Naszym celem jest oferowanie w naszych restauracjach wołowiny, która będzie produkowana w zrównoważony sposób. Ale jesteśmy tak zintegrowanym mechanizmem, że musimy działać wszędzie, gdzie to jest możliwe, aby uzyskać spójny efekt – mówi w wywiadzie Anna Borys-Karwacka, dyrektorka ds. korporacyjnych w McDonald’s Polska. 

Barbara Rogala, 300Gospodarka: McDonald’s w zeszłym tygodniu wprowadził kilka nowości, które mają sprawić, że będzie bardziej ekologiczny. Co dokładnie zmieniło się w restauracjach w Polsce?

Anna Borys-Karwacka, dyrektorka ds. korporacyjnych w McDonald’s Polska: To dopiero początek procesu, który będzie dla McDonald’s rewolucyjny i wiąże się z przebudowaniem pewnej części łańcucha dostaw – tej związanej z opakowaniami. W zeszłym tygodniu ogłosiliśmy pierwszy symboliczny, ale też znaczący krok w tym kierunku. To wymiana słomek z plastikowych na papierowe – a właściwie zakończenie procesu, bo one już od pewnego czasu są dostępne. Od tygodnia są we wszystkich restauracjach. 

Wraz z tym ruchem rozpoczęliśmy komunikację do naszych klientów, bo każda zmiana, która wiąże się z doświadczeniem naszych gości w restauracji wymaga wytłumaczenia po to, aby została przez nich zaakceptowana. Chodzi o to, żeby te rozwiązania ekologiczne nie tylko wprowadzać, ale też robić to w taki sposób, żeby były doceniane, akceptowane i rozumiane przez gości. 

O jakich ekologicznych rozwiązaniach oprócz słomek mówimy? 

Słomka to jeden element. Drugi to opakowania do lodów McFlurry – to są opakowania papierowe, które dotąd miały dużą plastikową przykrywkę. Zmieniamy je – zaprojektowaliśmy je na nowo w taki sposób, żeby nadal spełniały swoją funkcję, ale żeby nie zawierały plastiku i stały się opakowaniem jednomateriałowym. Są jeszcze patyczki do balonów – może mniej istotne, bo to nie opakowanie, ale nowe patyczki będą z papieru. To są trzy rzeczy na początek.

Dlaczego McDonald’s dąży do wyeliminowania plastiku?

W naszej globalnej strategii z 2018 roku zobowiązaliśmy się, że do 2025 roku wszystkie opakowania McDonald’s będą pochodziły z recyklingu i źródeł odnawialnych bądź certyfikowanych produkcji i że wszystkie opakowania będziemy poddawać recyklingowi. 

Drugie zobowiązanie strategii dotyczy emisji gazów cieplarnianych. Ogłosiliśmy, że zredukujemy nasze emisje o 36 proc. z restauracji i biur oraz o 31 proc. w całym łańcuchu dostaw. To oznacza szerszy wpływ – bo obejmuje nie tylko system McDonald’s, ale też naszych dostawców na całym świecie, na wszystkich prawie 120 rynkach, na których działamy. Jest to dla nas wielka operacja, bo rynki są bardzo zróżnicowane zarówno pod względem infrastruktury prawnej, ale też infrastruktury do recyklingu czy świadomości społecznej. 

W 2018 roku rozpoczęliśmy rozmowy z naszymi dostawcami na temat inwestycji w nowe technologie, a ten proces finalizujemy dzisiaj wprowadzeniem trzeciej generacji słomek, która najlepiej z dotychczasowych rozwiązań spełnia oczekiwania klientów, ma wszystkie atesty jest produkowana z certyfikowanych materiałów, i ma mniejszy niż wcześniej ślad węglowy.

Czy tego właśnie oczekują polscy klienci McDonald’s? 

Widzimy, że rośnie świadomość społeczna tematów związanych ze środowiskiem i zmieniają się oczekiwania klientów. Natomiast jak nasi goście zareagują na nowe słomki i to doświadczenie  – zobaczymy. Przewagą tej słomki jest to, że jest najlepsza pod kątem doświadczenia, które ma konsument – przez 5,5 godziny może być w wodzie i nie przesiąka. Chcemy zadbać o to, by nasi goście mieli pozytywne doświadczenie z ekologicznym rozwiązaniem. 

Jak wygląda rezygnacja z plastikowych opakowań od kuchni? 

Zmiany te są naprawdę złożonym procesem w każdym przypadku. Bywa tak, że po prostu wymieniamy materiał na inny, który jest dostępny na rynku. Mamy też takie sytuacje, kiedy materiał jest dostępny na rynku – tak jak papier – ale musimy udoskonalić technologię – dla nas to oznacza inwestycję w jej rozwój – i tak jest w przypadku słomki, bo wprowadzamy najnowocześniejszą słomkę papierową na rynku. Trzeci wariant mamy wtedy, kiedy nie ma alternatyw, które można byłoby zastosować w dużej skali – tak jest w przypadku kubków papierowych, gdzie potrzebny jest po prostu proces innowacji. Bardzo ważnym czynnikiem w podejmowanych przez nas działaniach jest skala naszego biznesu. Dzięki temu, zmieniając opakowanie rzeczywiście wywieramy wpływ. Z drugiej strony zmiana wymaga  bardzo złożonych działań i często dużych inwestycji po stronie naszych dostawców.

