– W ciągu dwóch ostatnich lat obroty handlowe między Kazachstanem a Polską wzrosły do poziomu ponad 2,2 mld euro. To daje ponad 80-proc. wzrost w ciągu roku – mówi w wywiadzie z 300gospodarka.pl ambasador Kazachstanu Margułan Baimukhan.

300gospodarka.pl: Panie Ambasadorze, kilka dni temu otworzył Pan już czwarty honorowy konsulat Kazachstanu w Polsce. Czy to standardowa procedura? Chodzi o dyplomatyczne gesty, czy taka relacja rzeczywiście daje wymierne efekty w wynikach współpracy gospodarczej?

Margułan Baimukhan: Konsulaty honorowe są nieodłącznym elementem gospodarczej dyplomacji. Posiadanie przez kraj honorowego konsula jest zawsze mile widziane. I użyteczne! Liczba placówek stałych zależy od odległości między krajami czy intensywności kontaktów dyplomatycznych. W przypadku konsulów honorowych to oni i ich biura dbają o intensywność współpracy. W efekcie Polacy, którzy dobrze znają Polskę, reprezentują na jej terenie Kazachstan, łącząc interesy obu państw, obu gospodarek.

Intensywność ich pracy zależy indywidualnie od tego, jakich ludzi wybierzemy. W przypadku Kazachstanu każdy konsul honorowy deklaruje chęć współpracy w obszarze gospodarki, turystyki, obrony i spraw społecznych, w tym opieki nad studentami z Kazachstanu.

Dwaj pierwsi konsulowie honorowi mają od lat dobrze rozwiniętą współpracę z Kazachstanem. Pierwszy – pan Jerzy Starak, właściciel firmy Polpharma, jest największym polskim inwestorem w Kazachstanie. Drugi – pan Wiesław Hałucha, prezes spółki Alwenta [d. Alwernia – przyp. red.], współpracuje z największymi zakładami chemicznymi w Kazachstanie. Nowi konsulowie – z Wrocławia i Katowic, pan Jerzy Bar oraz pan Artur Nizioł (obaj panowie reprezentują szeroko rozumianą branżę budowlaną) – dopiero rozpoczynają współpracę z moim krajem, ale każdy z nich ma konkretny plan działań. Chcemy tworzyć wspólne projekty inwestycyjne w Kazachstanie.

Na czym ma polegać ich rola? Mają rozwijać działalność swojej branży w Kazachstanie, czy raczej rozwijać firmy kazachskie z tej branży w Polsce?

Każdy konsul honorowy działa na rzecz współpracy w znacznie szerszym wymiarze niż jego firma czy jego branża. Ma pomagać każdemu polskiemu przedsiębiorcy z obszaru, który reprezentuje lub kazachskiemu zainteresowanemu działalnością w obszarze, który reprezentuje. Polskie prawo pozwala, aby okręg konsularny dla konsula honorowego obejmował do trzech województw.

Są przedłużeniem pańskich rąk poza stolicą…

A dzięki temu, że działają lokalnie, mają znacznie lepszą znajomość i penetrację rynku. W Katowicach działają już honorowe konsulaty 12 różnych państw. Najwięcej, bo około 30, działa w Krakowie. To pokazuje, że wiele państw docenia ten element gospodarczej dyplomacji.

Co jest ważne przy wyborze takiego przedstawiciela?

Wiele elementów – musi cieszyć się nieposzlakowaną opinią. Sam proces decyzyjny jest kilkustopniowy – ja rekomenduję kandydata swojemu ministrowi spraw zagranicznych, a ten zwraca się o zgodę do polskiego MSZ. Jednym z najważniejszych elementów wyboru jest to, aby była to osoba biznesowo ustatkowana. Nie może myśleć przez pryzmat własnego zysku. Konsul honorowy dynamizuje przecież relacje w różnych obszarach. Na przykład we Wrocławiu za miesiąc mamy duże ciekawe wydarzenie sportowe – mistrzostwa Europy w zapasach w stylu kazachskim.

Na ile ważne są szeroko rozumiane wydarzenia kulturalne dla budowania współpracy? Czy da się je przeliczyć na realne wartości w gospodarce?

Coraz większe znaczenie we wzajemnych relacjach ma turystyka, a turystykę budują m.in. wydarzenia kulturalne. Turystyka została wskazana jako jeden z głównych sektorów, gdzie chcemy uaktywnić działania. I to w obie strony – nie chcemy tylko zapraszać do nas polskich turystów, ale zależy nam także, by Kazachowie przyjeżdżali nad Wisłę.

