Samochody elektryczne przestają być wykorzystywane wyłącznie na krótkich trasach – wynika z badania Elocity przeprowadzonego wśród ponad 1300 użytkowników aplikacji do ładowania. Co trzeci kierowca co najmniej raz w miesiącu pokonuje dystans powyżej 300 km, a ponad połowa korzysta z e-aut podczas wyjazdów weekendowych i urlopowych. To pokazuje zmianę sposobu użytkowania pojazdów elektrycznych i rosnącą dojrzałość rynku.
Nie tylko do pracy i sklepu
Z badania wynika, że samochód elektryczny stał się elementem codziennej mobilności. 76 proc. użytkowników wykorzystuje go do dojazdów do pracy lub szkoły, a 81 proc. do załatwiania codziennych spraw. Jednocześnie ponad połowa badanych korzysta z e-aut także w czasie wyjazdów weekendowych i urlopowych. To oznacza, że elektryki coraz częściej pełnią funkcję podstawowego środka transportu, a nie tylko drugiego samochodu w gospodarstwie domowym.
Użytkownikiem samochodu elektrycznego najczęściej jest mężczyzna – stanowi 92 proc. respondentów. Zazwyczaj ma wykształcenie średnie lub wyższe i mieszka w dużym mieście, choć co piąty badany pochodzi ze wsi.
W 62 proc. przypadków samochód elektryczny nie jest jedynym pojazdem w gospodarstwie domowym. Najczęściej jest też własnością prywatną użytkownika (72 proc.), a nie autem służbowym.
Gdzie kierowcy ładują samochody elektryczne?
Najczęściej użytkownicy ładują samochody w domu – taką odpowiedź wskazało 53 proc. respondentów. Z kolei 34 proc. najczęściej korzysta z publicznych stacji ładowania.
W tej grupie dominują szybkie ładowarki DC, które wybiera 54 proc. kierowców. Dane pokazują, że dla użytkowników istotna jest oszczędność czasu, szczególnie podczas podróży i codziennego użytkowania pojazdu.
Decyzja o wyborze stacji ładowania nie jest przypadkowa. Kierowcy najczęściej biorą pod uwagę cenę (81 proc.), lokalizację (69 proc.) oraz moc stacji (41 proc.). W praktyce oznacza to wybór między niższym kosztem a wygodą. 3 na 10 kierowców deklaruje, że jest gotowych nadłożyć drogi, aby zapłacić mniej za ładowanie. Z kolei 23 proc. wybiera najbliższą stację, a 47 proc. uzależnia decyzję od różnicy w cenie.
To pokazuje, że ładowanie staje się świadomą decyzją zakupową, zwłaszcza że różnice w cennikach stacji mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent.
Aplikacja w centrum ekosystemu
Coraz większe znaczenie w korzystaniu z aut elektrycznych mają aplikacje mobilne. Użytkownicy wykorzystują je do wyszukiwania stacji, porównywania cen, uruchamiania ładowania i płatności.
Z danych wynika, że 61,7 proc. kierowców najczęściej płaci za ładowanie właśnie za pomocą aplikacji. Pozostałe metody – karty RFID (12,3 proc.), aplikacje innych dostawców (11,8 proc.) czy karty płatnicze (10,2 proc.) – są wyraźnie mniej popularne.
– Przeprowadziliśmy to badanie, aby lepiej zrozumieć potrzeby użytkowników aplikacji Elocity. Dziś korzysta z niej 160 tysięcy kierowców, którzy w jednym miejscu mają dostęp do 72 proc. publicznych stacji ładowania w Polsce. Wyniki pokazały nam dodatkowo kierunek, w którym rozwija się elektromobilność. Coraz większe znaczenie ma całe doświadczenie użytkownika: od znalezienia stacji, przez uruchomienie ładowania, po rozliczenie. To właśnie w tych obszarach będzie rozgrywać się dalszy rozwój rynku – mówi Adrian Nocuń, CEO Elocity.
W najbliższej przyszłości infrastruktura ładowania i narzędzia cyfrowe wspierające użytkowników w codziennych decyzjach będą wpływać na rozwój elektromobilności w Polsce.
Polecamy również:
- 30 tys. samochodów elektrycznych pod lupą. Tak naprawdę zużywają się baterie
- UOKiK sprawdza rabaty. Biedronka i Lidl zmieniają sposób pokazywania promocji
- W Polsce 99,8 proc. kierowców jeździ na trzeźwo, ale mają inny, ogromny problem