Według danych opublikowanych przez Narodowy Bank Polski w IV kwartale 2018 roku wartość transakcji dokonywanych przy pomocy kart płatniczych przekroczyła wartość gotówki wypłaconej z bankomatów. Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy w historii.

Co więcej, ostatnie trzy miesiące zeszłego roku okazały się rekordowe również pod innym względem – po raz pierwszy za zakupy towarów i usług w internecie Polacy częściej płacili przy pomocy systemu BLIK niż karty bankowej.

Według ekspertów te dwa wydarzenia zbiegły się w czasie nieprzypadkowo: Polacy coraz chętniej sięgają po nowe technologie podczas płacenia, a kolejne banki i firmy technologiczne oferują coraz więcej takich usług.

Polski rynek w dobrej kondycji

Zdaniem Edyty Tararuj, dyrektor Biura Rozwoju Produktu w PKO Banku Polskim, rynek płatności bezgotówkowych notuje w Polsce zauważalne wzrosty w kolejnych latach. Jest on wyraźny również wśród klientów tego banku.

W opinii ekspertki PKO BP taki stan rzeczy jest efektem zmian w mentalności i wymaganiach klientów, jak również zmian technologicznych. Polacy oczekują bowiem przede wszystkim szybkości i wygody dokonywania transakcji.

Swój wkład w popularyzację tej formy regulacji opłat ma Fundacja Polska Bezgotówkowa. Od początku 2018 roku za jej pośrednictwem zainstalowano już 150 tys. terminali płatniczych w całym kraju.

Ponadto, duży wpływ na rozpowszechnienie tego rodzaju metod płatności ma rosnący rynek e-commerce, czyli handlu prowadzonego w internecie. Tutaj największe triumfy święci wspomniany system BLIK.

Płatności zbliżeniowe – polska domena

Na tle rynku globalnego Polska wyróżnia się przed wszystkim w dziedzinie płatności zbliżeniowych. Zgodnie z danymi NBP w trzecim kwartale 2018 roku 82,8 proc. wszystkich kart płatniczych miała już umożliwiać płacenie w taki sposób.

Dodatkowo, płatności te odpowiedzialne były za 75,7 proc. liczby i 60,4 proc. wartości wszystkich transakcji bezgotówkowych.

Co ciekawe, według polskiego banku centralnego na przełomie grudnia 2018 i stycznia 2019 zaledwie 84 na 786 tys. polskich terminali (0,001 proc.) nie akceptowało płatności zbliżeniowych.

Jeżeli tylko te 84 urządzenia znikną lub zostaną wymienione na takie oferujące wspomnianą usługę, Polska zostanie pierwszym na świecie państwem, w którym nie będzie już ani jednego „niezbliżeniowego” terminala.

Dodatkowo, statystyki systemu płatniczego Visa wskazują, że Polska jest już pierwszym krajem, w którym osiągnięto 100 proc. akceptacji dla transakcji zbliżeniowych wszędzie tam, gdzie akceptowane są płatności w tym systemie.

Z kolei dane Mastercard, innego międzynarodowego systemu kart płatniczych, z sierpnia 2018 roku, wskazują, że zbliżeniowo realizowanych jest aż 85 proc. transakcji dokonywanych przy pomocy kart tej firmy w Polsce. To plasuje nasz kraj na drugim miejscu w Europie pod tym względem (za Czechami, gdzie odsetek ten wynosi 93 proc.) i znacznie powyżej europejskiej średniej wynoszącej 48 proc.

Znamienne, że w pierwszej dziesiątce w Europie znajdują się, poza siódmą Grecją, wyłącznie państwa byłego tzw. bloku wschodniego.

Co nas czeka i co z bezpieczeństwem?

Właśnie popularyzacja płatności zbliżeniowych może być głównym motorem dla dalszego rozwoju technologii płatności bezgotówkowych.

W opinii Adriana Kurowskiego, dyrektora Visa w Polsce, wprowadzenie tej metody dokonywania płatności utorowało drogę płatnościom mobilnym, jak Apple Pay, Google Pay, Garmin Pay czy FitBit Pay. Zdecydowana większość z nich opiera się właśnie na zasadzie płatności zbliżeniowych.

Z raportu Visa Digital Payments 2017 wynika z kolei, że niemal 90 proc. polskich konsumentów spośród tych, którzy dokonali płatności zbliżeniowej, sądzi, że do 2020 r. będzie płacić smartfonem – to kolejny dowód na otwartość polskiego społeczeństwa na innowacje.

Do tego dochodzą możliwości korzystania z rozwiązań takich jak opłaty przy pomocy innych urządzeń np. zegarków czy opasek.

