60 proc. polskich startupów nie ma obecnie żadnego zagranicznego klienta, a aż 11 proc. przedsiębiorców, których firmy przynoszą półroczne przychody na poziomie od 10 do 50 tys. złotych jest bardzo zadowolonych z osiąganych wyników finansowych – to niektóre z wniosków płynących z raportu Fundacji Startup Poland pt. „The Polish Tech Scene. 5 years”.

Niepokojące mogą się wydawać przede wszystkim dane dotyczące liczby zagranicznych klientów – aktywność na rynkach poza Polską deklaruje obecnie jedynie 39 proc. polskich startupów. To wynik gorszy o 7 punktów procentowych niż przed rokiem i aż o 18 pp. niższy niż 5 lat temu.

Tymczasem aby liczyć na realne zyski i prawdziwy wzrost, przedsiębiorcy muszą osiągać sukcesy w skali międzynarodowej, a nie tylko krajowej – nawet jeśli rynek polski na pozór wydaje się być całkiem duży.

Bez ekspansji zagranicznej przedsiębiorcom nie uda się zbudować firmy, która zasłuży na miano „jednorożca” (z ang. „unicorn” – startup, którego wycena przekracza 1 mld dolarów).

„Z jednej strony przedsiębiorcy konsekwentnie deklarują chęć podbijania rynków międzynarodowych – 75 proc. przedsiębiorców chce działać na rynkach zagranicznych – a z drugiej strony spada faktyczny odsetek firm, które na te rynki wchodzą. Obecnie 60 proc. przedsiębiorców nie ma żadnego zagranicznego klienta” – mówi w rozmowie z 300Gospodarką prezes Fundacji Startup Poland Julia Krzysztofiak-Szopa.

„Nawet jeśli każdy Polak – włącznie z dziećmi – kupiłby produkt lub usługę danej firmy za złotówkę, to przychody nadal wynosiłyby tylko 38 mln zł i byłby to przychód maksymalny. To nie jest dużo” – dodaje.

Prezes Fundacji Startup Poland podkreśla także, że globalnymi „jednorożcami” stają się przede wszystkim firmy działające w formule B2C (z ang. „business-to-customer”, czyli oferujące swoje usługi i produkty klientom indywidualnym, a nie innym przedsiębiorstwom) – takie jak Tencent, Alibaba czy Uber. Tym bardziej zatem polski rynek wydaje się być za mały do zapewnienia spektakularnej ekspansji.

Polski konsument jest też zbyt mało zamożny – wydawanie np. 40 zł miesięcznie na jakąś usługę to wciąż znaczący wydatek dla przeciętnego obywatela Polski.

Z czego jednak wynika brak zainteresowania działalnością poza Polską? Zdaniem Julii Krzysztofiak-Szopy przyczyną jest brak kompetencji w rozwijaniu biznesu w skali międzynarodowej.

Startup jako styl życia

Inną ciekawą kwestią poruszoną w raporcie Fundacji Startup Poland wydaje się być poziom zadowolenia polskich przedsiębiorców z osiąganych przychodów – co dziesiąta osoba spośród tych, których firmy osiągają przychody w zakresie od 10 do 50 tys. złotych w skali sześciu miesięcy deklaruje bardzo duże zadowolenie z osiąganych wyników finansowych.

Co więcej, poziom zadowolenia z przychodów osiąganych przez firmę jest podobny wśród przedsiębiorców, których startupy zarabiają od 50 do 100 tys. zł w pół roku (15 proc.), jak i tych, których firmy zarabiają od 100 do 200 tys. zł (13 proc.) czy od 200 do 500 tys. zł (16 proc.), a nawet tych, których przedsiębiorstwa osiągają półroczne przychody na poziomie od 500 tys. do 1 mln zł (14 proc.).

 

Dlaczego zatem polscy przedsiębiorcy, których startupy zarabiają stosunkowo małe pieniądze, są niemal tak samo zadowoleni z poziomu przychodów, jak ci, których firmy osiągają przychody nawet do 20 razy większe?

„Powszechne w Polsce jest robienie biznesu lifestyle’owego – zapewniającego stałe wynagrodzenie na rozsądnym poziomie i ciekawy styl życia. Taki biznes nie potrzebuje ani dużego kapitału, ani internacjonalizacji” – wyjaśnia Julia Krzysztofiak-Szopa.

Należy jednak podkreślić, że nie wszystkie polskie startupy traktują swoją działalność po prostu jak styl życia – raport Startup Poland podkreśla choćby dobre wyniki grupy 130 firm, które które mają mniej niż 5 lat, zarabiają minimum 125 tys. euro miesięcznie i w ciągu ostatniego pół roku rosły z miesiąca na miesiąc o co najmniej 7 proc.

Zdaniem Julii Krzystofiak-Szopy firmy te mają szansę potroić swoją wartość w przeciągu roku.

Łatwe granty

Z jednej strony polscy przedsiębiorcy są usatysfakcjonowani stosunkowo niskimi przychodami startupów, ale z drugiej niemal na wyciągnięcie ręki mają łatwy do zdobycia kapitał na swoją działalność – publiczne granty.

Z danych Fundacji Startup Poland wynika, że statystycznie dwóm na trzech przedsiębiorców, którzy zdecydowali się aplikować o grant publicznej instytucji, udało się go otrzymać.

Dla porównania, zaledwie jeden na czterech przedsiębiorców zgłaszających się do funduszu VC otrzymuje „term sheet” (warunki umowy inwestycyjnej) – a to nie znaczy jeszcze, że dostał finansowanie.

Należy jednak pamiętać, że fundusze VC przyznają przedsiębiorcom znacznie większe pieniądze niż instytucje grantowe.

„Pytanie, czy celem dystrybucji grantów jest wpompowanie środków w biznesy i pomysły młodych ludzi, czy napędzanie tworzenia dużych polskich firm, które mogłyby się stać lokomotywami marketingu polskiej myśli technologicznej na świecie. Jeśli to drugie, to takie rozdrobnienie środków temu nie służy” – mówi Julia Krzysztofiak-Szopa.

Polskie startupy generalnie mają się jednak coraz lepiej – w Europie Środkowo-Wschodniej jesteśmy liderami, nawet biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w regionie największym krajem. Z raportu Startup Poland wynika także, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba startupów technologicznych działających w Polsce uległa podwojeniu.

„Priorytetem jest utrzymanie stabilnego tempa wzrostu – nawet nie dużego. Jeżeli koniunktura się nie załamie, a działania rządu nie będą w żaden sposób odstraszały inwestorów od działania w tej sferze, to w przyszłości powinniśmy się doczekać pierwszych jednorożców” – uważa Julia Krzysztofiak-Szopa.

Czytaj także:

>> Lidya – startup z Nigerii, który chce za pomocą algorytmu pożyczyć polskim firmom 1 mld euro

>> Ukraińcy wysłali 3,6 mld dol. z Polski do ojczyzny w zeszłym roku. Startup PayUkraine chce na tym zbudować biznes