Dlaczego Polska potrzebuje własnego operatora usług chmurowych i jakie znaczenie ma to, żeby dane były przechowywane na terenie Polski? Na czele Operatora Chmury Krajowej, spółki powołanej przez PKO BP i PFR, stanął Michał Potoczek. Spotkaliśmy się z nim, żeby porozmawiać o tym, jaka jest przyszłość usług chmurowych.

Zacznijmy od początku: do czego i komu będzie służyć Chmura Krajowa?

Najkrócej rzecz ujmując? Wszystkim firmom, które chcą stać się bardziej innowacyjne, szybciej. Rozwiązanie chmurowe, które budujemy – czyli sieć serwerów udostępniających przedsiębiorcom różne usługi cyfrowe bez konieczności budowania własnej infrastruktury – ma dostarczyć przedsiębiorcom w Polsce technologie dostosowane do polskiego rynku, alternatywne do tych, które są świadczone przez dostawców globalnych. To dość pilna sprawa. Adopcja chmury w Polsce jest bardzo niska. Ostatni raport Eurostatu na temat użycia w Unii cloud computingu mówi, że tylko 11 proc. polskich przedsiębiorców, którzy zatrudniają powyżej 10 pracowników, korzysta z usług chmurowych.

Dlaczego ta adopcja jest tak niska?

Analizowaliśmy to i znaleźliśmy parę przyczyn, które wydają nam się istotne. Dotyczą one w dużej mierze regulacji: żeby zainstalować się w chmurze, będąc przedsiębiorcą z rynku regulowanego, trzeba przejść szereg różnych certyfikacji, spełniać wiele wymagań. Wydaje nam się, że jesteśmy w stanie pomóc przedsiębiorcy, w szczególności instytucji finansowej, przejść ścieżkę regulacyjną i pokazać, jak dostosować własną organizację, żeby korzystać z usług chmurowych. Druga sprawa to bariera nieufności do chmury. Korzystanie z zagranicznych ofert oznacza, że nasze dane są poza granicami Polski, podpisujemy umowę z reguły na bazie obcego prawa, a odpowiedzialność dostawcy chmury za dane jest niewielka. Naszym założeniem jest zbudowanie infrastruktury na terenie Polski, w oparciu o polskie prawo i z gwarancjami prawnymi za powierzane nam przez klientów dane.

Z kim konkurujecie na tym rynku?

W Polsce mamy dwa typy dostawców. Jeden z nich to dostawcy globalni typu Microsoft, Google czy Amazon Web Services, którzy dostarczają swoje usługi z centrów danych znajdujących się poza Polską i oferują te usługi w naszym kraju. Z drugiej strony mamy kilku dostawców chmury lokalnej, jednak skupionych głównie na usługach dla małych i średnich przedsiębiorstw. My naszą pierwszą ofertę kierujemy do dużych przedsiębiorstw, które mają inne wymogi dotyczące bezpieczeństwa, dywersyfikacji geograficznej, rozmieszczenia danych i rozwiązań technologicznych. To nisza rynkowa.

 

Waszym pierwszym dużym klientem jest PKO Bank Polski, który razem z Polskim Funduszem Rozwoju powołał spółkę Operator Chmury Krajowej. Co to dla was oznacza?

Mając za sobą PKO BP, mamy pewnego rodzaju gwaranta.  Dzięki niemu mamy skalę, która pozwala nam współpracować z największymi podmiotami z sektora enterprise, które mają wysokie wymagania odnośnie podmiotu, któremu powierzają swoje dane. Duże spółki, podpisując umowy na powierzenie swoich krytycznych systemów, szukają partnera, który dysponuje odpowiednio dużym kapitałem finansowym i jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo usług, tak jak na przykład gwarantowane jest bezpieczeństwo usług finansowych.

PKO uważa, że chmura jest z ich perspektywy nieunikniona, ponieważ rozwijanie nowych, cyfrowych usług finansowych wymaga dostępu do najnowszych technologii, tak kosztownych, że robienie tego w jednej instytucji się nie opłaca. Wymyślono więc koncepcję chmury, żeby móc zainwestować więcej pieniędzy w kreowanie przewag technologicznych i uzyskanie synergii poprzez sprzedaż tych technologii do szerszego grona odbiorców.

