Do 30 czerwca 2026 roku hotele, pensjonaty i lokale na wynajem krótkoterminowy muszą zostać wyposażone w autonomiczne czujki dymu i tlenku węgla. Termin przypada na wakacyjny szczyt, gdy obiekty noclegowe pracują pod dużym obciążeniem. A samo zamontowanie urządzeń nie zamyka tematu, bo właściciel lub zarządca musi jeszcze pilnować ich sprawności, dokumentacji i regularnych kontroli.
Nowe obowiązki wynikają z nowelizacji rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 21 listopada 2024 roku. Zmiany dotyczą nie tylko branży hotelarskiej. Od 1 stycznia 2026 roku część obiektów handlowych, produkcyjnych i magazynowych musi też oznakować miejsca, w których ściany oddzielenia przeciwpożarowego łączą się ze ścianą zewnętrzną i dachem.
Ściana oddzielenia przeciwpożarowego to element budynku, który ma spowolnić rozprzestrzenianie się ognia między strefami. W dużym magazynie, centrum handlowym albo zakładzie produkcyjnym takie oznaczenia pomagają służbom ratunkowym, ale też ekipom technicznym, które prowadzą przebudowy i prace serwisowe.
Pożar to także problem biznesowy
Bezpieczeństwo przeciwpożarowe dawno wyszło poza prostą kontrolę zgodności z przepisami. W dużym obiekcie pożar to zagrożenie dla ludzi, mienia, ciągłości pracy i ubezpieczenia.
Skala ryzyka jest duża. Według danych Państwowej Straży Pożarnej w samym województwie mazowieckim strażacy odnotowali w 2025 roku ponad 70 tys. interwencji. Niemal 20 tys. z nich dotyczyło pożarów.
Dlatego właściciel budynku nie może ograniczyć się do jednorazowego spełnienia wymogu. System przeciwpożarowy trzeba utrzymywać w takim stanie, aby zadziałał wtedy, gdy będzie potrzebny.
W sezonie urlopowym ten problem staje się szczególnie istotny. Hotelowy gość nie zna budynku tak jak pracownik biura. Nie wie, gdzie dokładnie prowadzą wyjścia ewakuacyjne, nie kojarzy układu korytarzy i może spanikować szybciej niż osoba stale pracująca w danym obiekcie.
Nowe oznaczenia mają pomóc ratownikom i technikom
Obowiązek oznakowania stref przeciwpożarowych dotyczy części obiektów handlowych, produkcyjnych i magazynowych. Chodzi o to, aby zabezpieczenia były widoczne w samym budynku, a nie wyłącznie w dokumentacji technicznej.
– Ściany oddzielenia przeciwpożarowego pełnią kluczową funkcję w ograniczaniu rozprzestrzeniania się pożaru pomiędzy poszczególnymi strefami budynku. Nowe przepisy mają sprawić, że ich przebieg będzie łatwy do zidentyfikowania nie tylko w dokumentacji technicznej, ale również bezpośrednio w obiekcie. To szczególnie istotne w dużych centrach logistycznych, zakładach produkcyjnych czy obiektach handlowych, gdzie regularnie prowadzone są modernizacje i prace techniczne. Czytelne oznakowanie ułatwia działania służbom ratunkowym, a także minimalizują ryzyko przypadkowego uszkodzenia zabezpieczeń istotnych dla zahamowania rozprzestrzeniania się ognia – mówi Magdalena Zbroja, kierowniczka działu usług wewnętrznych dla przedsiębiorstw w firmie Sodexo Polska.
W obiektach, które stale się zmieniają, takie ryzyko nie jest teoretyczne. Najemcy rotują, powierzchnie przechodzą przebudowy, a instalacje i układ pomieszczeń potrafią odbiegać od pierwotnego projektu.
Jeśli dokumentacja nie nadąża za tymi zmianami, zarządca może nie mieć pełnego obrazu zabezpieczeń. A wtedy nawet dobrze zaprojektowany system może działać gorzej, niż zakładano.
Czujka na suficie nie wystarczy
Autonomiczne czujki dymu lub tlenku węgla to urządzenia, które wykrywają zagrożenie i uruchamiają alarm bez konieczności podłączenia do centralnego systemu sygnalizacji pożaru. W lokalach noclegowych ma szczególne znaczenie, bo może dać gościom dodatkowy czas na ucieczkę.
Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciel potraktuje montaż jako koniec zadania. Urządzenie może się rozładować, zostać uszkodzone, zakurzyć się albo działać nieprawidłowo. Jeśli nikt tego nie sprawdza, obiekt wygląda na zgodny z przepisami, ale poziom ochrony jest niższy, niż sugeruje dokumentacja. W ochronie przeciwpożarowej taka różnica może przesądzić o czasie reakcji.
– Istnieje ryzyko tzw. pozornej zgodności. Urządzenia są zamontowane, ale nie ma pewności, czy pozostają sprawne i czy są regularnie kontrolowane. Od ich niezawodności zależy realny poziom bezpieczeństwa użytkowników. W praktyce oznacza to konieczność stałego nadzoru nad systemami, szczególnie w obiektach o rozproszonej strukturze i bez centralnego zarządzania technicznego. Doświadczenia operacyjne pokazują, że większość nieprawidłowości nie wynika z braku technologii, lecz z braku spójności pomiędzy dokumentacją, rzeczywistym stanem instalacji oraz wiedzą użytkowników obiektu – mówi ekspertka Sodexo Polska.