Co w całej działalności McDonald’s w Polsce jest źródłem największego śladu węglowego i zanieczyszczeń? Czy rzeczywiście są to opakowania? Czy to właśnie biura i restauracje muszą przejść najpilniejsze zmiany?

Jesteśmy tak zintegrowanym mechanizmem, że musimy działać wszędzie, gdzie to jest możliwe, aby uzyskać spójny efekt.

Najwyższy potencjał obniżenia śladu węglowego w McDonald’s w Polsce jest związany z przechodzeniem na certyfikowaną energię ze źródeł odnawialnych. W tej chwili 70 proc. naszych restauracji w Polsce korzysta wyłącznie z zielonej energii. Naszym celem jest 100 proc.

Powiedziała Pani, że chcecie zredukować 31 proc. emisji w całym łańcuchu dostaw do 2030 roku… czyli tu chodzi o to, co dzieje się także poza restauracjami?

Dla restauracji i biur mamy wyższy cel –  36 proc., a dla łańcucha dostaw, czyli dostawców – 31 proc. Pracujemy z naszymi dostawcami nad rozwiązaniami, które obniżą ich ślad węglowy.

Niektórzy mogą uznać takie podejście do tematu ekologii za formę greenwashingu. Jak McDonald’s odpiera te zarzuty?

Greenwashing, jak rozumiem, to działanie, które nie ma realnego wpływu na środowisko, a jedynie ma mieć efekt wizerunkowy…

Tak, ale może być też skupianiem uwagi na rzeczach mniej istotnych, by odwrócić uwagę od innych nieekologicznych praktyk o większym znaczeniu.

Ocenę naszych działań zostawiamy oczywiście naszym gościom. Jednak z mojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że zmiany, które wprowadzamy są głębokie i mocno ingerujące w nasz biznes, a także kosztowne – ponieważ technologie przyjazne dla środowiska, które wprowadzamy, są po prostu droższe. Wydaje mi się, że jak dotąd znacznie więcej robimy w obszarze realnej przebudowy biznesu niż w komunikacji na ten temat. A to też musimy robić, bo chcemy, żeby nasi goście rozumieli, co robimy i w jakim celu, żeby chcieli korzystać z rozwiązań, które proponujemy. Zmiana wymaga zawsze czasu na adaptację. 

Podam przykład koszy – w większości naszych restauracji mamy kosze do segregacji śmieci. W momencie, gdy je wprowadzaliśmy, spotykaliśmy się z komentarzami, że wywołujemy dyskomfort u gości, bo łatwiej jest wrzucić wszystko do jednego kosza niż zastanawiać się co wrzucić do którego śmietnika. Ale nasi goście zaakceptowali to rozwiązanie – teraz sortują i to prawidłowo. 

Zapytam więc wprost: produkcja czerwonego mięsa jest istotnym globalnie emitentem gazów cieplarnianych i nie tylko – wiąże się również na przykład z ogromnym zużyciem wody.Czy McDonald’s ma w planach redukcję lub zastąpienie wołowiny innym, mniej szkodliwymi dla środowiska, składnikiem? 

Oczywiście dostrzegamy istotność emisji gazów cieplarnianych związaną z hodowlą zwierząt, kwestie zapewnienia dobrostanu zwierząt czy też kwestie związane z odpowiedzialnym wykorzystaniem antybiotyków w hodowli. Naszym celem jest oferowanie w naszych restauracjach wołowiny, która będzie produkowana w zrównoważony sposób – czyli według bardzo ostrych kryteriów dotyczących między innymi tych trzech obszarów. Do końca ubiegłego roku przeprowadziliśmy w Polsce audyt pod tym kątem w dziewięciu tysiącach gospodarstw, z którymi współpracuje nasz dostawca. W tym roku to będzie 17 tysięcy gospodarstw. 

Jakie inne plany w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu ma McDonalds?

Mamy ambicję jak najszybszego wdrożenia rozwiązań wymaganych przez tzw. dyrektywę plastikową i wszelkich regulacji związanych z ochroną środowiska. Chcemy w tej sferze robić dużo, ale też dobrze – w taki sposób, który rzeczywiście służy środowisku i jest długofalowy.

Działamy w obszarze poszukiwania nowych technologii ekologicznych, analizowania ich, badania rynku pod kątem różnego rodzaju rozwiązań. To są procesy złożone i długotrwałe, ale mamy przekonanie, że jesteśmy firmą, która ma bardzo duży wpływ na to, jakie rozwiązania są dostępne na rynku i na to, ile one kosztują.

Czy pani osobiście boi się kryzysu klimatycznego?

Dostrzegam to ogromne wyzwanie, ale jestem przekonana, że jeżeli trzy elementy zadziałają razem, to znaczy: regulator, liderzy rynku, którzy mogą przyspieszyć pewne przemiany, oraz konsumenci, którzy będą tego oczekiwać od firm, od których kupują, to jest szansa na realną, pozytywną zmianę. 

Wywiad powstał w ramach Tygodnika Klimatycznego 300KLIMAT. Na nasz nowy cotygodniowy newsletter, któremu partneruje IMPACT, możesz zapisać się tutaj.