Dlaczego pana zdaniem taka inicjatywa nie powstała wcześniej na rynku typowo komercyjnym?

Realizacja tego rodzaju projektu w sposób profesjonalny i bezpieczny wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Poza tym wydaje mi się, że zwyczajnie ten rynek nie jest jeszcze dojrzały – większość przedsiębiorców wciąż realizuje usługi IT samodzielnie i pomimo światowego trendu nie nastąpiła u nich istotna zmiana.

Żeby skonsumować duże nakłady poniesione na stworzenie chmury, trzeba zapewnić odpowiednią skalę sprzedaży. Stąd sukces globalnych dostawców, bo oni inwestując bardzo dużo, sprzedają te usługi na dużym rynku i są w stanie zbudować na nim skalę sprzedaży zapewniającą rentowność, mimo że ich oferta nie jest dopasowana do potrzeb wszystkich potencjalnych klientów.

Kluczowe jest więc budowanie masy krytycznej klientów, na bazie której te usługi są rozwijane. W przypadku małych i średnich firm jest to bardzo trudne. Wierzymy więc, że usługi dla dużych przedsiębiorstw są dla nas w tym momencie kluczowe, bo tam mamy szansę zaaplikować najnowsze technologie, które pozwolą naszym klientom zdobyć przewagę konkurencyjną.

Jakie jest w tej chwili zainteresowanie waszymi usługami?

Po uruchomieniu pierwszych usług dla PKO mamy w zasadzie gotową roadmapę uruchomienia kolejnych. Dla PKO uruchomiliśmy infrastrukturę jako usługę (IaaS, Infrastructure as a Service), na bazie której wspieramy proces wytwarzania oprogramowania w trybie zwinnym, czyli udostępniamy środowiska testowe. Skróciliśmy czas instalacji takiego środowiska z dwóch tygodni do raptem czterech godzin, dzięki czemu zespoły deweloperskie mają praktycznie natychmiastowy dostęp do zasobów na których mogą rozwijać nowe aplikacje finansowe. Jeśli chodzi o innych klientów, to prowadzimy szereg rozmów i spodziewamy się niebawem podpisania pierwszych umów.

Na czym przykładowo polegają te usługi?

W tym momencie skupiamy się na dwóch filarach, z jednej strony wspomnianym Infrastructure as a Service, gdzie dostarczamy moc obliczeniową, pamięć, sieć – takie wirtualne data center, w którym przedsiębiorcy będą mogli instalować swoje oprogramowanie jako na przykład chmurę hybrydową. Dużo firm ma jedno data center, w którym kolokuje własne usługi, i z powodu regulacji i wymogów audytowych potrzebuje uruchomić drugie data center, w którym równolegle przetwarza swoje dane. Druga usługa, jaką realizujemy, to Workplace as a Service, czyli budowa jednolitego systemu do obsługi stanowiska pracy w każdej organizacji. Dostarczamy skrzynkę pocztową, dysk sieciowy,  narzędzia do komunikacji wewnątrz organizacji, narzędzia do pracy zespołowej, terminal, czyli wirtualną stację roboczą. Tutaj też mamy już pierwszego klienta – do końca roku w PKO uruchomimy Stanowisko Przyszłości, czyli wirtualne terminale z nową skrzynką pocztową i nowymi narzędziami do komunikacji w firmie.

To jaki procent rozwiązań chmurowych PKO BP będzie obsługiwać Chmura Krajowa?

Jesteśmy dla PKO pierwszym dostawcą chmury. Jeśli spojrzymy na adopcję rozwiązań chmurowych na rynku finansowym w Polsce, to ona jest dzisiaj praktycznie zerowa. Instytucje finansowe, w tym PKO, w ogóle nie korzystają z dostawców chmury. Wynika to z tego, że Komisja Nadzoru Finansowego wprowadza ograniczenia dotyczące możliwości korzystania z chmury przez instytucje finansowe. Staramy się je wyeliminować w naszym rozwiązaniu.

