Ciepło odpadowe z polskich centrów danych mogłoby docelowo pokrywać nawet 17 proc. zapotrzebowania krajowego ciepłownictwa systemowego. To wynika z wyliczeń Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA), przywołanych w raporcie przygotowanym wspólnie z PwC Polska. Już do 2030 r. potencjał odzysku może sięgnąć niemal 19,7 tys. TJ rocznie, czyli ponad 7 proc. zapotrzebowania na ciepło sieciowe. Energia, którą dziś serwerownie muszą usuwać przez systemy chłodzenia, może więc trafiać do miejskich sieci i ogrzewać budynki.
Potencjał będzie rósł wraz z rynkiem data center. Moc operacyjna centrów danych w Polsce wynosi obecnie około 250 MW, a do 2031 r. może przekroczyć 550 MW. Jeszcze większej skali spodziewają się Polskie Sieci Elektroenergetyczne: w swoich analizach przyjęły około 3,1 GW mocy centrów danych w 2036 r. i 5 GW w 2040 r.
Rozwój AI, chmury i kolejnych usług cyfrowych będzie zwiększał zapotrzebowanie na moc obliczeniową. A niemal każda kilowatogodzina zużyta przez serwery wcześniej czy później kończy jako ciepło, które trzeba odprowadzić z obiektu.
Serwerownia produkuje ciepło bez przerwy
Centrum danych działa przez całą dobę i przez cały rok. Dzięki temu również strumień powstającego w nim ciepła jest stosunkowo przewidywalny i nie zależy od pogody. Jeśli uda się go zagospodarować, może zastąpić część energii produkowanej z paliw kopalnych.
Mechanizm jest prosty. Energia elektryczna zasilająca serwery i pozostałą infrastrukturę IT zamienia się w ciepło. System chłodzenia odbiera je z urządzeń. Następnie energia może zostać wykorzystana w pobliżu centrum danych albo – po uzyskaniu odpowiedniej temperatury – przekazana do miejskiej sieci ciepłowniczej.
Z szacunków PLDCA w 2035 r. odzyskiwane ciepło mogłoby odpowiadać około 16 proc. krajowego zapotrzebowania na ciepło sieciowe. Taka moc mogłaby ogrzać około 2,5 mln mieszkań.
Najpierw trzeba połączyć serwery z miastem
Sam nadmiar ciepła nie wystarczy. O tym, czy da się je wykorzystać, decydują m.in. lokalizacja centrum danych, odległość od odbiorców, lokalne zapotrzebowanie, temperatura energii opuszczającej serwerownię oraz możliwości istniejącej sieci.
– Polska ma dobre warunki infrastrukturalne. Dysponujemy drugim co do wielkości rynkiem ciepłownictwa systemowego w Unii Europejskiej, a centra danych koncentrują się przede wszystkim w zasięgu dużych aglomeracji, gdzie funkcjonują rozbudowane sieci ciepłownicze. Daje nam to istotną przewagę, jednak o możliwości efektywnego wykorzystania ciepła z centrum danych decydują przede wszystkim lokalizacja źródła względem odbiorców, zapotrzebowanie na ciepło oraz warunki techniczne po stronie lokalnego systemu – m.in. wymagane temperatury i możliwości przyłączenia – wyjaśnia Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający PLDCA.
Problemem bywa temperatura. W wielu tradycyjnych systemach chłodzenia ciepło opuszczające centrum danych ma zbyt niskie parametry, by od razu skierować je do dużej sieci ciepłowniczej, szczególnie zimą. Wtedy potrzebne są pompy ciepła, które podnoszą temperaturę do wymaganego poziomu.
Rozwój infrastruktury dla sztucznej inteligencji może częściowo ułatwić odzysk. Większa gęstość mocy obliczeniowej sprzyja chłodzeniu cieczą w obiegu zamkniętym, które pozwala odbierać ciepło odpadowe przy wyższej temperaturze. Dzięki temu potrzeba jego późniejszego „podbijania” pompami może być mniejsza.
Sieci ciepłownicze wymagają modernizacji
Polska ma rozbudowane ciepłownictwo systemowe, ale spora część infrastruktury jest już zużyta. Według danych URE stopień dekapitalizacji sieci sięga 50,61 proc. Projekt Strategii Transformacji Ciepłownictwa zakłada nakłady w wysokości 197-231 mld zł do 2040 r.
Zmienia się też sam model ciepłownictwa. Modernizacja ma przygotować system do pracy z bardziej rozproszonymi źródłami energii. Oprócz tradycyjnych ciepłowni sieć będzie musiała współpracować z pompami ciepła, geotermią, magazynami ciepła czy właśnie centrami danych. Zamiast przesyłać energię wyłącznie z kilku dużych źródeł do odbiorców, przyszła sieć ma zbierać ją z wielu punktów o różnych parametrach i lokalizacjach. W takim układzie serwerownia może stać się jednym z elementów miejskiego miksu ciepłowniczego.
