Eksport jest wciąż istotną dźwignią polskiej gospodarki, ale za jego wzrost odpowiadają w dużym stopniu koncerny zagraniczne, które działają w kraju. Jak możemy utrzymać się na dotychczasowej ścieżce ekspansji?

W obliczu narastających wyzwań strukturalnych i geopolitycznych, utrzymanie dotychczasowego tempa ekspansji wymagać będzie wzmożonego, wspólnego wysiłku firm, państwa oraz sektora finansowego – wynika z raportu zaprezentowanego przez Bank Pekao podczas konferencji CEO Summit. Jest to coroczne spotkanie globalnych liderów biznesu, międzynarodowych inwestorów oraz przedstawicieli rządów, organizowane przez Pekao i amerykański think-tank Atlantic Council.

Z analiz Banku Pekao S.A. wynika, że eksport wciąż jest dźwignią rozwojową polskiej gospodarki. Sprzedaż eksportowa Polski wzrosła w ostatnich kilkunastu latach niemal czterokrotnie, a pod względem jej relacji do PKB nasz kraj przewyższa inne państwa o podobnym potencjale ludnościowym. Z długoletniego importera netto towarów i usług Polska przeistoczyła się w rosnącego w siłę eksportera netto. Nadwyżka w handlu zagranicznym kształtowała się w ostatnich trzech latach na rekordowych poziomach 7080 mld zł.

– Sukces eksportowy Polski jest dowodem wymiernych przewag konkurencyjnych, które pozwalają na konsekwentny wzrost znaczenia naszej gospodarki na arenie międzynarodowej. W ciągu zaledwie kilkunastu lat relacja polskiego eksportu do PKB zwiększyła się o ponad 20 pkt. proc. do poziomu 55 proc. w 2018 roku. W efekcie, dołączyliśmy do elitarnego grona 25 największych eksporterów globu. Spośród blisko 90 krajów o liczbie ludności przekraczającej 10 mln mieszkańców, silniejszy wzrost odnotował na całym świecie tylko Wietnam – powiedział Michał Krupiński, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A., podczas konferencji CEO Summit.

Za dynamiczny wzrost eksportu odpowiadają w dużym stopniu koncerny zagraniczne, które włączyły Polskę w globalne łańcuchy dostaw. Blisko połowa wartości naszego eksportu została wypracowana przez niecałe 11 tys. firm z kapitałem zagranicznym. Aż dwie trzecie czołówki największych eksporterów w naszym kraju to lokalne spółki-córki największych globalnych koncernów. Jednocześnie 27 proc. łącznej wartości dodanej zawartej w polskim eksporcie wytwarzana jest poza granicami kraju – to więcej nie tylko od średniej dla krajów rozwiniętych, ale też większości gospodarek rozwijających się.

Uwagę zwraca w znacznym stopniu podwykonawczy charakter polskiej produkcji eksportowej, a także jej silne zorientowanie na rynek unijny. Zaledwie jedna piąta sprzedaży zagranicznej trafia na dynamicznie rozwijające się rynki pozaeuropejskie. Przykładowo, do Chin wysyłamy towary o łącznej wartości około 2,5 mld dol., tj. zaledwie 15 proc. tego, co trafia z Polski do stosunkowo niewielkich Czech. Taka orientacja eksportu może być w długiej perspektywie sporym wyzwaniem. Tym bardziej, że Unia Europejska zalicza się obecnie do najsłabiej rozwijających się regionów świata.

Silna pozycja Polski w handlu międzynarodowym wyraźnie kontrastuje z utrzymującym się od lat na relatywnie niskim poziomie zaangażowaniem kapitałowym polskich przedsiębiorstw na rynkach zagranicznych. Skumulowana wartość polskich inwestycji zagranicznych wynosiła na koniec 2018 roku około 29 mld dol., tj. nieznacznie mniej niż firm węgierskich i aż o 18 proc. mniej niż w przypadku firm czeskich. Ograniczona ekspansja wynika z licznych barier – m.in. instytucjonalnych, biznesowych, kapitałowych i informacyjnych, co z kolei skutkuje m.in. niską znajomością polskich marek za granicą i pozycjonowaniem ich w dolnych segmentach cenowych.

– Polska gospodarka powinna przechodzić z fazy stricte eksportowej w ekspansję kapitałową. Umiejętne zaadresowanie kluczowych wyzwań ekspansji może nadać nowy, silny impuls internacjonalizacji rodzimych spółek, które mają realną szansę stać się kreatorami światowych trendów i aktywnymi aktorami na międzynarodowej scenie fuzji i przejęć. Odważniejsze wyjście polskich przedsiębiorstw za granicę mogłoby także stanowić ważny bodziec rozwojowy polskiej gospodarki, która nadal skutecznie umacniałaby swoją pozycję w unijnym i światowym handlu – podkreślił Michał Krupiński.

Twórcy raportu wskazują również, że czynniki, na których opierał się w przeszłości dynamiczny rozwój polskiego eksportu, stopniowo tracą na sile. Proces ten może w kolejnych latach znacząco przyspieszyć w obliczu niekorzystnych trendów demograficznych, presji na wzrost kosztów energii, czwartej rewolucji przemysłowej (skutkującej automatyzacją i digitalizacją procesów produkcyjnych), czy perspektywy ograniczenia funduszy unijnych. Mimo to za cel należy obrać utrzymanie dynamiki sprzedaży zagranicznej na poziomie powyżej 5 proc. rocznie. Aby osiągnąć ten zamiar, niezbędne jest umiejętne połączenie wysiłków spółek, państwa i sektora finansowego na rzecz dalszego wzmacniania konkurencyjności międzynarodowej.

>>> Polecamy: Dlaczego niski poziom wody w Renie oznacza gigantyczne straty firm, niższe PKB Niemiec i problem dla całej Europy