Europa chce zmniejszać gospodarczą zależność od Chin, ale liczby zmierzają w przeciwnym kierunku. Deficyt handlowy osiągnął rekordowe 196 mld euro, a chińscy producenci coraz mocniej wchodzą na europejski rynek motoryzacyjny. Co więcej, w amerykańskim raporcie dotyczącym możliwego omijania ceł pojawia się również Polska – informuje Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).
Samochody i baterie napędzają import
W ciągu roku deficyt w handlu z Państwem Środka wzrósł o ponad 9 proc. Jego wartość to rekordowe 196 mld euro. Import tamtejszych towarów do UE wzrósł o ponad 5 proc. Aż za jedną trzecią wzrostu wartości importu odpowiadają dwie kategorie produktów: samochody oraz akumulatory elektryczne.
Trzecim dominującym produktem ze wzrostem wartości importu w UE są urządzenia przetwarzania danych (m.in. komputery, serwery). Import w tej kategorii zwiększył się rok do roku o 1 mld euro, co przekłada się tylko na 6 proc. w skali roku i 30 proc. w porównaniu z 2019 r. Zdaniem PIE wskazuje to na dynamiczny rozwój Chin w wytwarzaniu produktów motoryzacyjnych i bateryjnych w ostatnich latach. W dużej mierze Chiny zawdzięczają to intensywnemu wsparciu państwa w tych sektorach (m.in subsydia, ulgi podatkowe, finansowanie innowacji).
Chiny zajmują istotną pozycję również w handlu innymi produktami, powiązanymi z niskoemisyjną gospodarką lub adaptacją do zmian klimatu. Należą do nich: transformatory elektryczne, turbiny wiatrowe, panele fotowoltaiczne oraz pompy ciepła, a także klimatyzatory.
Co ciekawe, import klimatyzatorów mobilnych i na budynki (wąska kategoria HS8415.82) z Chin wzrósł w I połowie roku o 52 proc., jednak łączny import klimatyzatorów, w tym najważniejszej kategorii klimatyzatorów naściennych, nie zwiększył się. Może to być wynikiem przesunięć dostaw w czasie lub wzrostu deklarowanej wartości eksportu. Z danych nie wynika wzrost z innego państwa pozaunijnego produktów w tej kategorii.
Polska też kupuje coraz więcej z Chin
Bardzo podobnie kształtuje się import Polski z Chin. Największy wzrost odnotowano w sektorze motoryzacyjnym oraz urządzeń do przetwarzania danych. Import samochodów z Chin wzrósł 2,5-krotnie w porównaniu z 2025 r. Łączny import z Chin do Polski wzrósł o 11 proc., a w porównaniu z 2019 r. – podwoił się.
Silne wzrosty odnotowano także wśród soli oksometalicznych (wykorzystywanych m.in. w przemyśle bateryjnym, chemicznym i metalurgii), monitorów i projektów czy innych urządzeń i części urządzeń elektrycznych.
Cła nie zatrzymały chińskich samochodów
W przypadku samochodów importowanych do UE można zauważyć ograniczony wpływ ceł. Wzrost importu samochodów elektrycznych osłabł, ale głównie poprzez przesunięcie produkcji do Europy elektryków zachodnich producentów. Chińczycy inwestują także w fabryki na kontynencie, głównie w Hiszpanii, na Węgrzech i Słowacji. Co więcej, chińscy producenci znacznie też zwiększyli sprzedaż aut spalinowych w UE, które nie są objęte cłami.
Łączny udział chińskich producentów w sprzedaży nowych pojazdów sięgnął niemal 10 proc. na rynku europejskim i ponad 12,5 proc. w Polsce. Wzrósł też silnie import akumulatorów. PIE uważa, że wskazuje to na niewystarczająco szerokie cła oraz długoterminowe zagrożenie dla europejskich producentów ze strony Chin. Wzrost produkcji samochodów w Chinach sprawił, że UE przestała już być największym producentem aut na świecie.
Polska na amerykańskiej liście 40 państw
A jak wygląda sytuacja za oceanem? Amerykanie ograniczyli deficyt w handlu z Chinami, ale obawiają się, że jest to świadectwo omijania ceł. Rosnąca obecność chińskich produktów w Europie ma znaczenie nie tylko dla konkurencyjności UE, lecz może mieć także dla relacji handlowych z USA.
W nowo opublikowanym raporcie Białego Domu pt. The Great Tansshipment Scam zespół Petera Navarro, doradcy gospodarczego Trumpa i głównego oponenta współpracy z Chinami, wskazuje, że wiele państw stało się eksporterami chińskich produktów w celu uniknięcia ceł. Nazywa 40 państw, w tym Polskę, „ukrytą siecią przesyłową”, choć sam zauważa, że część tych zmian może wynikać z relokacji produkcji, a nie omijania ceł.
Polska jest wymieniona jako część „pasa środkowoeuropejskiego” przetwarzającego komponenty chińskie, które na dalszych etapach trafiają ostatecznie do USA. W celu ograniczenia omijania ceł, służby celne mają w większej mierze korzystać ze sztucznej inteligencji nazwanej „amerykańskim detektywem na granicy”, która ma oceniać ryzyko nadużyć celnych.
Polecamy również:
- Dodatkowy rok ochrony utknął w legislacji. Polska spóźnia się z prawem do naprawy
- Ponad 185 mln zł na poszukiwania pod ziemią. Rząd wskazał najważniejsze surowce
- Agent AI jest jak nowy pracownik, ale może działać szybciej, niż firma zdąży zareagować