Ponad 40 proc. największych spółek z warszawskiej giełdy nie ma żadnego ratingu ESG – wynika z raportu „Artha ESG Rating Monitor 2026”. Badanie objęło 140 firm z indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80 oraz oceny pięciu agencji ratingowych. Brak takiej oceny może ograniczać widoczność spółek dla inwestorów, banków i kontrahentów w globalnych łańcuchach dostaw.
Z raportu Artha Consulting Network wynika, że co najmniej jedną ocenę ESG ma 82 ze 140 analizowanych spółek. Oznacza to 59 proc. rynku objętego badaniem. Pozostałe 58 spółek nie ma żadnego ratingu ESG.
ESG to skrót od trzech angielskich słów: environmental, social i governance. Chodzi o sposób, w jaki firma zarządza wpływem na środowisko, relacjami społecznymi oraz ładem korporacyjnym, czyli zasadami zarządzania i kontroli. Rating ESG jest zewnętrzną oceną tego, jak spółka radzi sobie z tymi obszarami.
Największe spółki są oceniane najczęściej
Pokrycie ratingami ESG jest silnie powiązane z wielkością spółki. W WIG20 co najmniej jedną ocenę ESG ma każdy podmiot. W mWIG40 rating posiada prawie 90 proc. firm, a w sWIG80 tylko jedna trzecia.
Im mniejsza spółka, tym większe ryzyko, że pozostaje poza systematycznym monitoringiem agencji. Dla rynku kapitałowego ma to znaczenie, bo inwestorzy instytucjonalni coraz częściej uwzględniają dane ESG w analizach kredytowych, inwestycyjnych i ryzyka.
Raport Artha Consulting Network objął pięć agencji: S&P Global, MSCI, CDP, EcoVadis i Sustainalytics. Autorzy wskazują, że rating ESG staje się dla spółek giełdowych nie tylko elementem komunikacji, ale także narzędziem budowania wiarygodności wobec rynku finansowego i partnerów biznesowych.
– Ratingi badają i sprawdzają, jak spółki radzą sobie z realizacją celów ESG, celów dekarbonizacyjnych i społecznych. Zdecydowaliśmy się po raz pierwszy na polskim rynku dokonać oceny 140 spółek i sprawdzić, jak są one oceniane oczami zewnętrznych agencji ratingowych – mówi Irena Pichola, CEO Artha Consulting Network.
Jak dodaje, w grupie analizowanych firm widać dużą polaryzację. Dwie spółki osiągnęły najwyższe oceny większości badanych agencji, ale jednocześnie 41 proc. firm nie jest ocenianych przez żadną z nich.
Brak ratingu nie oznacza automatycznie słabych wskaźników
To, że część firm nie ma ratingu ESG, nie oznacza, że ma słabe wyniki w tym obszarze. Jednak dla spółek giełdowych to może być problem na płaszczyźnie reputacyjnej i biznesowej. Jeśli firma nie ma oceny, to trudniej porównać ją z konkurentami. Może też wypaść słabiej w oczach podmiotów, które do oceny ryzyka używają danych zewnętrznych agencji ratingowych. W konsekwencji taka firma bez ratingu ESG może nie być widoczna w systemach, na których inwestorzy, kredytodawcy i potencjalni kontrahenci opierają swoje decyzje.
– Są trzy główne konsekwencje braku ratingu ESG. Pierwsza to ograniczona transparentność wobec instytucji finansowych. Banki i inwestorzy bardzo cenią ratingi ESG i wykorzystują je w analizach kredytowych, ale również w strukturyzowaniu finansowań – mówi Maciej Orczyk, ESG manager w Artha Consulting Network.
Drugą konsekwencją jest słabsza widoczność w łańcuchu wartości. Chodzi o sytuację, w której duże przedsiębiorstwa oczekują od dostawców posiadania określonych ratingów, zwłaszcza EcoVadis. Trzecim ryzykiem jest możliwość otrzymania ratingu niezamawianego, przygotowanego przez agencję na podstawie danych publicznych. Taką praktykę stosują MSCI i Sustainalytics.
Ratingi ESG nie mówią jednym językiem
Raport wskazuje także na rozbieżności między ocenami poszczególnych agencji. Nie musi to oznaczać błędów w systemie, ale wynika z różnych metodologii i różnych odbiorców ratingów.