Pierwsze projekty już powstają
To nie jest technologia odłożona na następną dekadę. W Poznaniu Beyond.pl i Veolia Energia Poznań pracują nad wykorzystaniem ciepła z centrum danych w miejskiej sieci. Przygotowywana instalacja ma mieć około 30 MWt mocy. Jej wykorzystanie może ograniczyć emisję CO₂ o około 52,5 tys. ton rocznie.
We Wrocławiu Fortum uruchomiło instalację o mocy 1,6 MW. KOGENERACJA podpisała natomiast w 2026 r. listy intencyjne dotyczące wykorzystania energii cieplnej z serwerowni Wrocławskiego Centrum Sieciowo-Superkomputerowego Politechniki Wrocławskiej oraz infrastruktury Citylink.
W październiku NASK i PGE ogłosiły z kolei współpracę przy rozwoju centrów danych na terenach i z wykorzystaniem infrastruktury energetycznej PGE. Projekt ma obejmować również przekazywanie ciepła z serwerów do systemów ciepłowniczych.
Dania i Finlandia są już krok dalej
Za granicą podobne instalacje pracują już na znacznie większą skalę. Centrum danych Meta w duńskim Odense może dostarczać do miejskiej sieci około 165 tys. MWh odzyskanego ciepła rocznie. Taka ilość odpowiada zapotrzebowaniu około 11 tys. gospodarstw domowych.
W Finlandii Fortum wykorzystuje ciepło z centrów danych Microsoftu w systemie obejmującym Espoo, Kauniainen i Kirkkonummi. Docelowo projekt ma pokryć około 40 proc. rocznego zapotrzebowania na ciepło sieciowe około 250 tys. odbiorców.
Europejski rynek ciepłowniczy już zmierza w stronę mniej emisyjnych źródeł. Według raportu Euroheat & Power OZE i ciepło odpadowe odpowiadały w 2024 r. za 46,2 proc. energii dostarczanej do europejskich systemów ciepłowniczych.
Regulacje popychają odzysk ciepła do przodu
Ciepło odpadowe znalazło się też w krajowych planach energetycznych. Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) uwzględnia rosnące zapotrzebowanie na energię związane z rozwojem centrów danych i AI oraz zwiększenie wykorzystania energii odpadowej w ciepłownictwie. Strategia transformacji sektora do 2040 r. ma rozwijać ten kierunek, a zagospodarowanie ciepła odpadowego wpisano do jej głównych celów.
Do tego dochodzą pieniądze. Fundusz Transformacji Ciepłownictwa NFOŚiGW z budżetem wynoszącym co najmniej 3 mld zł ma finansować m.in. wykorzystanie ciepła odpadowego, pompy ciepła, magazyny energii cieplnej i modernizację infrastruktury.
Presję zwiększa także unijna dyrektywa EED. Państwa członkowskie mają zapewnić wykorzystanie ciepła odpadowego w centrach danych o całkowitej znamionowej mocy wejściowej powyżej 1 MW, chyba że inwestor wykaże, iż jest to niewykonalne technicznie albo ekonomicznie. Polska ma wdrożyć te zasady poprzez nowelizację Prawa energetycznego.
– Mamy dziś kilka elementów, które zaczynają się ze sobą łączyć: rosnący potencjał ciepła z centrów danych, potrzebę dekarbonizacji ciepłownictwa, nowe wymagania regulacyjne i środki na modernizację systemów. Kluczowe będzie przełożenie ich na projekty, w których źródło ciepła i jego odbiorca są planowane wspólnie. Szacowane przez PLDCA 17% pokazuje skalę możliwości, ale to, jaka część tego potencjału zostanie rzeczywiście wykorzystana, zależy od lokalizacji inwestycji, możliwości technicznych lokalnych systemów oraz ekonomiki konkretnych przedsięwzięć – mówi Piotr Kowalski.
Cyfryzacja będzie więc jednocześnie zwiększać zużycie prądu i produkować coraz większy strumień energii cieplnej. Jeśli nowe serwerownie i inwestycje ciepłownicze będą planowane razem, część energii zużywanej przez AI, streaming czy usługi chmurowe może ostatecznie wrócić do mieszkań.
Polecamy także:
- Bruksela obiecuje deregulację. Tymczasem jedna branża śledzi około 250 aktów prawnych
- Nad Wisłą mamy mało wody, ale dobry klimat dla centrów danych. AI komplikuje rachunek
- 97 proc. programistów korzysta z AI. Szkoły i uczelnie zostały z tyłu