Polacy to już 1/3 turystów z Unii Europejskiej w Kazachstanie. Więcej z UE przyjeżdża tylko Niemców. To duży udział, a trend stale rośnie. Było to możliwe dzięki zniesieniu wiz – Kazachstan zniósł wizy dla ponad 60 krajów – i uruchomieniu bezpośrednich połączeń lotniczych z Warszawy do Nur-Sultanu [nowa nazwa stolicy, d. Astana – przyp. red.]. Od dwóch lat LOT lata tam cztery razy w tygodniu, a ponieważ widzimy duże obłożenie, namawiałbym LOT do rozszerzenia zakresu do codziennych połączeń. Pracujemy także nad uruchomieniem połączenia z warszawy do Ałmaty, czyli starej stolicy, która jest dziś hubem Azji Centralnej. Z marketingowego punktu widzenia dla LOT-u byłoby to korzystne rozwiązanie. Warszawa miałaby szansę stać się hubem tranzytowym dla podróżnych z Kazachstanu do Europy.

Patrząc na dane statystyczne wyraźnie widać, że wymiana handlowa rośnie, ale nierównomiernie. Kazachstan korzysta bardziej – w 2018 roku import do Polski wzrósł dwukrotnie, a eksport do Kazachstanu spadł o prawie 10 proc.

W ciągu dwóch ostatnich lat obroty handlowe między Kazachstanem a Polską wzrosły do poziomu ponad 2,2 mld euro. To daje ponad 80-proc. wzrost w ciągu roku. Dlaczego import większy od eksportu miałby być problemem? Przecież import oznacza pozyskiwanie towarów, które chciało się mieć. Polska ma ujemne saldo również w obrotach z Chinami i mało prawdopodobne, że to się kiedyś zmieni, prawda? Ale pomijając to, Kazachstan eksportuje przede wszystkim surowce, bardzo duże wolumeny. 70 proc. eksportu do Polski to surowce – węgiel, ropa naftowa, gaz skroplony. Wzrost wartości eksportu z Kazachstanu do Polski to zaś w największym stopniu efekt rosnących cen ropy naftowej.

Ale rzeczywiście, ten medal ma dwie strony. Wprawdzie w ostatnich dwóch miesiącach widać zmianę trendu na lepsze – we wszystkich grupach towarów eksportowanych z Polski sprzedaż rośnie. Struktura eksportu jest bardzo stabilna. Ale myślę, że polskie firmy nie widzą potencjału naszego rynku, mimo że towary ze znakiem 590 są w Kazachstanie dobrze rozpoznawane i dobrze przyjmowane.

To dlaczego sprzedaje ich się tam coraz mniej?

To pytanie nie do mnie lecz do polskich firm. Kazachstan to gospodarka rynkowa – państwo nie ingeruje w rynek bardziej niż dzieje się to w innych, np. zachodnich krajach.

Niestety, protekcjonizm to choroba gospodarcza XXI wieku. Każde państwo reguluje dziś rynek i ingeruje w niego coraz mocniej, nazywając to ochroną własnych przedsiębiorców.

Ale nie my! My nie mamy takiej liczby własnych konkurencyjnych przedsiębiorstw – niestety – żebyśmy mogli sobie pozwolić na zamykanie rynku.

Istnieją jednak pewne obiektywne czynniki, które ograniczają opłacalność eksportu, jak chociażby to, że Kazachstan jest częścią unii celnej zbudowanej przez Rosję i nie każdy towar z Polski może konkurować z tymi, które powstają w ramach tej unii.

To prawda, że meble z Polski nie będą konkurencyjne, bo cło płacone jest nie od wartości lecz od wagi towaru. Ale to nie jest sytuacja bez wyjścia. Wystarczyłoby, żeby te polskie meble były – jeśli nie produkowane – co najmniej montowane w Kazachstanie. Nam bardzo zależy na bezpośrednich inwestycjach zagranicznych. Dziś w Kazachstanie działa 226 firm z polskim kapitałem. W większości jednak są to firmy handlowe, wciąż zbyt mało jest producentów. Wydaje mi się, że polskie firmy nie są jeszcze gotowe na głębszą ekspansję. Krajowy, wewnętrzny popyt pozwala im się wciąż rozwijać bez zagranicznych inwestycji.

I nie ma znaczenia kwestia odległości geograficznej czy lokalnych regulacji biznesowych?

Gdy nawiązuję nowy kontakt z polską firmą, zawsze zaczynam od pytania, czy ma Kazachstan w swojej kilkuletniej strategii. Jeśli to odpowiedź w rodzaju: „rozglądamy się”, to wiem, że tym razem nie należy liczyć na szybki rozwój wypadków.

A co takiego jest w rynku kazachskim, co powinno skłonić polskie firmy do tego, by się nim interesowały?

