Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w październiku wzrosło o 5,9 proc., do 5 tys 213 zł. Dynamika wzrostów spada według GUSu, ale jednocześnie pracodawcy uważają, że dali duże podwyżki. Skąd więc różnica? 

Analitycy spodziewali się, że wynagrodzenia wzrosną o 6-6,5 proc., więc wzrost płac zaskoczył negatywnie.

ING zauważyło co więcej, że ten spadek dynamiki jest sprzeczny z deklaracjami firm o podwyżkach.

Wynika to m. in. z tego, że firmy traktują nowe wpłaty na konta pracowników w Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) jak podwyżkę.

Pracownicze Plany Kapitałowe to dobrowolny, prywatny system długoterminowego oszczędzania, dostępny dla wszystkich osób zatrudnionych.

Pracownicy wpłacają na nie minimum 2 proc. pensji na rękę, pracodawcy dodatkowe 1,5 proc. pensji. Obecnie w PPK uczestniczą największe firmy, ale stopniowo będą dochodzić kolejne. (a o tym, czy warto w nich zostać, czy lepiej się wypisać, piszemy tutaj).

Zdaniem ING dynamika średniego wynagrodzenia raczej ukształtuje się poniżej poziomu 8 proc.

Zatrudnienie również rośnie wolniej

Z kolei zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 2,5 proc.

Pekao oraz mBank zauważają, że zatrudnienie spadło po raz trzeci z rzędu. Uważają, że to wyhamowanie tendencji wzrostowej zatrudnienia w warunkach spowalniającej gospodarki.

Co więcej, oczekują kontynuacji tego negatywnego trendu.

>>> Czytaj też: Morawiecki: Chcemy zmienić Konstytucję, aby zagwarantować prywatność środków w PPK