Nowy reżim celny Stanów Zjednoczonych różnicuje stawki wobec partnerów handlowych i daje Polsce relatywną przewagę nad częścią konkurentów. Eksperci PIE zwracają jednak uwagę, że sprawa nadal może wrócić do sądów, a skutki ceł mocniej odczuwają duże firmy eksportujące na rynek amerykański.
Administracja w USA toczy wewnętrzną batalię prawną o cła. W lutym 2026 r. Sąd Najwyższy USA orzekł o nielegalności amerykańskich ceł „wzajemnych”, ustanowionych przez Trumpa w kwietniu 2025 r. Uznał, że władza wykonawcza nie miała prawa na podstawie przepisów IEEPA nakładać ceł w celach dochodowych. International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) – ustawa dająca prezydentowi USA możliwości działania w sytuacjach kryzysów międzynarodowych.
Wobec tego w lutym 2026 r. administracja ustanowiła tymczasowe – maksymalnie do 150 dni – cła na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 r. W związku z upływem tego okresu, od 24 lipca USA ustanowiły cła w dwóch stawkach. Dla Unii Europejskiej i osiemnastu innych gospodarek wynoszą 10 proc. Państwa takie jak Chiny, Brazylia czy Wietnam muszą jednak płacić 12,5 proc.
Cła ustanowiono na podstawie sekcji 301 ustawy o handlu – pod zarzutem korzystania lub braku przeciwdziałania pracy przymusowej. Złożono już pozwy kwestionujące zasadność tej podstawy prawnej, co może oznaczać unieważnienie także tych ceł w przyszłym roku.
Polska zyskuje przewagę celną nad konkurentami
Polska, po Kanadzie i Meksyku, odnotowuje najwyższą przewagę celną w stosunku do innych największych dostawców. Polski Instytut Ekonomiczny wyliczył, że różnica w stawce celnej ważonej importem USA z Polski wobec średniej stawki nakładanej na wszystkich konkurentów wynosi 3,26 pkt proc. (na podstawie danych handlowych za 2024 r.). Ta korzystna relatywna różnica wobec konkurentów wzrosła niemal o 1 pkt proc. w porównaniu z okresem sprzed 24 lipca.
Wśród największych dostawców tylko Włochy, Belgia i Hiszpania skorzystały na nowym reżimie celnym bardziej niż Polska. To relatywne obniżenie stawek celnych wynika z faktu, że UE i Tajwan zostały potraktowane najłagodniej. Cła dla tych gospodarek nie będą zwiększane o 10 proc. jak dla Indii czy Wielkiej Brytanii, lecz wraz z uwzględnieniem stawek bazowych Klauzuli Najwyższego Uprzywilejowania (KNU) mają nie przekraczać 10 proc.
KNU to klauzula w ramach umów Światowej Organizacji Handlu. Zakazuje dyskryminacji celnej między państwami członkowskimi. Obliguje też do stosowania wobec państw członkowskich stawek celnych nie mniej korzystnych niż wobec jakiegokolwiek innego państwa. Wraz z wyłączeniami z tych ceł np. sektora lotniczego czy farmaceutycznego przyniesie to relatywne przewagi dla poszczególnych eksporterów.
Import z Polski odbił po słabym początku roku
Wartości importu z Polski do USA w pierwszych pięciu miesiącach 2026 r. zostały na niezmienionym poziomie w porównaniu do analogicznego okresu 2025 r. Jednak w pierwszych trzech miesiącach br. wyniki były poniżej zeszłorocznych.
Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego wiążą to z efektem wysokiej bazy. Na początku zeszłego roku importerzy w Stanach Zjednoczonych kupowali więcej, spodziewając się nowych barier celnych. Stąd w kwietniu 2026 r. nastąpił nieznaczny, a w maju bardzo silny wzrost importu z Polski (o 24 proc.) w porównaniu z ubiegłym rokiem. Za ponad połowę tego wzrostu odpowiadały surowce – miedź oraz srebro (ponad 36 proc. wzrostu) oraz silniki lotnicze (14 proc. wzrostu).
Amerykańskie cła najmocniej uderzają w dużych eksporterów
W badaniu PIE tylko połowa firm eksportujących do USA uznała, że nowe amerykańskie cła wpłynęły w 2025 r. negatywnie na ich działalność. Badanie ankietowe, przeprowadzone przez GUS, wskazało, że w 2025 r. bezpośredni negatywny wpływ amerykańskich ceł dotyczył 14 proc. ogółu ankietowanych firm4. Kolejne 10 proc. firm odczuło pośredni negatywny wpływ przez współpracę z firmami, które eksportują docelowo na rynek amerykański. Łącznie 27 proc. eksporterów towarów odczuło osłabienie koniunktury na rynku unijnym wywołane wzrostem amerykańskich ceł.
Siła negatywnego wpływu amerykańskich ceł była istotnie zależna od wielkości firmy. Duże przedsiębiorstwa, z eksportem powyżej 10 mln euro i zatrudniające więcej niż 250 pracowników, w większym stopniu odczuwały negatywne skutki protekcjonistycznych ceł USA. Relatywna przewaga Polski nad innymi konkurentami na rynku amerykańskim będzie amortyzować koszty związane z cłami.
Przeczytaj także:
- Wykształcenie wyższe i doświadczenie zawodowe nadal pomaga na rynku pracy, ale ich finansowa siła słabnie
- Brexit miał dać niezależność. Po dekadzie widać rachunek dla gospodarki
- Unia daje konsumentom prawo do naprawy, ale serwis nadal może się nie opłacać