Trzy elementy. Pierwsza rzecz: nie traktujcie Kazachstanu jako rynku tylko kazachskiego. 18 mln konsumentów to rzeczywiście nie jest taki wielki rynek, ale jest on zintegrowany z całym obszarem unii celnej – to pięć krajów i ponad 150 mln konsumentów. Rzecz druga: dostęp do rynku Azji Centralnej, która także bardzo się integruje, a Kazachstan jest w tej grupie liderem gospodarczym – to kolejnych 60 mln konsumentów. Ponad tysiąc polskich firm handlowych robi dziś biznesy z Azją Centralną właśnie przez Kazachstan. Trzecia rzecz to nasi sąsiedzi – bardzo chłonny rynek Chin.

Kazachstan może pomóc wejść na rynek chiński?

Tak, bo Kazachstan wchodzi na rynek chiński, zwłaszcza z artykułami rolno-spożywczymi. I znam już pierwsze polskie firmy, które sprzedają swoje towary rolne właśnie przez Kazachstan. To się opłaca.

Wiem, że większość działań w Polsce prowadzi pan sam, własnoręcznie, spotykając się, negocjując, proponując, otwierając, przecinając, wizytując. Buduje pan pieczołowicie relacje już na poziomie bardzo podstawowym, czasami wręcz łącząc ze sobą konkretne firmy. Z czego wynika ta nietypowa dyplomacja?

Ekonomizacja polityki zagranicznej jest dziś priorytetem rządu Kazachstanu. Pod koniec grudnia 2018 r. prezydent Kazachstanu podjął nawet decyzję, że zwiększy pion MSZ jeżeli chodzi o działalność dyplomacji gospodarczej. Ważne są oba kierunki – zarówno pozyskiwanie inwestorów zagranicznych do naszego kraju, jak i wsparcie dla kazachskiego eksportu, zwłaszcza gotowych produktów; chodzi o rozwój branż pozasurowcowych. Chcemy uruchomić eksport nawozów, słodyczy, zwłaszcza czekolad, oraz świetnych koniaków.

A jakie potrzeby importowe ma Kazachstan, biorąc pod uwagę, że po sąsiedzku mieści się rynek chiński, gdzie zapewne większość towarów można kupić taniej?

Potrzebujemy maszyn i urządzeń do przetwórstwa – polskich technologii, ale także polskiego doświadczenia, bo chcemy zacząć przetwarzać niektóre produkty. Poza sektorem energetycznym bardzo intensywnie zaczęliśmy rozwijać inne obszary, przede wszystkim rolnictwo. Nieskażone chemią gleby to ogromna wartość, prawdziwe ekologiczne uprawy. Jesteśmy na przykład największym na świecie producentem lnu, ale brakuje nam mocy, by ten len przerobić na produkty finalne. Potencjał jest także w produkcji pasz czy leków weterynaryjnych. Proszę sobie wyobrazić, że w całej Azji Centralnej nie ma ani jednego producenta środków chemii gospodarczej. W Karagandzie działa natomiast fabryka proszków do prania, której właściciel szuka branżowego inwestora, bo chciałby rozszerzyć produkcję o detergenty w płynie. Żadna z 30 polskich firm jak dotąd nie wyraziła zainteresowania, a nawet chęci poznania możliwości płynących z takiego projektu.

Prędzej czy później w każdy z tych sektorów wejdą międzynarodowe koncerny. Polska nie powinna zwlekać, nie powinna dać się wyprzedzić. Mając tak ogromne doświadczenia, warto byłoby je zdyskontować w Kazachstanie – z obopólną korzyścią. Tak się dzieje coraz częściej, ale wciąż za rzadko.

Na ile silna jest w Kazachstanie konkurencja firm chińskich i rosyjskich?

One rzeczywiście są u nas obecne, ale rynek jest na tyle chłonny, że jest miejsce jeszcze dla wielu graczy. W mojej opinii niektórym polskim przedsiębiorstwom trochę brakuje strategicznego spojrzenia na 5-10 lat naprzód.

Wspólna historia – pomaga czy przeszkadza?

Coraz bardziej pomaga. Dzięki wydarzeniom kulturalnym i turystyce znikają stereotypy, które były bardzo silnie obecne jeszcze 15 lat temu. A teraz coraz więcej studentów z Kazachstanu przyjeżdża na studia właśnie do Polski.

Pan również studiował w Polsce, świetnie mówi pan po polsku, a Polacy bardzo doceniają, gdy ktoś mówi w ich niełatwym języku.

To prawda, że gdy z początkowego angielskiego przechodzimy na język polski wszyscy znacznie bardziej się otwierają.

 

Wartość obrotów handlowych Polska – Kazachstan

2016 795 mln euro

2017 1,2 mld euro

2018 2,2 mld euro