Nawet 565 tys. Polaków może skorzystać z ulgi podatkowej w rozliczeniu PIT za 2025 rok dzięki wpłatom na IKZE – wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego. To rozwiązanie pozwala jednocześnie obniżyć bieżący podatek i budować kapitał na przyszłą emeryturę.
Jednocześnie w debacie publicznej pojawił się projekt podniesienia drugiego progu podatkowego, który mógłby przynieść ulgę milionom podatników.
Ulga podatkowa wciąż mało popularna
Z dostępnych danych wynika, że zainteresowanie IKZE rośnie, ale nadal jest ograniczone. W rozliczeniu za 2024 rok z tej ulgi skorzystało 303,7 tys. podatników, którzy odliczyli łącznie ponad 2,1 mld zł.
Jednocześnie skala potencjalnych korzyści jest znacznie większa. W ubiegłym roku aż 3,8 mln Polaków musiało dopłacić podatek w łącznej wysokości ok. 4,9 mld zł. W wielu przypadkach część tej kwoty mogłaby zostać w kieszeni podatników, gdyby wcześniej zdecydowali się na wpłaty do IKZE.
IKZE obniża podatek i buduje oszczędności
– Rozliczenie PIT dla wielu osób kończy się koniecznością dopłaty, często niemałej kwoty. Tymczasem regularne wpłaty na IKZE nie tylko pomagają budować własny kapitał emerytalny, ale również realnie obniżają podatek dochodowy – zamiast dopłaty możemy nawet uzyskać zwrot podatku – mówi Anna Bąkała z zarządu TFI Allianz Polska.
Ekspertka zwraca uwagę, że wielu podatników podejmuje decyzję o wpłacie dopiero pod koniec roku, co ogranicza ich możliwości działania.
– Lepiej pomyśleć o założeniu IKZE w pierwszej połowie roku, aby wpłaty rozłożyć w czasie, a przy kolejnym rozliczeniu PIT cieszyć się z ulgi – dodaje.
Limity wpłat w 2026 roku
Z IKZE mogą korzystać zarówno osoby zatrudnione na etacie, jak i przedsiębiorcy. Wysokość możliwych do odliczenia wpłat zależy od formy zatrudnienia.
W 2026 roku limit wynosi:
- 11 304 zł dla osób na umowie o pracę,
- 16 956 zł dla osób prowadzących działalność gospodarczą.
Wpłat można dokonywać jednorazowo lub w kilku transzach w ciągu roku.
Emerytura pod presją demografii
Rosnące znaczenie IKZE wiąże się z obawami o wysokość przyszłych świadczeń z ZUS. Coraz więcej osób dostrzega potrzebę dodatkowego oszczędzania na emeryturę. A rozliczenie PIT to moment, w którym wielu podatników zaczyna analizować swoją sytuację finansową i szukać sposobów na jej poprawę.
W ramach IKZE można samodzielnie wybierać strategię inwestycyjną lub skorzystać z gotowych rozwiązań oferowanych przez instytucje finansowe.
– Niektóre instytucje finansowe oferują rozwiązania oparte na tzw. cyklu życia. W takim modelu strategia inwestycyjna jest dopasowywana do wieku oszczędzającego – mówi Anna Bąkała. Oznacza to, że na początku inwestowania większy nacisk kładzie się na wzrost kapitału, a z czasem strategia staje się bardziej zachowawcza.
Potencjał wciąż niewykorzystany
Eksperci wskazują, że liczba osób korzystających z IKZE mogłaby być kilkukrotnie wyższa. Barierą jest przede wszystkim brak wiedzy oraz odkładanie decyzji o oszczędzaniu na później. W efekcie wielu podatników traci możliwość obniżenia podatku i jednoczesnego budowania zabezpieczenia finansowego na przyszłość.
Rosnąca liczba użytkowników IKZE pokazuje jednak, że świadomość finansowa stopniowo rośnie. Ale czy równolegle z popularyzacją ulg pojawią się także zmiany systemowe, które obejmą szerszą grupę podatników?
Podniesienie drugiego progu PIT. Kto może zyskać?
Jednym z dyskutowanych pomysłów jest zmiana w konstrukcji podatku dochodowego. Projekt Polski 2050, który trafił do Sejmu, zakłada podniesienie drugiego progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznie.
Oznaczałoby to, że większa część dochodu byłaby opodatkowana stawką 12 proc., a dopiero nadwyżka ponad 140 tys. zł objęta byłaby stawką 32 proc.
Taka zmiana miałaby szczególne znaczenie dla osób rozliczających się według skali podatkowej. To przede wszystkim pracownicy o wyższych dochodach, specjaliści i przedsiębiorcy na skali, którzy dziś często wpadają w wyższy próg nie z powodu skokowego wzrostu dochodów, lecz przez brak waloryzacji progów, które nie nadążają za realnym wzrostem płac.
Szacuje się, że w 2026 roku obecny drugi próg podatkowy może przekroczyć nawet 3 mln osób. W ich przypadku projektowana zmiana oznaczałaby rzeczywiste obniżenie podatku o około 4 tys. zł rocznie.
Proste rozwiązanie, ale kosztowne dla budżetu
Podniesienie drugiego progu podatkowego jest rozwiązaniem prostym konstrukcyjnie. Nie wprowadza nowych ulg ani dodatkowych warunków, a jedynie przesuwa granicę między stawkami podatkowymi.
W praktyce oznacza to, że premie, podwyżki czy awanse nie będą tak szybko powodowały wejścia w wyższy próg podatkowy.
Jednocześnie reforma nie jest neutralna dla finansów publicznych. Szacowany koszt dla budżetu państwa wynosi ok. 9 mld zł rocznie. Bez wskazania źródeł finansowania zmiana może być trudna do wdrożenia w obecnym kształcie.
Polecamy także:
- Blisko połowa Polaków nie złożyła PIT. Zostało kilka dni na rozliczenie
- Pokolenie alfa niebawem stanie na rynku pracy. Co to oznacza dla firm?
- Założenia kontra rzeczywistość. Przedstawiciele energetyki wiatrowej: farmy nie powstaną na czas
- Młodzi Polacy mniej stresują się pieniędzmi niż rówieśnicy z Zachodu