Czy londyńskie City po brexicie straci na prestiżu? „W tym miejscu w ciągu wielu lat powstawał specyficzny, skomplikowany ekosystem, który w żadnym innym mieście, a zwłaszcza europejskim, nie jest aż tak rozbudowany i dopracowany”, mówi nam Rafał Libera, prezes zarządu Polish City Club.

Organizacja Polish City Club obchodzi w tym roku 15. rocznicę założenia. Klub zrzeszający Polaków i osoby polskiego pochodzenia zatrudnione w jednym z najważniejszych centrów finansowych świata – londyńskim City – ma na celu integrację polskiej społeczności i ułatwianie kontaktów biznesowych między brytyjskimi pracodawcami, polskimi pracownikami, oraz polskimi firmami, które są zainteresowane wejściem na rynek brytyjski.

300Gospodarka: Polish City Club funkcjonuje w Londynie już od 15 lat – czy w tym czasie pozycja polskich pracowników w City uległa wzmocnieniu?

Rafał Libera, prezes Polish City Club: Zdecydowanie tak. Założyciele Polish City Club utworzyli ten klub 15 lat temu, przewidując rosnący napływ polskich pracowników do City. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej także instytucje londyńskie bardziej zainteresowały się pracownikami z naszego regionu.

Wśród założycieli PCC wiele było osób zatrudnionych w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. To właśnie EBOiR był wówczas najbardziej otwarty na pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej. Po 2004 roku jego śladem poszły także inne instytucje i prywatne przedsiębiorstwa – powstały warunki do zatrudnienia tych pracowników, utworzony zostały nowe działy i zespoły. Nie bez znaczenia było także zwiększenie strumienia inwestycji zagranicznych do Polski.

Dodatkowo na studentów z naszego regionu otworzyły się brytyjskie uniwersytety. Na absolwentów tych uczelni, bez względu na ich pochodzenie, firmy z City również patrzą bardziej przychylnym okiem.

Wreszcie wiele firm zatrudnia w swoich siedzibach w Londynie Polaków, którzy wcześniej odnosili duże sukcesy w oddziałach w Polsce oraz na szczeblu regionalnym. Przykładem może być Małgorzata Kołakowska, która do 2016 roku pełniła funkcję prezesa zarządu ING Banku Śląskiego, a obecnie jest odpowiedzialna za bankowość korporacyjną ING w Wielkiej Brytanii i krajach Bliskiego Wschodu. Polacy już od lat budują w Londynie swoją reputację jako ambitnych, pracowitych i pełnych pasji ludzi. To jest zresztą także jedno z zadań PCC – tworzenie silnej marki polskich pracowników w Londynie.

W ostatnich latach jednym z głównych tematów w Wielkiej Brytanii i Europie był brexit. Czy po jego ewentualnym nastąpieniu londyńskie City może utracić swoją pozycję jednego z najsilniejszych globalnych centrów finansowych?

Niepokój był obecny przede wszystkim na początku – sam wynik referendum był szokiem dla systemu. Niewątpliwie w krótkim okresie mogą nastąpić pewne perturbacje. Niepewność budzi przede wszystkim forma i termin wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. To utrudnia proces oszacowania wpływu brexitu na zwiększenie kosztów pewnych przedsięwzięć.

W efekcie pojawiają się np. problemy z zamknięciem finansowania niektórych startupów – inwestorzy wstrzymują się z decyzjami dotyczącymi finansowania ze względu na problemy z oceną skali potencjalnych kosztów. Opóźniane są też debiuty giełdowe na giełdzie LSE planowane przez krajowe i zagraniczne podmioty. Z drugiej strony na to wpływ mają także zawirowania i rosnąca niepewność w gospodarce i polityce w skali całego świata.

W dłuższej perspektywie jednak uważam, że City utrzyma swoją pozycję globalnego centrum finansowego. W tym miejscu w ciągu wielu lat powstawał specyficzny, skomplikowany ekosystem, który w żadnym innym mieście, a zwłaszcza europejskim, nie jest aż tak rozbudowany i dopracowany. Bardzo trudno będzie zbudować podobny mechanizm gdzie indziej.

