We Włoszech można chyba już ogłosić żałobę narodową. Piekło to już z pewnością zamarzło, bo wszystkie diabły są w Luksemburgu: ocet z Niemiec może być sprzedawany jako „Balsamico”! 

Orzeczenie to zostało wydane w środę przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – pisze Süddeutsche Zeitung.

W orzeczeniu chodzi o prestiż i pieniądze – pisze Süddeutsche Zeitung. Tłem jest spór pomiędzy włoskimi producentami a firmą Belema z Kehl w Badenii-Wirtembergii: sprzedaje ona swoje produkty octowe w Niemczech od lat pod nazwami „Balsamico” i „Deutscher Balsamico”, które są również na półkach dużej sieci supermarketów Edeka.

Włoskie konsorcjum producentów było wyrokiem podirytowane. No cóż, włoskie jedzenie to nie jest temat do dyskusji z Włochami.

W Unii Europejskiej istnieje chronione oznaczenie geograficzne „Aceto Balsamico di Modena”. Takie chronione oznaczenia żywności mają na celu ochronę regionalnych specjalności w Europie przed imitacją. Szczególnie wiele takich produktów jest we Włoszech (życie jest niezwykle przewidywalne).

Producenci włoscy pozwali niemieckiego producenta octu, uzasadniając, że nazywając swoje produkty „Balsamico”, narusza chronione oznaczenie pochodzenia. Sąd jednak zdecydował, że poszczególne elementy tych oznaczeń nie są chronione.

Oznacza to, że „Aceto Balsamico di Modena” może być stosowany wyłącznie przez producentów z regionu, ale już „Aceto”, „Balsamico” i „Aceto Balsamico” mogą być stosowane przez wszystkich producentów.

A co jeśli nazwać ocet „di Modena”?

Ta informacja pojawiła się dziś rano w skrzynkach odbiorczych subskrybentów naszego codziennego newslettera 300SEKUND. Jeśli chcesz się na niego zapisać, kliknij tutaj.

>>> Czytaj też: Czym upijał się Da Vinci? Teraz możecie to sprawdzić