Wraz z wprowadzaniem rozwiązań w zakresie smart cities/mobility-as-a-service, w nadchodzących latach Adrian Kurowski oczekuje też dalszego rozwoju płatności cyfrowych w transporcie miejskim (co już możemy zauważyć w Warszawie) oraz strefach parkowania. Spodziewany jest także dalszy, dynamiczny rozwój m-commerce i e-commerce.

Według eksperta Visa, konsumenci nie będą z kolei musieli martwić się o bezpieczeństwo płatności przy pomocy smartfonów czy zegarków – dzięki technologii tokenizacji, która zastępuje wrażliwe dane karty płatniczej losowo wygenerowaną liczbą, tzw. tokenem.

Jest on przypisany do urządzenia, konkretnego detalisty czy kategorii transakcji. „Stokenizowane” dane nie mogą zostać skojarzone z danymi karty i jej posiadacza, przez co zaszyfrowane informacje mogą być bezpiecznie przechowywane przez sprzedawców internetowych lub zapisane na urządzeniu mobilnym.

Czy więc gotówkę czeka koniec?

Zdaniem Adriana Kurowskiego, przewidywana jest dalsza popularyzacja szybkich, wygodnych i bezpiecznych płatności cyfrowych, jednak nie spodziewa się on jej całkowitego zaniku.

Podobna jest opinia Edyty Tararuj z PKO Banku Polskiego – jej zdaniem udział transakcji bezgotówkowych na rynku będzie systematycznie rósł, ale najprawdopodobniej nigdy nie wyprą one całkowicie gotówki z rynku. Nie zniknie bowiem potrzeba dokonywania drobnych płatności w miejscach, gdzie gotówką płaci się zwyczajowo, jak np. na targach z żywnością – choć i tam można czasem spotkać już terminal.

Niemniej jednak można oczekiwać, że w przyszłości rynek płatności bezgotówkowych będzie wiódł prym – pytanie więc, kto na tym będzie korzystał w największym stopniu.

Stare kontra nowe

Oprócz tradycyjnych graczy rynkowych – banków, czy systemów kart płatniczych – istotną rolę odegrają firmy technologiczne, zarówno nowe jak i takie o ustalonej renomie, które już teraz chętnie włączają do swoich ofert usługi finansowe. Pomimo rosnącego zapotrzebowania na takie usługi, miejsca na kolejnych uczestników rynku będzie coraz mniej, a apetyty dotychczasowych będą rosły.

Trudno przewidzieć jak więc będą zachowywać się zazwyczaj bogaci i konserwatywni gracze – np. banki – w starciu z mniejszymi, elastycznymi i innowacyjnymi firmami działającymi głównie za pośrednictwem internetu i aplikacji.

Edyta Tararuj z PKO BP podkreśla, że najkorzystniejszą drogą dla wszystkich jest współpraca, bo prowadzić będzie do maksymalizacji zadowolenia klientów i wprowadzania dla nich innowacyjnych rozwiązań. Jako przykład działań mających na celu zbliżenie sektora bankowego i fintechów podaje inicjatywę Let’s Fintech with PKO Bank Polski, w ramach której największy polski bank poszukuje najciekawszych na rynku rozwiązań fintechowych, które następnie wdraża we współpracy ze startupami dla swoich klientów.

Podobnego zdania jest ekspert Visa – uważa on, że pomiędzy jego firmą i fintechami jest dużo wspólnych obszarów. Dowodem na to jest współpraca, którą system Visa podjął już z takimi partnerami jak Google, Apple, Facebook, PayPal, czy Square, w który system płatności zainwestował już kapitał.

Jak uregulować rynek?

Edyta Tararuj przyznaje, że brak rozległych uregulowań prawnych, obowiązujących banki znacząco ułatwia fintechom wejście i rozwój na rynku.

To może częściowo ulec zmianie już wkrótce – wraz z wejściem w życie we wrześniu unijnej dyrektywy PSD2. Jak tłumaczy Kurowski, głównymi założeniami, na których opiera się koncepcja tej regulacji, są: zwiększenie ochrony konsumentów, promocja innowacyjnych rozwiązań płatniczych i dalszy rozwój środków bezpieczeństwa transakcji.

Dyrektywa PSD2 wprowadza obowiązek silnego uwierzytelniania klienta (ang. Strong Customer Authentication), czyli rozwiązania opartego o zastosowanie co najmniej dwóch elementów uwierzytelniających (wiedza/posiadanie/cecha), zapewniających należyte bezpieczeństwo transakcji.

Jednakże przy transakcjach o niskim ryzyku, przy spełnieniu określonych kryteriów, dodatkowe środki bezpieczeństwa często nie będą wymagane.