MSCI i S&P Global koncentrują się przede wszystkim na perspektywie inwestorów instytucjonalnych i ryzyku finansowym związanym z ESG. Sustainalytics porównuje ryzyko ESG w sposób umożliwiający zestawianie firm z różnych sektorów. CDP skupia się na wpływie środowiskowym, w tym klimacie, wodzie i wylesianiu. EcoVadis jest szczególnie ważny dla działów zakupów i dużych firm analizujących ryzyka w łańcuchach dostaw.
– Każda z tych agencji mówi niejako innym językiem i do innego odbiorcy. Dlatego wybór ratingu powinien zależeć od tego, kto jest naszą grupą docelową, w czym jesteśmy mocni i co jest dla nas ważne – wyjaśnia Irena Pichola.
Jej zdaniem spółka powinna najpierw zrozumieć, co jest piorytetem dla odbiorcy danego ratingu. Dopiero potem może zdecydować, w których obszarach poprawić polityki, strategie i cele. Wtedy łatwiej będzie uzyskać wyższą ocenę lub poprawić widoczność wobec inwestorów oraz kontrahentów.
Nowe przepisy uporządkują rynek ratingów ESG
Znaczenie ratingów ESG będzie rosło także z powodu zmian regulacyjnych. Od 2 lipca 2026 roku zacznie być stosowane rozporządzenie UE 2024/3005 dotyczące przejrzystości i integralności rynku usług ratingowych w zakresie zrównoważonego rozwoju.
– Rozporządzenie uporządkuje funkcjonowanie agencji ratingowych w Europie. Każda instytucja, która będzie przyznawała takie ratingi, będzie musiała być autoryzowana przez ESMA [Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych – red.]. Ratingi będą musiały być prezentowane osobno dla każdego z trzech filarów: środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego. Jeżeli będą prezentowane w sposób zagregowany, agencja będzie musiała bardzo transparentnie pokazać, jak agregowane są wyniki – tłumaczy Maciej Orczyk.
To może zwiększyć porównywalność i przejrzystość ratingów. Jednocześnie dla spółek oznacza większą potrzebę uporządkowania danych ESG i przygotowania komunikacji kierowanej do różnych grup odbiorców.
Do ratingu trzeba przygotować dane i strategię
Eksperci wskazują, że podejście do ratingu ESG nie powinno zaczynać się od samego wypełnienia kwestionariusza. Firma powinna wcześniej przeprowadzić diagnozę obecnej sytuacji i potrzeb interesariuszy: inwestorów, banków, klientów, dostawców, pracowników, kontrahentów i regulatorów.
Przygotowanie do ratingu może trwać kilka miesięcy. Obejmuje m.in. mapowanie metodyki wybranej agencji, audyt danych, analizę luk, wypełnienie kwestionariusza oraz zaplanowanie komunikacji wyniku wobec zarządu, inwestorów, banków i kontrahentów.
– Oczekiwania będą różne w zależności od tego, czy mówimy o inwestorach, czy łańcuchu wartości. Kolejnym krokiem powinno być zrozumienie metodyki danego ratingu i analiza tego, jak wypadają w nim liderzy europejscy. Dopiero po identyfikacji luk warto zaplanować strategię ich domknięcia i przystąpić do oceny – komentuje ESG manager w Artha Consulting Network.
ESG przestaje być tylko komunikacją
Dla jednych spółek rating ESG będzie narzędziem komunikacji z inwestorami. Dla innych może stać się warunkiem udziału w globalnych łańcuchach dostaw. W każdym przypadku rośnie znaczenie danych i przejrzystości.
Raport „Artha ESG Rating Monitor 2026” pokazuje więc szerszą zmianę na polskim rynku kapitałowym. ESG nie należy już tylko do tematów raportów i wizerunku, lecz wpływa też na finansowanie, zakupy, relacje z inwestorami i miejsce spółki w międzynarodowych łańcuchach wartości.
Firmy, które nie mają ratingu, niekoniecznie działają źle. Mogą jednak być mniej widoczne w systemach używanych przez instytucje finansowe i kontrahentów. W praktyce oznacza to, że brak oceny może ograniczać ich możliwości w kontaktach biznesowych, nawet jeśli same wyniki ESG nie są słabe.
Przeczytaj także:
- Co trzeci użytkownik AI ominąłby firmową blokadę. To problem nie tylko dla działów IT
- Częste L4 mogą kosztować etat. PIP przypomina, gdzie kończy się ochrona
- Porozumienie USA-Iran daje ulgę, ale nie bezpieczeństwo. Inflacja jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa