Patrząc na przebieg ostatniej debaty kandydatów Partii Demokratycznej do startu w przyszłorocznych wyborach na prezydenta USA, można odnieść wrażenie, że czeka nas największy zwrot w filozofii ekonomicznej Zachodu od czasu wprowadzenia ekonomii podaży w latach 80. XX wieku, pisze Rana Foroohar w swoim artykule dla Financial Times.

Ekonomia strony podażowej, której wielkimi zwolennikami byli Ronald Reagan i Margaret Thatcher, opierała się w głównej mierze na zmniejszeniu krańcowej stopy opodatkowania zysków kapitałowych, dochodów osobistych i zysków firm.

W rezultacie doszło do przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego i ekspansji korporacji. Jednak innym skutkiem realizacji takiej polityki był także wzrost rozwarstwienia dochodowego w społeczeństwie, w związku z czym ogólny trend wzrostowy uległ spowolnieniu.

Tymczasem podczas niedawnej debaty kandydatów w prawyborach prezydenckich Partii Demokratycznej dyskusję zdominowali Bernie Sanders i Elizabeth Warren – oboje przekonując do wprowadzenia narodowego systemu ochrony zdrowia, zniesienia zadłużenia studentów, a także podniesienia podatków dla najbogatszych i zaostrzenia regulacji wobec korporacji, czytamy w artykule Financial Times.

Realizacja tych postulatów oznaczałaby zwrot w filozofii ekonomicznej Stanów Zjednoczonych od akumulacji bogactwa do jego dystrybucji.

Zdaniem Rany Foroohar przedstawienie takich propozycji w warunkach amerykańskiej polityki można uznać za radykalny krok. Dotychczas nawet Demokraci debatowali głównie nad tym, w jaki sposób rząd mógłby pomóc rynkom działać lepiej.

Jednak zmiany w podejściu do ekonomii widać dziś także wśród Republikanów – wpływowy senator Marco Rubio w ostatnim czasie opublikował pracę, w której omawia problemy systemu opartego o realizację interesów udziałowców (ang. shareholder capitalism) i zalety polityki przemysłowej.

Na świecie także widać coraz więcej dowodów przejścia do nowej, „postpodażowej”, rzeczywistości.

Jak pisze autorka artykułu, nie oznacza to końca świata, ale może świadczyć o tym, że nadciąga istotna zmiana zasad gry dla inwestorów. Możliwe, że czeka nas spadek wartości niektórych aktywów, ale też globalny wzrost dochodów – a to jest wartość sama w sobie.

>>> Trump nałożył 10-proc. taryfy na chińskie dobra o wartości 300 mld dolarów

>>> Amerykanie chcą nałożyć sankcje na Nord Stream 2