Zdaniem Edwarda Lucasa, brytyjskiego eksperta ds. bezpieczeństwa, pranie brudnych pieniędzy to największa słabość Rosji Władimira Putina.

Lucas wygłosił tę opinię podczas debaty Zachodnie podejście do Rosji zorganizowanej 14 maja w Londynie przez Chatham House, jeden z najważniejszych na świecie think tanków zajmujących się sprawami międzynarodowymi.

Brytyjczyk podkreślił, że duża część pieniędzy rosyjskich oligarchów prana jest właśnie w brytyjskiej stolicy.

„Kiedy kradną pieniądze u siebie, od swoich obywateli, nie trzymają ich na miejscu, tylko piorą je w zagranicznych centrach finansowych. Jednym z największych takich centrów jest londyńskie City i zrobiliśmy żenująco mało, aby to zmienić. Usłyszeliśmy wiele obietnic od Davida Camerona, ale niewiele było działań”, stwierdził.

Brudna Brytania

Niewątpliwie skala nielegalnych działań polegających na praniu brudnych pieniędzy w Wielkiej Brytanii jest ogromna.

Zgodnie z wyliczeniami parlamentarnej komisji zajmującej się ustawą o rejestracji podmiotów zagranicznych rocznie w Zjednoczonym Królestwie prane są pieniądze o wartości 90 mld funtów.

Zaledwie kilka dni przed wystąpieniem Lucasa ujawniono, że śledczy odzyskali od trzech podejrzanych aktywa warte 6 mln funtów, wśród których były luksusowe samochody, nieruchomości na terenie Londynu i hotel nieopodal miasta Southampton.

Zgodnie z oświadczeniem brytyjskiej Krajowej Agencji Kryminalnej (National Crime Agency – NCA) jest wysoce prawdopodobne, że aktywa te zostały pozyskane z pieniędzy zdefraudowanych w Rosji i Wielkiej Brytanii.

Podejrzani przez osiem lat używali globalnej siatki ponad 100 kont bankowych, aby utrudnić wyśledzenie źródeł pieniędzy. Oprócz Wielkiej Brytanii pieniądze lokowane były także w Austrii, Chorwacji, Stanach Zjednoczonych, na Seszelach i na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych.

Rekordowy przekręt

Choć motyw brytyjski jest wspólny dla bardzo wielu spraw dotyczących prania pieniędzy z Rosji, do podobnych procederów dochodzi także w innych krajach Europy.

Zaledwie kilka miesięcy temu ujawniono być może największy jak dotąd skandal tego typu – za pomocą estońskiej filii duńskiego Danske Banku miało dojść do wyprania w sumie 230 mld dol.

Aferę ujawnił pracownik banku, Brytyjczyk Howard Wilkinson, który wpadł na trop jednego z klientów – firmy Lantana Trade LLP, zarejestrowanej w północnym Londynie. Spółka ta, mimo że miała status uśpionej, dokonywała transakcji opiewających na miliony dolarów każdego dnia. Na jaw wyszło, że Lantana jest powiązana z rosyjską służbą FSB i Igorem Putinem, kuzynem Władimira.

Okazało się także, że takich „uśpionych” i zarejestrowanych na Wyspach klientów estońskiego banku było więcej.

Sprawa Danske Banku nie jest odosobnionym przypadkiem na kontynencie. W ostatnim czasie o zaangażowanie w podobne działania oskarżony był także szwedzki SwedBank AB, fiński bank Nordea, francuski Credit Agricole, niemiecki Deutsche Bank, holenderskie ING, ABN Amro i Rabobank, austriacki Raiffeisen, brytyjski RBS, a także amerykańskie Citigroup.