Refundacja leku nie zawsze daje pacjentowi możliwość szybkiego rozpoczęcia terapii. Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) alarmuje, że chorzy leczeni w programach lekowych mogą czekać na terapię przez wiele miesięcy, mimo że spełniają kryteria kwalifikacji, a lek znajduje się na liście refundacyjnej.
Problem dotyczy szczególnie osób z chorobami przewlekłymi i rzadkimi. FPP zwróciła się do Departamentu Równego Traktowania Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o analizę przepisów. Argumentuje, że obecny system może sprawiać, że dostęp do leczenia jest nierówny.
Refundowane leki dostępne w aptekach, terapie realizowane w programach lekowych oraz leki z katalogu chemioterapii należą do świadczeń gwarantowanych finansowanych ze środków publicznych. Sam status świadczenia gwarantowanego nie sprawia jednak, że każdy pacjent uzyskuje do niego dostęp w podobnym czasie.
Osoba realizująca receptę na lek refundowany w aptece może co do zasady rozpocząć terapię po otrzymaniu recepty. Inaczej wygląda sytuacja części chorych kwalifikujących się do programów lekowych. Tutaj dostęp do leczenia może zależeć od finansów szpitala i jego umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Lek jest na liście, ale na terapię trzeba czekać
Według FPP samo wpisanie terapii na listę refundacyjną nie zawsze wystarcza, aby pacjent mógł od razu rozpocząć leczenie. W przypadku programów lekowych znaczenie ma m.in. wartość kontraktu zawartego między szpitalem a NFZ oraz pewność, że placówka otrzyma pieniądze za świadczenia wykonane ponad uzgodniony limit.
W efekcie chory może spełniać wszystkie kryteria kwalifikacji do programu i mieć wskazanie do refundowanej terapii, a mimo tego czekać na jej rozpoczęcie.
FPP ocenia, że problem szczególnie mocno dotyka pacjentów z chorobami przewlekłymi i rzadkimi. Opóźnienie leczenia może w ich przypadku prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Chodzi tu m.in. o stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów oraz choroby rzadkie.
Onkologia ma inny sposób finansowania
Federacja zwraca uwagę również na różnice między programami leczenia. Inaczej finansowane są świadczenia dla pacjentów onkologicznych, a inaczej część terapii stosowanych przy pozostałych poważnych chorobach.
Pacjenci onkologiczni powinni mieć zapewnione finansowanie diagnostyki i leczenia bez limitów i bez oczekiwania wynikającego z ograniczeń finansowych. Świadczenia wykonane ponad zakontraktowany poziom, czyli tzw. nadwykonania, są w tej grupie rozliczane przez NFZ w pierwszej kolejności.
Innego mechanizmu doświadczają osoby z częścią chorób przewlekłych i rzadkich. Możliwość rozpoczęcia terapii może zależeć od tego, ile pieniędzy szpital ma zapisanych w umowie z Funduszem oraz czy otrzyma zapłatę za świadczenia przekraczające tę wartość.
Dlatego, zdaniem FPP, dwóch pacjentów korzystających ze świadczeń formalnie gwarantowanych może mieć zupełnie inną możliwość rozpoczęcia leczenia – wyłącznie ze względu na rodzaj choroby i sposób finansowania leczenia.
FPP pyta o konstytucyjną zasadę równości
Taki mechanizm może budzić wątpliwości z perspektywy konstytucyjnej zasady równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Według organizacji leczenie osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji zdrowotnej powinno być finansowane bez limitów niezależnie od rozpoznania i kategorii refundacyjnej terapii.
FPP nie kwestionuje przy tym zwiększania liczby refundowanych nowoczesnych leków. Problem widzi w kolejnym etapie – między formalną decyzją o refundacji a faktycznym podaniem terapii choremu.
– W ostatnich latach Ministerstwo Zdrowia podjęło wiele działań zwiększających dostęp pacjentów do nowoczesnych terapii. Możemy śmiało mówić o przełomie w kontekście refundacji innowacyjnych cząsteczek. Uważamy jednak, że równie ważne jest zapewnienie, aby decyzje refundacyjne przekładały się na rzeczywistą i możliwie równą dostępność leczenia dla wszystkich pacjentów, niezależnie od rodzaju choroby czy kategorii refundacyjnej terapii – komentuje Federacja Przedsiębiorców Polskich.
Refundacja na papierze nie zawsze oznacza leczenie od razu
Spór dotyczy więc samego znaczenia określenia „świadczenie gwarantowane”. Z punktu widzenia pacjenta liczy się i formalne prawo do finansowanej terapii, i moment, w którym może ją rzeczywiście rozpocząć. Jeżeli ograniczenia finansowe powodują wielomiesięczne oczekiwanie, różnica między dostępnością poszczególnych terapii staje się istotna mimo ich wspólnego statusu w systemie refundacji.
FPP zwróciła się z tego powodu do Departamentu Równego Traktowania KPRM o przeanalizowanie obecnych rozwiązań prawnych. Organizacja chce również rozpoczęcia dyskusji o większej spójności systemu. Postuluje stworzenie takich zasad finansowania, aby pacjenci korzystający ze świadczeń gwarantowanych mieli bardziej równy i przewidywalny dostęp do leczenia.
Przeczytaj także:
- Złoto znów przyciąga kapitał. ETF-y i banki centralne wzmacniają popyt
- Polska chce dłuższej aktywności zawodowej, ale bez zdrowia pracowników ten plan się nie zepnie
- Dla osób z niepełnosprawnościami zostaje dom rodzinny albo DPS. Mieszkań wspomaganych jest za mało