Instytucja finansowa, powierzając swoje dane zewnętrznemu outsourcerowi, musi zapewnić sobie kwestię odpowiedzialności za te dane w określony sposób, czego globalni dostawcy nie robią, tam odpowiedzialność jest praktycznie zerowa. Bank czy ubezpieczyciel musi na przykład znać tak zwany łańcuch outsourcingu, czyli wiedzieć, kto poza bezpośrednim dostawcą ma dostęp do danych, kto jest podwykonawcą, czy jest na terenie Unii Europejskiej. W przypadku globalnych koncernów to wielki problem, bo tam łańcuch outsourcingu jest bardzo długi i są w nim firmy spoza Unii, które wykonują pewne usługi na chmurze. To bardzo komplikuje kwestię pełnej odpowiedzialności za dane klienta, co z punktu widzenia regulacji rynków finansowych jest kluczowe. Do tego dochodzą kwestie lokalizacji danych – czy są one na terenie Unii, czy poza Unią. Poza – nie do zaakceptowania. Dlatego nasze wejście na rynek jest dla sektora finansowego otwarciem drzwi do nowych możliwości.

Czyli logiczne by było, żebyście kierowali swoją ofertę też do innych instytucji finansowych – czy to jest kierunek, który obieracie?

Tak, chcemy współpracować z firmami z sektora finansowego,  ale kierujemy ofertę jeszcze szerzej. Usługi chmurowe mają zastosowanie w każdym przedsiębiorstwie, każda firma potrzebuje przestrzeni dyskowej na swoje bazy danych. Potrzebuje mocy obliczeniowej, żeby dane, które w tych bazach zbiera, przetwarzać, potrzebuje bezpiecznego dostępu dla swoich klientów internetowych do tych danych i do usług.

W ramach naszej roadmapy chcemy jeszcze w tym roku uruchomić pierwsze usługi SaaS, czyli software as a service, gdzie poza infrastrukturą dostarczymy też aplikacje biznesowe. To aplikacje, których każdy przedsiębiorca potrzebuje, np. system obsługi kadr i HR czy aplikacje bardziej branżowe.

Jak duża będzie wasza chmura? W jakich kategoriach możemy to w ogóle rozpatrywać?

Myślę, że to jest trudne pytanie. Ja bym chciał, żeby to była bardzo duża chmura, natomiast na razie działamy w ramach rynku polskiego, więc jesteśmy ograniczeni jego skalą. Ten rynek, wliczając wszystkie rodzaje usług, jest wyceniany na niecałe 7 mld dolarów w ciągu pięciu lat (2019 – 2023).

To jest odpowiedź biznesowa na Pani pytanie. Ale wydaje mi się, że istotne jest też to, jaką rolę chcemy na tym rynku odgrywać. Plan sprzedaży to jest jedno, natomiast problem niskiej adopcji chmury jest związany z tym, że nasz rynek jest mało innowacyjny, bo innowacyjność bierze się z możliwości eksperymentowania. Chmura jest do eksperymentowania idealnym miejscem – można w łatwy sposób uruchamiać nowe usługi i testować je, nie ponosząc dużych nakładów. My chcemy patrzeć nie tylko na to, jak duzi będziemy w kontekście sprzedaży, ale jaką rolę odegramy w kontekście cyfryzacji polskiego rynku i przedsiębiorców. Jak dostarczymy narzędzia, które pomogą tym przedsiębiorcom na arenie międzynarodowej, która jest coraz bardziej otwarta i łatwiej dostępna i gdzie technologia ma kluczowe znaczenie w kontekście prędkości dotarcia do klienta, dostosowania oferty do klienta itd.

W chmurze powołanie usługi typu serwer trwa 30 sekund – można się zalogować do systemu, wybrać usługę, która nas interesuje i kliknąć “uruchamiam”. Alternatywą jest zakup serwera, dostarczenie go do wybranego ośrodka, rozpakowanie, podłączenie do prądu i cały szereg zadań technicznych, które zabierają czas. Na koniec dnia zawsze przedsiębiorcy mają dylemat, że jak już coś uruchomili, zainwestowali w to dużo pieniędzy, to trudniej się z takiej inicjatywy wycofać, a z taką perspektywą, potencjalnie utopionych kosztów, ta skłonność do testowania i eksperymentowania w biznesie jest dużo mniejsza.

Gdzie będą zlokalizowane dane Chmury Krajowej?

