Waldemar Markiewicz jest prezesem zarządu Izby Domów Maklerskich nieprzerwanie od sierpnia 2012 roku. Przez ostatnie 19 lat był prezesem zarządu Domu Maklerskiego DB Securities S.A., a od zeszłego roku pełni funkcję prezesa zarządu Domu Maklerskiego Santander Securities. W przeszłości zasiadał również w Radzie Giełdy.

>Czy polskie fundusze kapitałowe wypełnią lukę która została na rynku po likwidacji otwartych funduszy emerytalnych?

Rozwój polskiej gospodarki, oparty na poprawie produktywności i innowacyjności, wymaga zwiększenia roli rynku kapitałowego w finansowaniu inwestycji krajowych przedsiębiorstw. Bowiem to właśnie rynki kapitałowe a nie banki głównie finansują innowacje firm, szczególnie na wczesnym etapie ich rozwoju. Na początku rozwoju rynku w Polsce, to OFE przez długi czas zapewniały dopływ kapitału do rynku kapitałowego. Można wymienić całą listę przedsiębiorstw, które rozwinęły się właśnie dzięki pieniądzom z OFE. Brak tego kapitału spowodował osłabienie rynku. Wdrożenie PPK może być dobrym impulsem dla dalszego jego rozwoju.

>Jakie jeszcze czynniki doprowadziły do stagnacji na polskim rynku kapitałowym?

Struktura oszczędności gospodarstw domowych jest w Polsce nietypowa: 50 proc. tych oszczędności – które wynoszą w przybliżeniu 700 miliardów złotych – leży na rachunkach bankowych. To dwa razy więcej niż średnia w Europie. Struktura taka jest bardzo niekorzystna, zarówno dla gospodarki, ze względu na mniejszą podaż kapitału na rynek, jak i samych oszczędzających, którzy w małym stopniu uczestniczą we wzroście wartości polskich firm. Dlaczego tak się dzieje? Jednym z problemów jest na pewno brak polityki promowania inwestowania. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zachęt do konwersji części oszczędności gospodarstw domowych w kapitał dostępny na giełdzie. Chodzi o premię za podejmowanie ryzyka związanego z inwestowaniem. Po to, aby zwiększyć zainteresowanie Polaków inwestowaniem na giełdzie należałoby znieść podatek Belki od zysków kapitałowych na rynku regulowanym oraz znieść restrykcje w prawie podatkowym. W obecnym stanie prawnym przykładowo nie można odliczać strat z jednostek TFI od zysków z akcji i odwrotnie, co jest rozwiązaniem restrykcyjnym, niespotykanym na innych rynkach.

® Waldemar Markiewicz

Waldemar Markiewicz

>Skoro mówimy o TFI – czy problemem funduszy nie są dziś dość wysokie jak na standardy europejskie opłaty?

Ważniejsze jest to, że inwestorzy nie mają dziś zachęt podatkowych – o czym mówiłem wcześniej – oraz, co jest jeszcze istotniejsze, rynek kapitałowy mierzy się obecnie z kryzysem zaufania. Inwestorzy mają dobrą pamięć, dlatego wciąż pamiętają o kryzysie z 2007 roku. Oczywiście kryzys wydarzył się nie tylko w Polsce i dotknął inwestorów na całym świecie. Jednak świadomy inwestor, kiedy straci na rynku, będzie bardzo ostrożny, żeby na ten rynek wrócić.

W Polsce fundusze były sprzedawane masowo przez osoby nielicencjonowane z wyśrubowanymi planami sprzedażowymi. Istniała potężna luka prawna w tym czasie, gdy klienci, w tym wielu bez świadomości ryzyka, wpłacali pieniądze na fundusze. Dlatego dziś konieczne jest zaangażowanie polityków, nadzorcy i praktyków rynku w odbudowę wiarygodności i reputacji rynku. Sukces realizacji Strategii rozwoju polskiego rynku kapitałowego będzie zależeć między innymi od tego, czy uda się nam odbudować wiarygodność rynku. Podczas tegorocznej konferencji IDM poświęcimy tym zagadnieniom panel dyskusyjny Inwestycja w zaufanie – wiarygodność polskiego rynku kapitałowego dla wspierania jego dalszego rozwoju.

>Na co jeszcze z pana perspektywy należy zwrócić uwagę, aby zbudować zrównoważony rynek kapitałowy?

Domy maklerskie, które zajmują się obsługą inwestorów, co jest fundamentem rynku kapitałowego, oraz doradzają przedsiębiorstwom w pozyskiwaniu kapitału, od lat notują straty. W I-III kw. 2018 r. branża pokazała 159 mln zł straty na działalności podstawowej. Obecna kondycja branży maklerskiej to pochodna, między innymi, kosztów infrastruktury transakcyjnej, które w Polsce są wysokie. Od lat branża maklerska zwraca uwagę na poważny problem strukturalny na rynku – obsługa inwestorów, która jest fundamentem rynku kapitałowego, jest dla wszystkich opłacalna oprócz tych, którzy ich faktycznie obsługują, czyli domów maklerskich. Zagrożeniem dla krajowych maklerów są także zdalni członkowie giełdy. W momencie kiedy Giełda dopuściła zdalnych członków, Izba wielokrotnie sygnalizowała w różnych pismach i debatach, że to będzie miało bardzo negatywny wpływ na branżę maklerską. Dziś zdalni członkowie dominują w obrotach na GPW. Nie przyciągają oni nowych inwestorów a odbierają obroty krajowej branży. Pragnę przy tym zwrócić uwagę, że krajowe spółki giełdowe, szczególnie te średnie i małe są obsługiwane prawie wyłącznie przez krajowe domy maklerskie.

Od lat zwracamy uwagę także na tzw. gold plating, czyli przyjmowanie legislacji unijnej bez uwzględnienia realiów krajowego rynku. W efekcie branża jest przeregulowana, co jest bardzo kosztowne dla domów maklerskich i obniża ich konkurencyjność. Przez to zmuszone są do redukcji kosztów poprzez np. zmniejszanie liczby analityków. Mniejsze pokrycie analityczne spółek to większe ryzyko dla inwestorów. To droga donikąd. Powiem wiec tak: w Polsce trwa eksperyment budowy krajowego rynku kapitałowego, gdzie obsługa inwestorów jest dla wszystkich opłacalna oprócz tych, którzy to robią. To nie może się udać. Dlatego liczymy, że jednym z fundamentalnych punktów strategii będzie znacznie lepszych warunków do rozwoju krajowej branży domów i biur maklerskich.

300Gospodarka jest partnerem medialnym XIX Konferencji Izby Domów Maklerskich organizowanej przez Izbę Domów Maklerskich. Więcej informacji o konferencji znajdziesz tutaj.