Epidemia koronawirusa słusznie wywołuje zaniepokojenie i stanowcze działania, by uniknąć zarażenia. Jednak badacze i aktywiści na rzecz klimatu ubolewają, bo zagrożenia klimatyczne wymagają równie zdecydowanych działań, ale te jednak nie dochodzą do skutku.

Bliskość zagrożenia

Koronawirus wywołał zdecydowane reakcje rządów i obywateli. Reagujemy szybko, bo choroba jest zagrożeniem obecnym w naszym codziennym życiu.

Choć nie wiemy, jak wielka będzie skala i zakres wpływu tej epidemii dla naszej przyszłości, to świetnie rozumiemy, że wirus jest niebezpieczny tu i teraz oraz co należy robić, by zmniejszyć szanse zarażenia.

Klimat mniej straszny

Inaczej sprawa ma się z problemem destabilizacji klimatu. Nie jest tajemnicą, że przyniesie ona ze sobą wiele różnorodnych niebezpieczeństw dla ludzkości – oprócz ograniczonego dostępu do wody i pożywienia czy konfliktów społecznych, kryzys klimatyczny także będzie niósł za sobą zróżnicowane zagrożenia zdrowotne.

Co ważniejsze, wpływ destabilizacji klimatu na nasze życie będzie rósł i na pewno pozostanie daleko bardziej długofalowy niż koronawirusa.

Mimo to, problem ten przykuwa nieproporcjonalnie mało uwagi i nie wzbudza większych emocji. Powód? Kryzys klimatyczny cały czas znajduje się w horyzoncie przyszłości.

“Zmiana klimatu to przeważnie zagrożenie przyszłe, choć są wyraźne powody, by przypuszczać, że jego długotrwały wpływ przy braku naszej interwencji będzie katastrofalny dla ludzkości” powiedział Joe Wiggins z Behavioural Investment w artykule MarketWatch.

Dyskontowanie ryzyka

Choć większość z nas przyjmuje do wiadomości, że istnieje zagrożenie ze strony destabilizacji klimatu dla przetrwania naszej cywilizacji, to nie oddziałuje ono na nas tak samo jak bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Wynika to z faktu, że ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do reagowania na tak złożone i odległe w czasie niebezpieczeństwa, za to umiemy walczyć z tym, co zagraża nam bezpośrednio i łatwo możemy zaobserwować skutki niepodjęcia działania przeciw niebezpieczeństwu – czytamy na portalu Nauka o klimacie.

Mamy więc tendencję, by odraczać lęk spowodowany przez ryzyka i zagrożenia związane z klimatem w nieokreśloną przyszłość. W efekcie odkładamy w czasie także przeciwdziałanie konsekwencjom zmian klimatu.

Nie oznacza to, że nie wiemy, że zmiana klimatu jest dla nas niebezpieczna. Po prostu nie przenosimy tych obaw na nasze życie codzienne, najbliższe otoczenie i własną przyszłość. Zjawisko to naukowcy określają mianem dyskontowania ryzyka.

Zdrowie w dobie kryzysu

Dopóki koronawirus stanowi bezpośrednie zagrożenie utraty zdrowia dla nas samych oraz naszych najbliższych, dopóty będzie on priorytetowym obiektem powszechnego zainteresowania.

Kryzys klimatyczny nie zawsze będzie jednak odległą przyszłością. Fale upałów będą niebezpieczne dla zdrowia, zwłaszcza ludzi starszych. Razem ze wzrostem temperatury wody i powietrza pojawią się też nowe zagrożenia epidemiologiczne i wzrośnie szkodliwość zanieczyszczeń powietrza.

Niebezpieczeństwo wywołane przez koronawirusa i destabilizację klimatu – choć obecnie wzbudzają różne emocje i zainteresowanie – wiele jednak łączy. Obydwa stanowią ogromne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa ludzi, obydwa są globalnym problemem i obydwa domagają się podjęcia zdecydowanych działań, by im przeciwdziałać jak najszybciej.

Czytaj również:

>>> Czy epidemia koronawirusa może zmienić nasz styl życia na bardziej przyjazny klimatowi?

>>> Światowa Organizacja Zdrowia: Koronawirus jest pandemią