{"vars":{{"pageTitle":"Ceny w sklepach jeszcze stabilne, ale paliwa mogą znów podbić inflację","pagePostType":"post","pagePostType2":"single-post","pageCategory":["news"],"pageAttributes":["ceny-paliw","ceny-w-sklepach","ceny-zywnosci","cpi","indeks-cen-w-sklepach-detalicznych","inflacja","inflacja-2026","konflikt-na-bliskim-wschodzie","lancuchy-dostaw","main","najnowsze","shopfully","sklepy-detaliczne","stacje-benzynowe","uce-research","wielkanoc","zywnosc-importowana","zywnosc-przetworzona"],"pagePostAuthor":"Zespół 300Gospodarki","pagePostDate":"16 marca 2026","pagePostDateYear":"2026","pagePostDateMonth":"03","pagePostDateDay":"16","postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":744762}} }
300Gospodarka.pl

Ceny w sklepach jeszcze stabilne, ale paliwa mogą znów podbić inflację

W ostatnich miesiącach podwyżki cen w sklepach utrzymywały się na stabilnym poziomie, choć przewyższającym wskaźnik CPI. W lutym codzienne zakupy podrożały o 3,8 proc. rok do roku. Natomiast obecnie eksperci przewidują, że już w marcu wpływ podwyżek cen paliw może podnieść „szeroką” inflację o około 0,5 p.p.

UCE Research i Uniwersytety WSB Merito przygotowały raport pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych”. Autorzy podkreślają, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest dynamiczna i trudno oszacować dokładny efekt proinflacyjny. Jednocześnie uważają, że przed samą Wielkanocą ceny w sklepach nie pójdą mocno w górę. Proces przenoszenia kosztów w handlu detalicznym zwykle trwa znacznie dłużej. Jeśli wzrosty cen energii i paliw utrzymają się przez kolejne miesiące, to może dojść do wyraźnego przyspieszenia dynamiki wzrostów cen w sklepach. Na to narażona jest głównie chemia gospodarcza, pieczywo i żywność przetworzona.

W lutym zapłaciliśmy więcej niż rok temu

Według raportu pt. „Indeks cen w sklepach detalicznych”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w lutym tego roku codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,8 proc. w skali roku. W styczniu  wzrost wyniósł 3,7 proc., a w grudniu 2025 r. – 3,8 proc. w ujęciu rocznym. Analiza w każdym miesiącu obejmowała łącznie 17 kategorii, w tym żywność, napoje bezalkoholowe i alkoholowe oraz pozostały asortyment, np. chemię gospodarczą i art. dla dzieci.

Ostatnio mieliśmy do czynienia z pewną stabilizacją cenową. Jednak obecny konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie może spowodować, że ceny w polskich sklepach nabiorą większej dynamiki.

– Sytuacja zmieniła się fundamentalnie z końcem lutego. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza gdy obejmuje główne szlaki transportu ropy, może windować ceny surowców energetycznych, a to przez łańcuch zależności uderzy w koszty transportu, produkcji i energii w Polsce. W konsekwencji stosunkowo szybko przeniesie się na ceny na półkach sklepowych. Oczywiście mamy do czynienia z ryzykiem, a nie z prognozą rynkową. Jeśli wzrosty cen energii i paliw utrzymają się przez kolejne miesiące, możemy być świadkami wyraźnego przyspieszenia dynamiki cen w sklepach, szczególnie chemii gospodarczej, pieczywa i żywności przetworzonej – mówi dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Geopolityka wpłynie na ceny w sklepach

Natomiast dr Michał Pronobis z Uniwersytetu WSB Merito uważa, że najszybciej mogą reagować kategorie silnie zależne od transportu i energii. Chodzi tu o żywność, produkty importowane, a także niektóre artykuły przemysłowe. Jednak ekspert uspokaja, że skala i tempo tych zmian przed samą Wielkanocą nie będą raczej skokowe. To dlatego, że proces przenoszenia kosztów w handlu detalicznym zwykle trwa kilka tygodni lub nawet miesięcy.

