We Włoszech w ciągu doby zanotowano 662 zgony osób z koronawirusem – poinformowały w czwartek władze. Łączna liczba zmarłych wzrosła do 8165. Obecnie w całym kraju zakażonych jest ponad 62 tys. osób. Potwierdzono dotąd około 80 tys. przypadków.

Obrona Cywilna w wydanym komunikacie podkreśliła, że liczba zmarłych, wynosząca obecnie 8165, może zostać potwierdzona dopiero po tym, gdy krajowy Instytut Zdrowia ustali faktyczną przyczynę śmierci.

Od początku kryzysu epidemicznego, trwającego ponad miesiąc, wyleczono 10,3 tys. chorych. Od środy do zdrowia powróciło 999 osób – ogłosiła OC na konferencji prasowej w Rzymie.

W ciągu doby zakaziło się prawie 4,5 tys. osób, co oznacza wzrost infekcji w porównaniu z czterema poprzednimi dniami.

Osobne dane z Lombardii, czyli najbardziej dotkniętego epidemią regionu, to 387 osób zmarłych w ciągu jednego dnia. Liczba zmarłych wzrosła tam do 4861. Wirusa stwierdzono u następnych około 2,5 tys. osób. Obecnie jest w Lombardii prawie 35 tys. zakażonych.

Kroki w ramach walki z epidemią wprowadzone we Włoszech „zdają się przynosić rezultaty” – ocenił obecny na konferencji jeden z wicedyrektorów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Ranieri Guerra.

„Najważniejsze jest to , by nie obniżać czujności” – dodał. Jego zdaniem krzywa zakażeń „wydaje się zwalniać”.

„W najbliższych dniach mamy nadzieję na wyraźne zmniejszenie przypadków” infekcji – wyjaśnił przedstawiciel WHO podkreślając, że nie można oczekiwać nagłego spadku.

Guerra wyraził przekonanie, że biorąc pod uwagę „opóźnienie”, z jakim odpowiedziały na epidemię inne kraje, „Włochy zareagowały dobrze”.

W konferencji prasowej w siedzibie Obrony Cywilnej drugi dzień z rzędu nie uczestniczył chory szef OC Angelo Borrelli. W czwartek poinformowano, że poddał się testowi na obecność koronawirusa; wynik był negatywny.

Przedstawiciele OC zaapelowali do włoskich dziennikarzy, by pomogli im w przekazywaniu właściwych informacji na temat epidemii i powstrzymaniu fake news szerzących się w mediach społecznościowych. Jak zauważono, niektóre z nich wręcz „terroryzują” odbiorców.

>>> Polecamy: Szumowski: To, czy w Polsce powtórzy się scenariusz włoski, zależy od przestrzegania zasad