Oskarżenia wobec ministra transportu Andreasa Scheuera (CSU) z powodu nieudanego wprowadzenia opłaty za przejazd autostradami pojawiają się już od miesięcy – pisze Süddeutsche Zeitung.

Wczoraj jednak okazało się, że oskarżenia mają swoją konkretną i niemałą wartości. Operatorzy domagają się ponad 560 mln euro za transakcje w ramach nowych przepisów, których nie wprowadzono.

To dosyć poważny problem dla ministra transportu. Jak do tego doszło, że Scheuer tak się wkopał?

Koalicja już w 2017 roku postanowiła wprowadzić opłatę za przejazd samochodem po autostradzie. Scheuer został ministrem transportu w 2018 r. i przyspieszył proces, jednak na – nomen omen – drodze stanął mu Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

W czerwcu 2019 r. organ uznał opłatę za nielegalną ze względu na dyskryminację cudzoziemców (to oni mieli płacić za przejazd autostradami, a nie niemieccy podatnicy).

Scheuer pod koniec 2018 r. zawarł umowy z operatorami Kapsch i CTS Eventim – długo przed tym, kiedy stało się wiadome, czy rzeczywiście będzie mógł zrealizować projekt.

Według Federalnej Izby Obrachunkowej Ministerstwo Transportu złamało również ustawy o zamówieniach publicznych i budżecie oraz ukrywało prawdziwe koszty przed Bundestagiem. Minister odrzuca te oskarżenia.

Scheuer w ogóle wypiera się wszystkiego – nie chce też zapłacić odszkodowania. Po uniemożliwieniu przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości wprowadzenia opłat drogowych pod koniec czerwca, tego samego dnia rząd federalny wypowiedział umowy operatorów, co jego zdaniem jest argumentem potwierdzającym „niewinność”.

Czy minister straci stołek? Opozycja wywiera presję na to, jednak Angela Merkel w środę w Bundestagu powiedziała: „Myślę, że Andy Scheuer wykonuje bardzo dobrą robotę”.

Takie poparcie warte jest o wiele więcej niż pół miliarda euro.

Ta informacja pojawiła się dziś rano w skrzynkach odbiorczych subskrybentów naszego codziennego newslettera 300SEKUND. Jeśli chcesz się na niego zapisać, kliknij tutaj.

>>> Polecamy: NYT: W państwach Europy Środkowo-Wschodniej działa mafia rolnicza bogacąca się na unijnych dotacjach