Wakacyjny szczyt utrudnia prace
Właściciele i zarządcy obiektów noclegowych muszą wdrażać nowe obowiązki w bardzo trudnym momencie. Czerwiec i początek wakacji oznaczają wyższe obłożenie hoteli, więcej gości i mniejszą przestrzeń na prace techniczne.
Podobny problem mają galerie, magazyny czy zakłady produkcyjne. Montaż oznaczeń, przeglądy i audyty trzeba zorganizować tak, aby nie blokować działalności. Nocne prace, etapowanie zadań i uzgodnienia z najemcami przestają być dodatkiem, a stają się częścią zarządzania ryzykiem.
Magdalena Zbroja tłumaczy, że nowe przepisy zmieniają rolę firm Facility Management, czyli podmiotów zajmujących się techniczną obsługą nieruchomości. Ich zadanie nie kończy się na wykonaniu usługi technicznej. Muszą zadbać o audyty, dokumentację, koordynację ekip i kontrolę tego, czy stan budynku odpowiada projektowi.
Audyt pozwala wykryć różnice między papierami a rzeczywistością. Może pokazać, że przebudowa lokalu naruszyła zabezpieczenia, że najemca zmienił układ przestrzeni albo że systemy wymagają przeglądu po wcześniejszych pracach.
Ubezpieczyciel też patrzy na zabezpieczenia przeciwpożarowe
Bieżąca kontrola systemów przeciwpożarowych ma znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa gości i pracowników – wpływa też na pozycję zarządcy w razie sporu z ubezpieczycielem.
Po szkodzie firma ubezpieczeniowa może sprawdzać, czy właściciel obiektu utrzymywał zabezpieczenia, wykonywał przeglądy i reagował na nieprawidłowości. Jeśli dokumentacja jest niepełna, a stan instalacji odbiega od wymogów, to ryzyko finansowe rośnie.
Rynek przesuwa się więc od prostego pytania „czy coś zostało zamontowane?” do pytania „czy system jest utrzymywany, sprawdzany i zgodny ze stanem budynku?”. To ważne zwłaszcza w mniejszych obiektach komercyjnych oraz lokalach na wynajem, które wcześniej rzadziej korzystały ze stałego nadzoru technicznego. Takie podejście do ochrony przeciwpożarowej zaczyna przypominać standard znany z dużych centrów logistycznych. Tam procedury, dokumentacja i regularne kontrole od dawna są częścią codziennego zarządzania obiektem.
Domy i mieszkania dostaną więcej czasu
Hotele i pensjonaty muszą mieć autonomiczne czujki dymu i tlenku węgla już teraz, ale właściciele domów i mieszkań dostali dłuższy okres przejściowy. W ich przypadku obowiązek stosowania autonomicznych czujek zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2030 roku.
Tlenek węgla, potocznie nazywany czadem, jest szczególnie groźny, bo nie ma zapachu ani koloru. Czujka może wykryć go wcześniej niż człowiek i uruchomić alarm, zanim zatrucie stanie się śmiertelnie niebezpieczne.
– Obserwujemy wyraźnie większe zainteresowanie systemami wykrywania zagrożeń również w domach i kamienicach. Wynika to z rosnącej świadomości, że pożar czy obecność tlenku węgla nie dotyczą wyłącznie biznesu. Co ważne, o ile hotele i pensjonaty muszą mieć czujki już teraz, o tyle właściciele domów i mieszkań zyskali dłuższy okres przejściowy – w ich przypadku stosowanie autonomicznych czujek dymu i czadu będzie obowiązkowe od 1 stycznia 2030 roku. Niezależnie jednak od daty zapisanej w ustawie, systemy wczesnej detekcji po prostu ratują życie, kluczowo skracając czas na bezpieczną ewakuację – podsumowuje ekspertka.
Nowe obowiązki przeciwpożarowe wymuszają inwestycje w urządzenia, oznaczenia i kontrole. Sam montaż czujek albo naklejenie oznaczeń nie wystarczy, jeśli zarządca nie ma procesu, który utrzyma system w sprawności.
W hotelach, apartamentach na wynajem, magazynach i obiektach handlowych bezpieczeństwo zależy od codziennej dyscypliny: przeglądów, aktualnej dokumentacji, jasnych procedur i świadomości osób korzystających z budynku. Koniec czerwca zamyka ważny etap dostosowania przepisów dla branży noclegowej. Dla właścicieli obiektów to jednak nie koniec pracy, lecz początek stałego obowiązku: sprawdzać, czy zabezpieczenia istnieją nie tylko na papierze.
Polecamy także:
- Nowy terminal LNG w Zatoce Gdańskiej. Polska chce sprzedawać gaz dalej w region
- Neonet z karą od UOKiK. Klienci czekali na towary, których nie było
- Kampery rozgrzewają rynek przed wakacjami. Kupujących przybywa z miesiąca na miesiąc