Do tego dr Robert Orpych samym konsumentom doradza spokój. Informacja o napięciach geopolitycznych nie jest jeszcze powodem do paniki zakupowej. Dopiero to paniczne wykupywanie towaru może wywołać szoki cenowe w sklepach.

– W mojej ocenie, wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny w Polsce będzie niestety bezpośredni i dość szybki. W ostatnim czasie widzimy już kilkudziesięcioprocentowe wzrosty notowań niektórych paliw energetycznych, co bardzo szybko przekłada się na ceny benzyny, oleju napędowego i gazu. To ma istotny potencjał rozlania się na pozostałe kategorie cenowe, ponieważ paliwo jest kluczowym kosztem w logistyce, transporcie i produkcji. W efekcie po pewnym czasie presja kosztowa może pojawić się także w cenach wielu produktów w sklepach – zaznacza dr Michał Pronobis.


Przeczytaj także: Nowe faktury w Polsce


Z kolei Robert Biegaj z Shopfully Poland uważa, że gdyby ceny paliw i energii mocno rosły w wyniku dalszych napięć geopolitycznych, świąteczne podwyżki mogłyby być wyższe niż standardowo. Zamiast typowych kilku procent w tym okresie, wzrost cen w wybranych kategoriach mógłby sięgnąć około 5-8 proc. W przypadku produktów szczególnie wrażliwych na koszty energii i transportu – nawet ok. 10 proc.

– Nie byłby to jednak efekt wyłącznie decyzji sieci handlowych. Raczej byłoby to konsekwencją wzrostu kosztów w całym łańcuchu dostaw – od producentów, przez logistykę, aż po handel detaliczny. Niemniej jednak uważam, że w tym roku przed świętami zaznamy standardowych wzrostów cen w sklepach. Retailerzy nie będą chcieli dopuścić do tego, aby konsumenci się wystraszyli. Ceny mocnej mogą pójść w górę dopiero w kolejnych okresach – wyjaśnia Robert Biegaj.

Problemy z łańcuchem dostaw przełożą się na inflację

Na ten moment dr Michał Pronobis szacuje, że wpływ wzrostu cen paliw może podnieść szeroką inflację o około pół punktu procentowego już w marcu. Skala tego efektu w dużej mierze będzie zależała od tego, jak długo utrzymają się napięcia geopolityczne oraz podwyższone ceny surowców energetycznych.

– Sytuacja jest dynamiczna i trudno oszacować dokładny efekt proinflacyjny. Jeśli napięcie utrzyma się dłużej, możliwy jest wtórny impuls inflacyjny, wynikający z przenoszenia wyższych kosztów energii i transportu na ceny kolejnych produktów i usług. Wówczas szok inflacyjny może być już silniejszy i bardziej trwały – dodaje ekspert.

Jak mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito, szokowa podwyżka już dotyka ceny paliw. To dlatego, że są one bezpośrednio narażone na napięcia na Bliskim Wschodzie. Brak bezpośredniego wpływu sytuacji na giełdach towarowych na rzeczywiste koszty gotowego paliwa nie zabezpiecza przed drożyzną na stacjach. W ciągu pierwszych 10 dni konfliktu ceny benzyny na polskich stacjach poszły w górę o 10 proc. Olej napędowy podrożał o 17 proc. I to nawet mimo tego, że sprzedawane paliwo z pewnością wyprodukowano z surowca kupionego znacznie przed początkiem amerykańskich nalotów na Iran.

– Rafinerie jeszcze przez kilka tygodni będą przerabiać ropę kupioną po starych, niższych cenach. Jednak dystrybutorzy już teraz wyceniają przyszłe dostawy nowych kontraktów i zabezpieczają swoje marże z wyprzedzeniem. Mechanizm jest stosunkowo prosty. Stacja benzynowa podnosi cenę dziś, bo jutro będzie musiała kupić droższy surowiec, nawet jeśli w jej zbiornikach wciąż jest ropa z zeszłotygodniowych, tańszych dostaw. W gruncie rzeczy to standardowe zabezpieczanie kosztów przyszłych zakupów. Tylko rachunek za tę ostrożność płaci kierowca tankujący już teraz – podsumowuje dr Robert Orpych.


Polecamy również: