W Niemczech dochodzi do społecznych protestów przeciw budowie fabryki Tesli pod Berlinem, której z kolei bronią lokalne władze – informuje Financial Times. Jednym z argumentów przeciwko tej inwestycji jest założenie, że Tesla do produkcji aut będzie zatrudniać głównie Polaków.

W listopadzie Elon Musk zapowiedział budowę fabryki elektrycznych samochodów w Grünheide, 38 km od Berlina. Jak podaje FT, wywołało to niemałe poruszenie wśród lokalnej społeczności, która podzieliła się na dwie frakcje.

Politycy i biznesmeni okrzyknęli zapowiadaną inwestycję jako wspaniałą szansę na rozwój sektora motoryzacyjnego i technologicznego w Brandenburgii.

Mieszkańcy regionu są jednak innego zdania. Uważają, że budowa i sama działalność fabryki doprowadzi do degradacji środowiska naturalnego – osuszania pobliskich jezior czy wycinki lasów.

Tesla zakłada roczną produkcję aut na poziomie 500 tys. sztuk rocznie, a w fabryce ma powstać 12 tysięcy miejsc pracy.

Jednak i tu Niemcy są sceptyczni. Podkreślają bowiem, że lokalizacja w Brandenburgii została wybrana, ponieważ znajduje się zaledwie 74 km od granicy z Polską.

Część lokalnych polityków i mieszkańców otwarcie zarzucają więc Tesli, że do pracy zatrudniać będzie głównie Polaków, gdyż mają zdecydowanie mniejsze wymagania finansowe niż Niemcy.

FT informuje, że Tesla – mimo sprzeciwu lokalnej społeczności – projekt już realizuje.

Zgodnie z planami, do końca lutego pod budowę fabryki mają zostać wycięte 92 hektary lasu.

Elon Musk, w celu złagodzenia społecznej niechęci, zapowiedział, że w miejsce każdego wyciętego drzewa zasadzone zostaną trzy kolejne.

Wartość całej inwestycji to około 4 mld euro.

Polecamy także:

>>> Tak zmieniła się Polska w XXI wieku: nasze kluczowe megainwestycje ostatnich 20 lat

>>> Niemcy postanowiły, że zerwą z węglem najpóźniej w 2038 roku. Koszt: co najmniej 40 mld euro