W tym momencie uruchomiliśmy pierwszy region chmury, mamy trzy data center w województwie mazowieckim. Jedno z nich to fragment supernowoczesnej serwerowni PKO uruchomionej w 2015 roku, natomiast dwie pozostałe to serwerownie wynajęte od dostawców data center, które wybraliśmy w trybie konkursowym. Należą do Exatel i KIR.

Zdecydowaliśmy się w pierwszej kolejności na Mazowsze z racji tego, że jednak większość firm operuje w regionie warszawskim, więc chcieliśmy, żeby chmura była jak najbliżej największych przedsiębiorstw. Odległość w wielu przypadkach ma znaczenie, szczególnie tam, gdzie przetwarzamy krytyczne aplikacje i one potrzebują niskiego opóźnienia w dostępie do danych.

Jak wybieracie konkretną lokalizację?

Sposób wyboru lokalizacji jest prosty. Między grudniem a styczniem zrobiliśmy przegląd praktycznie wszystkich powierzchni dostępnych w Polsce. Byliśmy w ponad 30 serwerowniach i ocenialiśmy je m.in. pod kątem tego, jakie są możliwości telekomunikacyjne, jakie inne ośrodki w pobliżu możemy podłączyć. Ocenialiśmy też bezpieczeństwo fizyczne – jak budynek jest zabezpieczony, czy jest dookoła płot, który chroni na przykład przed wjazdem ciężarówki, czy są tory kolejowe w pobliżu, które stanowią dodatkowy czynnik ryzyka. Czy budynek jest na trasie lotów, czy nie. Ocenialiśmy warunki zasilania – czy to są niezależne źródła, ile ich jest. Ocenialiśmy też potencjał wzrostu, czyli ile prądu możemy mieć, ile podłogi możemy wykorzystać; warunki telekomunikacyjne, czyli jacy operatorzy są w danym budynku, jakie przepustowości możemy uzyskać.

Czy w planach są kolejne serwerownie?

Chcemy uruchomić kolejne, może jeszcze w tym roku. Zależy, jak szybko będziemy wypełniać to, co już uruchomiliśmy w woj. mazowieckim.

Natomiast patrzymy też troszkę inaczej. Jesteśmy Operatorem Chmury Krajowej z racji tego, że nie tylko chcemy udostępniać usługi własne, ale chcemy też udostępnić w bardziej przyjazny sposób usługi globalnych dostawców, które nie są kupowane z powodu barier, o których wcześniej rozmawialiśmy. Jesteśmy w stanie dostarczyć klientowi usługę, która jest zbudowana z komplementarnych elementów, na przykład nasza własna infrastruktura w naszej chmurze plus usługi bardzo zaawansowane, na przykład analiza danych, machine learning czy AI, dostarczane z chmury dostawców globalnych. Wtedy o skali możemy mówić nie w kontekście liczby serwerów, pamięci czy lokalizacji, ale ilości usług i danych, które tam będziemy przetwarzać.

Rozważaliście budowanie własnych data centers od podstaw?

Nie było takiej potrzeby. Mamy w Polsce dużo bardzo dobrych data centers i uznaliśmy, że budowanie kolejnych w sytuacji, gdy te, które mamy są w znacznym stopniu niewykorzystane, ekonomicznie mija się z celem. Przy okazji skróciliśmy czas inwestycji. Nie wykluczamy, że w przyszłości będziemy prowadzić jakieś prace inwestycyjne, jeśli chodzi o budowę, natomiast na razie nie widzimy takiej potrzeby.

Dlaczego to ważne, żeby serwery usług chmurowych, gdzie przechowuje się wrażliwe dane, były w Polsce, a nie gdzieś dalej?

Zakładają tak regulatorzy, ale ja się z tym zgadzam. Krytyczne systemy państwa powinny być w Polsce. Jeśli aplikacje krytyczne, które np. przetwarzają dane dotyczące obywateli czy militarne, są poza granicami Polski, to w sytuacji potencjalnego konfliktu czy zakłócenia komunikacji nie możemy tych danych w żaden sposób zabezpieczyć.

