Niepokój klimatyczny – znany też pod angielską nazwą climate anxiety – już dziś może przynieść istotną zmianę zachowań społecznych, które przekładają się na gospodarkę.

Wielu naukowców uważa, że zachodzące zmiany klimatyczne nie sprzyjają naszej stabilności emocjonalnej. Susze, powodzie, ewakuacje z zagrożonych klęską żywiołową terenów – wszystkie te czynniki powodują stres, problemy psychiczne i ogólne pogorszenie się stanu zdrowia.

Nie chodzi jednak tylko o moment, w którym bezpośrednio dotykają nas wymienione katastrofy. Same informacje o pogłębiających się kłopotach naszej planety mogą doprowadzić do załamania nerwowego.

Naukowcy określają to mianem climate anxiety, czyli niepokojem klimatycznym bądź ekolękiem.

Jaka jest definicja niepokoju klimatycznego? Czasopismo „Psychology Today” wypracowało własną definicję niepokoju ekologicznego, który jest „nowym zaburzeniem psychicznym dotykającym coraz większą liczbę osób martwiących się kryzysem środowiskowym”.

O tym, jak bardzo poważny to problem, świadczą liczne wypowiedzi specjalistów. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne (APA) wydało 69-stronicową broszurę na temat zmian psychicznych wynikających z kłopotów o charakterze ekologicznym.

Definiuje ona ekolęk jako „cierpienie spowodowane zmianami środowiska wpływające na ludzi mających z nim bezpośredni związek”.

Problem ten może objawiać się narastającą frustracją czy permanentnym przygnębieniem. Zdarzają się również ataki paniki, brak apetytu czy bezsenność.

„Przewlekłe skutki dla zdrowia psychicznego obejmują nasilenie agresji i przemocy, więcej nagłych problemów mentalnych, zwiększone poczucie bezradności, beznadziejności lub fatalizmu i intensywne poczucie straty” – czytamy w raporcie APA.

W innym prestiżowym periodyku naukowym „Nature” w kwietniu 2018 roku ukazał się artykuł na temat „żalu ekologicznego”, ujmującego go jako istotne i warte zbadania zjawisko społeczne, które z czasem jeszcze bardziej zyska na swoim znaczeniu.

Jakie będą skutki niepokoju klimatycznego? Problemy psychiczne obywateli nie tylko pogarszają samopoczucie czy zmniejszają efektywność w pracy.

Jeśli problemy ze zdrowiem psychicznym na tle klimatu będą dotyczyć coraz większej rzeszy ludzi, można się spodziewać, że jeszcze bardziej zwiększy się presja ze strony aktywistów zarówno na rządy państw, jak i wielkie globalne korporacje.

Wycofanie reklamówek foliowych czy stawianie na odnawialne źródła energii mogę być dopiero pierwszym krokiem. Już dziś pojawiają się bowiem postulaty radykalniej zmieniające relacje wewnątrz społeczeństwa.

„Strajk klimatyczny” szwedzkiej szesnastolatki Grety Thunberg czy zwrócenie społecznej uwagi na podobne działania w Polsce pozwalają stwierdzić, że zjawisko to rośnie w oczach.

Należy spodziewać się, że wraz z pogłębiającymi się problemami dotykającymi społeczeństwo, formułowane będą coraz dalej idące postulaty proekologiczne. Wszak chodzi nie tylko o abstrakcyjny poziom mórz i oceanów, ale o zdrowie swoje i swoich najbliższych. To mobilizuje dodatkowe rzesze osób.

>>> Czytaj także: PISM: Transformacja energetyczna jest nieuchronna. Opór przed strategią UE jest nieskuteczny i niekorzystny wizerunkowo

Jak zmieni się światowa gospodarka? Wiele państw, firm oraz np. Unia Europejska zobowiązują się – lub poważnie to rozważają – aby całkowicie zmienić swoje gospodarki i sprawić, żeby stały się neutralne klimatycznie.

Neutralność klimatyczna oznacza maksymalne ograniczenie emisji CO2 w przemyśle, transporcie i energetyce oraz zrównoważenie tych emisji, których ograniczyć się nie udało poprzez zwiększanie jej pochłaniania, np. dzięki sadzeniu drzew.

Zobowiązanie wyzerowania emisji do 2050 r. jako pierwsze państwo podjęła Wielka Brytania. Stało się to w ostatnim dniu sprawowania urzędu przewodniczącej partii konserwatywnej przez Theresę May.

Niedawno także Niemcy zdecydowały o  poparciu wprowadzenia celu zerowej emisji dwutlenku węgla netto przez gospodarki Unii do 2050 r., ale na razie nie przyjęły żadnych wiążących dokumentów.

Wiele globalnych korporacji również planuje głęboką transformację:  niemiecki gigant stalowy ThyssenKrupp czy Deutsche Post DHL – dostawca usług pocztowych i kurierskich – chcą do 2050 r. stać się neutralnym klimatycznie (więcej o tym tutaj).

Jeśli cała Unia Europejska przystąpi do realizacji podobnego celu do 2050 roku to wariant zerowej emisji netto będzie wymagał od 175 do 290 mld euro inwestycji w infrastrukturę energetyczną na terenie wspólnoty rocznie.

To gigantyczne sumy, które w dużym stopniu przebudują fundamenty gospodarcze współczesnych państw – od priorytetów inwestycyjnych po infrastrukturę energetyczną.

>>> Czytaj więcej na ten temat: Co to jest neutralność klimatyczna i dlaczego to taki problem dla Polski [EXPLAINER]

Co się zmieni w konsumpcji? Francuska Niezależna Rada Doradcza ds. Klimatu postuluje np. dodatkowe opodatkowanie towarów importowanych, adekwatnie do drogi, jaką muszą przebyć do miejsca sprzedaży – skłoniłoby to konsumentów do wyboru lokalnych dóbr i ograniczyło emisję CO2 w wyniku transportu.

Coraz częściej wzywa się też do ograniczenia ruchu lotniczego z powodu wysokiej emisji CO2 przez samoloty. Część aktywistów podkreśla jednocześnie szkodliwość masowej turystyki dla środowiska naturalnego – według danych Światowej Organizacji Turystyki, w 2018 roku liczba przejazdów turystycznych wzrosła do 1,4 mld (6 pkt proc. więcej niż w 2017 roku).

Z kolei w raporcie World Wide Fund for Nature wskazuje się [PDF], iż 200 mln turystów wypoczywających nad Morzem Śródziemnym powoduje wzrost wytwarzania śmieci o 40 proc.

Zdaniem członków tej organizacji, problem jest jeszcze większy, jeśli uzmysłowimy sobie, że powtarza się w innych częściach świata – 80 proc. światowej turystyki stanowią bowiem przyjazdy na wybrzeża.

Niewykluczone zatem, że większa presja społeczna spowoduje przykładowo czasowe zamykanie najbardziej obleganych przez zwiedzających miejsc. W kwietniu 2018 Filipiny czasowo zamknęły  z powodu sprzątania wyspę Boracay, a Tajski Departament Parków Narodowych, Ochrony Przyrody i Roślin podobnie postąpił z plażą Maya Bay, która najprawdopodobniej zostanie odizolowana od ludzi co najmniej do 2021 roku.

Choć w naszej części świata nic nie zwiastuje jeszcze tak gwałtownych działań, można się spodziewać, że przy rosnącym zainteresowaniu społecznym tą kwestią, presja środowisk proekologicznych będzie się zwiększać. Już dziś europejskie miasta oblegane przez turystów, jak Barcelona czy Wenecja, borykają się przecież z natłokiem zwiedzających.