Ceny złota i srebra mogą osiągnąć historyczne rekordy w 2026 r., ale według prognoz Banku Światowego po okresie dynamicznych wzrostów rynek może wejść w fazę korekty. Fundamenty rynku są mocne, głównie przez zakupy banków centralnych i rosnący popyt przemysłowy.
Pod koniec kwietnia cena złota spadła poniżej poziomu 4600 dolarów za uncję, a następnie ustabilizowała się w okolicach tego pułapu. Zdaniem ekspertów nie musi to jednak oznaczać zmiany trendu.
– Choć dla części inwestorów krótkoterminowych może to być sygnał do niepokoju, głębsza analiza fundamentów sugeruje, że mamy do czynienia jedynie z techniczną korektą w drodze po nowe szczyty – mówi Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Banki centralne nadal kupują złoto
Według raportu Banku Światowego Commodity Markets Outlook ceny energii mogą wzrosnąć w 2026 r. o 24 proc. To właśnie inflacja i wysokie ceny energii są obecnie jednym z głównych czynników wpływających na rynek złota.
Wyższa inflacja zwiększa prawdopodobieństwo utrzymywania wysokich stóp procentowych przez banki centralne, co wzmacnia dolara i wywiera presję na ceny kruszców. Ale mimo presji związanej z polityką monetarną popyt na złoto nadal jest wysoki.
– Może to stworzyć paradoksalną sytuację, w której złoto stanie się „ofiarą” własnej natury – wyższa inflacja zmusi banki centralne do utrzymywania wysokich stóp procentowych, co wzmocni dolara i okresowo uderzy w wyceny kruszców – uważa ekspert Goldsaver.
Według przywoływanych danych po raz pierwszy w historii wartość złota w rezerwach banków centralnych przewyższyła wartość amerykańskich obligacji skarbowych. Banki centralne zwiększają zakupy kruszcu w związku z niestabilnością dolara i rosnącym zadłużeniem Stanów Zjednoczonych.
Przykładem może być Bank Centralny Turcji, który w ciągu dwóch tygodni zwiększył swoje zasoby o 36,4 tony.
Rekordowy rok dla metali szlachetnych?
Bank Światowy prognozuje, że średnie ceny metali szlachetnych wzrosną w 2026 r. o 42 proc. rok do roku. Samo złoto ma podrożeć o około 37 proc., głównie dzięki niepewności geopolitycznej i zakupom banków centralnych.
Jednocześnie wydobycie będzie stabilne, a podaż z recyklingu – odpowiadająca za około 30 proc. rynku – może spowolnić. To dodatkowo zwiększa presję na wzrost cen.
Bank Światowy prognozuje korektę w 2027 r.
Najbardziej zaskakującym elementem raportu jest prognoza dotycząca 2027 r. Według Banku Światowego ceny złota mogą spaść o około 9 proc. Powód? Bank argumentuje to słabszym popytem jubilerskim (bo takie wyroby stają się coraz droższe, więc konsumenci nie będą ich kupować) oraz stabilizacją podaży.
Prognoza stoi jednak w sprzeczności z częścią rynkowych oczekiwań. Niektórzy analitycy zakładają dalszy wzrost cen złota nawet do 10 tys. dolarów za uncję do końca dekady.
Jeszcze mocniejsze wzrosty prognozowane są dla srebra. Według Banku Światowego średnia cena srebra w 2026 r. może wynieść 70 dolarów za uncję, co oznaczałoby wzrost o 76 proc. rok do roku.
– Kluczowym czynnikiem, oprócz inwestycji, jest rosnące wykorzystanie srebra i platyny w przemyśle (fotowoltaika, AI), co ma pogłębić niedobór podaży na rynku. To potwierdza tezę o „srebrnym gambicie” Chin, które masowo gromadzą kruszec, dostrzegając jego strategiczne znaczenie – komentuje Michał Tekliński.
Jego zdaniem największym zagrożeniem dla rynku jest inflacja napędzana wzrostem cen energii i towarów. Jednocześnie metale szlachetne nadal są postrzegane jako zabezpieczenie przed niepewnością gospodarczą i geopolityczną.
– W obliczu niedoborów podaży srebra i platyny w przemyśle oraz niesłabnącego popytu inwestycyjnego, złoto pozostaje fundamentem bezpieczeństwa w portfelu na 2026 rok – ocenia Michał Tekliński.
Przeczytaj także:
- Ceny OC mocno zmieniają się w miastach. Najtaniej już nie w Opolu
- Rosną rachunki za prąd, ale firmy nadal nie kontrolują zużycia energii
- PMI niby rośnie, ale przedsiębiorcy szykują się na kryzys. Niepokojące sygnały z przemysłu