Przestrzeń szpitalna może wpływać na przebieg leczenia bardziej, niż sugerowałby sam wygląd wnętrza. Na znaczeniu zyskuje koncepcja healing environment, czyli projektowania otoczenia w taki sposób, by ograniczało stres i wspierało zdrowienie. Z badań przytoczonych w raporcie „Szpital przyszłości” wynika, że pacjenci z widokiem na zieleń spędzali w placówce średnio niemal o dzień mniej niż osoby patrzące na ścianę.
Dyskusja o przyszłości ochrony zdrowia zwykle koncentruje się na finansach, nowych technologiach czy sztucznej inteligencji. Tymczasem sposób zaprojektowania sali, korytarza albo przestrzeni wspólnej też może oddziaływać na pacjenta. Znaczenie mają m.in. hałas, prywatność, dostęp do naturalnego światła, kolory oraz widok za oknem.
Piotr Springer, kierownik inwestycyjny ds. architektury medycznej w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich i ekspert Komisji Europejskiej, mówi w raporcie „Szpital przyszłości”, że badań dotyczących wpływu przestrzeni na efekty kliniczne są „setki”.
Zieleń zamiast pustej białej ściany
Jeden z najbardziej obrazowych przykładów dotyczy właśnie widoku z okna. Pacjenci, którzy patrzyli na zieleń, przebywali w szpitalu średnio o prawie jeden dzień krócej niż osoby z widokiem na ścianę. Jednocześnie negatywne oceny personelu wobec pacjentów były w pierwszej grupie o 71 proc. rzadsze.
Healing environment nie sprowadza się jednak do sadzenia drzew za oknami. Projektanci zwracają uwagę również na naturalne światło, kolorystykę oraz elementy odciągające uwagę chorego od stresu związanego z pobytem w szpitalu. Placówka nie musi przy tym zamieniać się w hotel ze strefą SPA – część rozwiązań można wprowadzać znacznie prostszymi środkami, np. przez dobór barw inspirowanych naturą.
Szczególne znaczenie otoczenie może mieć w placówkach dla dzieci oraz na oddziałach psychiatrycznych. Nowe obiekty tego typu odchodzą od chłodnej bieli i częściej wykorzystują żywsze kolory.
Hałas męczy pacjentów i personel
Kolejnym problemem jest akustyka. Nadmierny hałas może zwiększać zmęczenie i rozdrażnienie personelu, a jednocześnie pogarszać koncentrację. Dla pacjentów dochodzi do tego stres wynikający z choroby, braku prywatności, rozłąki z bliskimi czy warunków samego pobytu.
– Na pierwszym miejscu zawsze jest i będzie medycyna. Pacjentom ciąży jednak często nie tylko choroba, ale i szereg czynników związanych z pobytem w placówce medycznej: jakość żywienia, hałas, brak poczucia prywatności, brak bliskich – mówi Romuald Wilk, doradca projektowy z Knauf Ceiling Solutions.
Znaczenie komunikacji i relacji potwierdzają też odpowiedzi dyrektorów placówek zebrane w raporcie. Spośród 86 szefów obiektów medycznych 43 proc. za jedną z najważniejszych przyszłych kompetencji personelu uznało współpracę w interdyscyplinarnych zespołach i koordynację opieki. Niewiele mniej, 41,9 proc., wymieniło komunikatywność, empatię i budowanie relacji z pacjentem.
Lepsza przestrzeń szpitalna wpływa na… roszczenia
Projekt wnętrza może mieć konsekwencje wykraczające poza samopoczucie. Piotr Springer przywołuje badania z USA, według których zapewnienie w szpitalach odpowiednich miejsc do trudnych rozmów z rodzinami wiązało się ze spadkiem liczby roszczeń, a nawet pozwów przeciwko placówkom o blisko połowę.
Takie dane pokazują, że prywatność czy możliwość spokojnej rozmowy nie są jedynie dodatkiem do infrastruktury medycznej. Sposób organizacji przestrzeni wpływa na to, w jakich warunkach pacjent i jego bliscy otrzymują trudne informacje oraz jak przebiega kontakt z personelem.
Komfort musi iść w parze z higieną
Sektor hotelarski i wellness od dawna projektuje wnętrza wokół regeneracji oraz dobrego samopoczucia. Duże znaczenie mają tam dostęp do zieleni, światło dzienne, akustyka i materiały wykończeniowe. W austriackim obiekcie Loxone rozległe przeszklenia otwierają wnętrza na otaczającą budynek zieleń.
Szpitale nie mogą jednak kopiować hoteli jeden do jednego. Oprócz komfortu muszą spełniać znacznie ostrzejsze wymagania związane z bezpieczeństwem, higieną oraz możliwością regularnego czyszczenia powierzchni. Szczególnie rygorystyczne zasady obowiązują m.in. w salach operacyjnych, laboratoriach i na oddziałach chorób zakaźnych.
– Jedyny aspekt, w którym nie ma miejsca na dowolność to kwestie higieny. Tu nie da się dyskutować i szukać tanich rozwiązań czy ładnie wyglądających zamienników. Dotyczy to oczywiście zarówno sprzętu medycznego, jak i produktów wyposażenia szpitalnych wnętrz – mówi Wilk.
Materiały stosowane w szpitalach muszą więc łączyć kilka funkcji naraz. W pomieszczeniach typu clean room, czyli o kontrolowanym poziomie zanieczyszczeń, przepisy techniczne ograniczają swobodę wyboru wyposażenia. Odpowiednie wymagania mogą spełniać zarówno akustyczne płyty mineralne, jak i panele metalowe, jeśli są niepalne, nietoksyczne i spełniają odpowiednią klasę czystości mikrobiologicznej.
Przeczytaj także:
- Prywatne lotnictwo znalazło sposób na wzrost. Jeden samolot obsłuży więcej klientów
- Susza obniża PKB o 0,2 proc. rocznie. Straty idą przez cały łańcuch żywnościowy
- Szkoła wybrana pod autobus, praca pod rozkład jazdy. Tak działa wykluczenie transportowe