City ma ogromną zdolność adaptacji do zmieniających się warunków zewnętrznych. Warto wspomnieć, że np. kancelarie prawnicze rozpoczęły przygotowania do brexitu już jakiś czas temu – wielu pracujących w nich prawników uzyskało nostryfikację swoich uprawnień w Irlandii, co daje im swobodę działania na terenie całej Unii Europejskiej, także po brexicie. Co więcej, obecnie istnieje bardzo duże, budowane przez lata, zaufanie do wiedzy i doświadczenia ekspertów pracujących w City. Pozycja Londynu wydaje się być zatem w dłuższej perspektywie niezagrożona.

Jakie mogą być konsekwencje brexitu dla pracowników City pochodzących z krajów Unii Europejskiej, w tym z Polski? Czy możemy oczekiwać transferów do innych centrów finansowych w Europie i na świecie?

Faktycznie można przypuszczać, że ten efekt wystąpi w pewnej skali. Możemy się spodziewać wyjazdu kilku tysięcy pracowników pochodzących z krajów Unii Europejskiej. Nie oczekujemy jednak exodusu.

Firmy z City z pewnością postarają się, by tym pracownikom wciąż opłacała się praca w Londynie i w wielu przypadkach skutecznie zniechęcą ich do wyjazdu. Co więcej, to wciąż w Londynie czekać na nich będą największe wyzwania zawodowe. Nie bez znaczenia jest także siła brytyjskich uniwersytetów – ona nie zmaleje po brexicie. To oznacza, że w dłuższej perspektywie poprzedni pracownicy, nawet jeśli wyjadą, to będą zastąpieni przez równie wykwalifikowaną kadrę.

Warto jednak zwrócić uwagę na pewien pojawiający się w ostatnim czasie trend – transfer polskich pracowników z City do rozwijającego się centrum finansowego, jakim jest Warszawa. Póki co skala tego zjawiska nie jest duża, ale jest ono zauważalne. Pracownicy ci wyjeżdżają do Polski, gdzie zajmują kierownicze stanowiska w przedsiębiorstwach, a nawet zostają członkami ich rad nadzorczych. W Warszawie popyt na nich rośnie, bo rośnie także zapotrzebowanie na międzynarodowe usługi finansowe i ekspertów, którzy mogliby je świadczyć.

Niewykluczone, że w przyszłości powstanie klub partnerski PCC w Warszawie dla tych byłych członków londyńskiego Klubu, którzy przenieśli się właśnie do stolicy Polski.

Czy w takim razie widzicie Państwo szansę na rozszerzenie zasięgu działalności i otwarcie podobnego klubu także w innych miastach Europy?

Rzeczywiście istnieje potencjał na otwarcie kolejnego klubu w innym mieście. Od 2012 roku partnerski klub PCC działa już w Paryżu.

W tej chwili z największą uwagą przyglądamy się Amsterdamowi. Na holenderskich uczelniach coraz częściej wykłada się w języku angielskim, a stosunkowo niskie czesne dodatkowo zachęca studentów z Polski. Niewykluczone więc, że Holendrzy będą podbierać zdolnych polskich studentów Brytyjczykom.

Wracając do brexitu – czy po zakończeniu procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE Polish City Club widzi się w roli doradcy lub adwokata polskich pracowników w razie wystąpienia problemów administracyjnych czy proceduralnych?

PCC już teraz jest łącznikiem między instytucjami brytyjskiej administracji publicznej a polskimi pracownikami. W wielu przypadkach jesteśmy pytani o opinię na temat najbardziej pożądanego przez Polaków rozwiązania w danej sprawie. Dzięki temu mamy także możliwość sondowania priorytetów i potrzeb polskiej społeczności.

PCC ukazuje Polaków jako ludzi sukcesu i promuje polskich pracowników w prywatnych przedsiębiorstwach działających w City. Jesteśmy więc także gotowi do aktywnego działania na ich rzecz i reprezentowania ich interesów w razie wystąpienia jakichkolwiek problemów po brexicie.

Czytaj też:

>> Chcemy być pierwszą na świecie platformą przewozową, która będzie neutralna klimatycznie – wywiad z Martinem Villigiem, CEO Bolta

>> Polska rewolucja suwerenności wciąż przed nami. Będzie nią elektromobilność – wywiad z Piotrem Arakiem, dyrektorem PIE