To jest przyjęta praktyka na całym świecie. W USA Departament Obrony Narodowej korzysta z chmury, ale została ona zbudowana na własne potrzeby Departamentu. Ma te same technologie, z których korzystają komercyjne przedsiębiorstwa, ale w modelu suwerenności danych. Departament wie, że te dane są w określonych lokalizacjach w USA i że nikt inny nie ma do nich dostępu, są odseparowane od usług publicznych. Tam uruchamia te najbardziej krytyczne aplikacje. Inne resorty uruchamiają je już np. w chmurze publicznej, ale wciąż zlokalizowanej w USA.

A krytyczne dane polskiego rządu gdzie są w tej chwili przechowywane?

To jest dobre pytanie. Z tego, co wiemy większość resortów ma, póki co, własną infrastrukturę.

Ministerstwo cyfryzacji buduje jednak Chmurę Rządową, która ma mieć dwa segmenty. Jednym z nich jest infrastruktura krytyczna państwa, najważniejsza z punktu widzenia stabilności kraju, która będzie ulokowana na infrastrukturze zarządzanej przez ministerstwo. To jest około 10 proc. zapotrzebowania na usługi IT w administracji publicznej. Z drugiej strony Ministerstwo Cyfryzacji tworzy model, który jest bardzo podobny do brytyjskiego modelu G-Cloud. Chodzi o stworzenie centralnego zamawiającego, który będzie podpisywał umowy ramowe z dostawcami chmury publicznej, takimi jak np. Chmura Krajowa, żeby w uproszczony sposób te usługi oferować poszczególnym resortom. Tu chcemy być jednym z dostawców, uczestniczyliśmy w dialogu technicznym w ministerstwie dotyczącym konstruowania katalogu usług.

W jakim tempie według pana rynek usług chmurowych będzie się rozwijał w Polsce?

Jeżeli spojrzymy na statystyki, to średnia europejska wynosi 30 proc. adopcji chmury. W krajach najbardziej zaawansowanych w Europie to jest prawie 70 proc. – to głównie Skandynawia. Chciałbym, żebyśmy za pięć lat byli pomiędzy średnią, a krajami najbardziej zaawansowanymi. Oczywiście ta średnia raczej wzrośnie za pięć lat, pewnie do 40-50 procent. Wydaje mi się, że jeśli będziemy pomiędzy średnią europejską, a krajami najbardziej zaawansowanymi, to będzie bardzo dobrze.

Jeśli chodzi zaś o tempo wzrostu, to na Zachodzie ono wynosi około 20 proc. rocznie, a w Polsce w najbliższych latach może wynieść nawet 40 proc. Zapotrzebowanie na usługi cyfrowe rośnie bardzo szybko. Np. w PKO Banku Polskim coraz więcej klientów korzysta z usług bankowych przez kanały elektroniczne – telefony komórkowe, aplikacje mobilne, dostęp elektroniczny. To powoduje, że rośnie zapotrzebowanie na usługi IT, bo cały ten ruch trzeba obsłużyć, dostarczyć technologie. A korzystając z chmury, przedsiębiorca czy klient płaci za tyle usług, ile w danym momencie potrzebuje. Ma bardzo krótką ścieżkę skalowania usługi i w górę, i w dół. To o wiele tańsze i prostsze rozwiązanie, niż kupowanie infrastrukutry zdolnej udźwignąć szczytowe zapotrzebowania, powtarzające się raz w miesiącu czy raz w tygodniu.

Rozwiązania chmurowe są szczególnie ważne w mniejszych przedsiębiorstwach, gdzie bariera inwestycji nie pozwalała w klasycznym modelu na uruchomienie bardziej zaawansowanych usług. W przypadku chmury bariera wejścia jest bardzo niska, więc nawet mały przedsiębiorca, który ma pomysł na innowacyjną usługę, może uruchomić zaawansowany technologicznie projekt w chmurze i będzie go skalował wraz ze wzrostem swojego biznesu, płacąc dokładnie za tyle mocy obliczeniowej, czy pamięci, ile wykorzystuje. W przypadku klasycznego podejścia to się zwykle wiązało z zakupem oprogramowania, serwerów, odpowiedniego storage’u, budową sieci, kompetencji inżynierskich – to było super-drogie i dostępne tylko dla tych największych. Chmura daje to, że te rozwiązania stworzone dla największych są teraz dostępne też dla mniejszych przedsiębiorstw, które mają innowacyjny pomysł, ale ograniczenia finansowe.