąć dodatkowe pieniądze. Równie ważne będzie pytanie, czy Unia powinna zwiększać dochody przez nowe daniny, czy raczej ograniczać część wydatków. Od tej decyzji zależy, kto ostatecznie poniesie koszt nowych priorytetów Wspólnoty: państwa członkowskie, firmy czy konsumenci.